11 lat posuchy – Valencia z Pucharem

Valencia pokonała Barcelonę 2-1 w finale Copa del Rey. Bramki dla Valencii zdobyli Gameiro oraz Rodrigo. Honorowe trafienie dla Barcelony zdobył Messi. 

Estadio Benito Villamarin, które na co dzień gości zawodników Betisu, zobaczyło w sobotni wieczór wielki spektakl dwóch dyrygentów – Valverde i Marcelino. Faworytem tego starcia był klub ze stolicy Katalonii – mistrz Hiszpanii i półfinalista tegorocznej Ligi Mistrzów. Valencia z kolei czekała na triumf w Pucharze Króla od 2008 roku. Podopieczni Marcelino chcieli tym spotkaniem dobrze zakończyć sezon.

Podwójne liczenie

Od samego początku meczu widać było ogromne zaangażowanie graczy Valencii. Atakowali zawzięcie graczy Barcelony, a niefrasobliwość obrońców „Dumy Katalonii” mogła już na samym początku spotkania zakończyć się bramką. Doskonałą interwencją popisał się Pique, który wybił piłkę z linii bramkowej. Barcelona atakowała, jednak nieskutecznie. Została za to ukarana.

Centra z lewej strony autorstwa Gaya’i, doskonałe przyjęcie i uderzenie prawą stopą autorstwa Kevina Gameiro wyprowadziło na prowadzenie drużynę Nietoperzy. W 33 minucie, po dziesięciu od zdobycia poprzedniej bramki, Valencia za sprawą duetu Soler – Rodrigo podwyższyła prowadzenie. Wrzutkę w pole karne pierwszego, drugi wykończył głową. Wynik 2-0 napawał wielkim niepokojem kibiców Barcelony, którzy nie chcieli w ten sposób zakończyć sezon.

Szalona końcówka

Druga połowa to częstsze ataki Dumy Katalonii. Wprowadzenie Malcolma oraz Vidala ożywiło grę. Barcelona przypomniała sobie jak grać w piłkę. Valencia z kolei rozpoczęła polowanie na nogi swoich rywali. Barcelona atakowała, Messi uderzał, raz trafił w słupek. Do odbitej piłki dobiegł Vidal… I na tym lepiej zakończyć ocenę jego uderzenia. Odrobina przypadku sprawiła, że w 73 minucie po rzucie rożnym argentyński geniusz zdołał odrobić część strat, dając tym samym Barcelonie nadzieję.

W końcówce spotkania dochodziło do absolutnie niezrozumiałego dla przeciętnego kibica festiwalu anty-strzeleckiego w wykonaniu Guedesa. Miał on 2 stuprocentowe sytuację w doliczonym czasie gry. Nie wykorzystał żadnej. Nawet Cillessen, bramkarz Barcelony chciał pomóc Portugalczykowi udając się pod pole karne Valencii. Guedes chybił kolejny raz. Pomimo to Valencia wygrała ten mecz, sięgając po raz 8 po Puchar Króla.

Facebook