Anwil nie dał szans gliwiczanom

Anwil Włocławek, po serii rozczarowujących, wyjazdowych spotkań, wrócił na swoją halę, by zmierzyć się z zespołem z Gliwic. Mistrz Polski od początku był faworytem tego meczu, jednak GTK nie jest zespołem, który można zlekceważyć. Klub ze Śląska sprawił już niespodziankę, pokonując Arkę w Gdyni, a do Hali Mistrzów przyjechał z dodatnim bilansem punktowym. To zapowiadało niesamowicie emocjonujący pojedynek.

Pierwszą kwartę wyśmienicie rozpoczął Chase Simon. Amerykanin potrzebował zaledwie kilku sekund na zdobycie pierwszej trójki w tym spotkaniu. Trafieniami po drugiej stronie boiska odpowiedzieli jednak Mijović i Tabb. Oba zespoły nie wystrzegały się prostych błędów. Kacper Radwański uwolnił się spod krycia i złapał piłkę w powietrzu, lecz nie zdołał umieścić jej w koszu. Chwilę potem Tony Wroten odebrał piłkę gościom i podał ją do Rolandsa Freimanisa, lecz on nie zdobył łatwych punktów w kontrze. Pod koniec kwarty świetny epizod zaliczył Brandon Tabb, który tę część spotkania zakończył z 7 punktami i 2 asystami. Rzut Łukasza Diduszki ze skrzydła dał prowadzenie gliwiczanom.

Po krótkiej przerwie obie drużyny wróciły na parkiet, a goście kontynuowali swoją dobrą serię. Anwil znów miał problem z organizacją defensywy i zatrzymywaniem kontrataków. Obraz gry zmienił się, gdy na boisku zameldował się Tony Wroten. Rozgrywający trzykrotnie skutecznie zaatakował obręcz, dzięki czemu włocławianie znów budowali swoją przewagę. Ostatnie minuty należały natomiast do Ricky’ego Ledo. Amerykanin, który nie imponował ostatnimi czasy skutecznością, zakończył kwartę dwoma trafieniami z dystansu, nawiązując do najlepszych momentów w swojej karierze. Anwil po 20 minutach gry prowadził 55:43.

Gdyby gliwiczanie wiedzieli, co stanie się po przerwie, pewnie woleliby zostać w szatni. Trzecia kwarta była bowiem dla nich istną deklasacją. Liderzy GTK nie potrafili znaleźć drogi do kosza, podczas gdy Chris Dowe w polu trzech sekund czuł się jak ryba w wodzie. Amerykanin zakończył ten mecz z aż 6 zbiórkami ofensywnymi, mimo że ma poniżej 190 cm wzrostu! Obwodowi Anwilu byli w tej części nie do zatrzymania, co przełożyło się na 42 zdobyte punkty w przeciągu 10 minut.

Włocławianie na ostatnią kwartę wchodzili z przewagą, której nie dało się roztrwonić. Więcej minut w zespole mistrza dostali Polacy. Karolak i Sulima świetnie wykorzystali tę szansę, rzucając po dwa razy z dystansu. Na szczególne wyróżnienie za grę w obronie zasłużył pierwszy z tej dwójki. Rzucający zablokował między innymi Tabba, który chwilę później został ukarany faulem technicznym. Po raz pierwszy od kilku spotkań na boisku pojawił się Igor Wadowski, a na 3 minuty przed ostatnim gwizdkiem na parkiet wszedł również 19-letni Adam Piątek. Mecz zakończył się wynikiem 118:74.

Bardzo przeciętne spotkanie zagrał Milan Milovanović. Center zaliczył aż 4 straty i przegrywał wiele starć pod koszem. Do Anwilu w ostatnim czasie dołączył Shawn Jones, więc wszystko wskazuje na to, że Serb pożegna się z zespołem. Najprawdopodobniej Milovanović podpisze niedługo kontrakt z Legią Warszawa.

***

Anwil Włocławek – GTK Gliwice 118:74 (23:24, 32:19, 42:16, 21:15)

Anwil Włocławek: Tony Wroten 22, Chase Simon 16, Ricky Ledo 16, Krzysztof Sulima 14, Chris Dowe 12, Michał Sokołowski 9, Rolands Freimanis 8, Jakub Karolak 8, Milan Milovanovic 6, Szymon Szewczyk 5, Igor Wadowski 2, Adam Piątek 0.
Trener: Igor Milicić

GTK Gliwice: Payton Henson 19, Brandon Tabb 13, Milivoje Mijovic 9, Dawid Słupiński 8, Kacper Radwański 6, Łukasz Diduszko 5, Piotr Hałas 4, Joseph Furstinger 4, Mateusz Szlachetka 4, Murray Mondy 2.
Trener: Paweł Turkiewicz

Zawodnik meczu: Tony Wroten

Fot. Sylwia Kwiatkowska

Facebook