Bezlitosne Atletico zdobywa Superpuchar Europy

Real Madryt musiał uznać wyższość Atletico Madryt, które po dogrywce zwyciężyło 4:2 i bezlitośnie wykorzystało błędy w obronie Los Blancos. Drużyna Diego Simeone sięgnęła po to trofeum po trzeci w swojej historii i drugi raz w erze El Cholo

W regulaminowym czasie gry na gole Karima Benzemy oraz Sergio Ramosa odpowiedział dwukrotnie Diego Costa, który został piłkarzem meczu. W dogrywce rywala dobili Saul oraz Koke. Po końcowym gwizdku oglądający ten mecz z trybun (kara za zachowanie w półfinale LE z Arsenalem) Diego Simeone mógł wznieść okrzyk radości. Pokonanie derbowego rywala w meczu o pierwsze istotne trofeum w tym sezonie w tak świetnym stylu musiało smakować naprawdę wyjątkowo. Z kolei Julen Lopetegui przegrał swój pierwszy mecz na ławce trenerskiej Realu Madryt.

Błyskawiczny cios i Real odnajdujący rytm

Ledwo kibice na niewielkim stadionie w Talinnie usłyszeli pierwszy gwizdek sędziego i po kilkudziesięciu sekundach już mogli cieszyć się z pierwszej bramki. Długą piłkę na kilkadziesiąt metrów w kierunku Costy posłał Diego Godin. Hiszpan dwukrotnie przyjął sobie piłkę głową i uderzył z ostrego kąta wprost do siatki. Zaskakująco łatwo dał się ograć w tej sytuacji Raphael Varane. Atletico Madryt skupiło się po strzelonej bramce głównie na zaryglowaniu dostępu do własnej bramki, co Los Colchoneros potrafią robić naprawdę znakomicie.

Real Madryt przez ponad 20 minut szukał swojego rytmu gry. Ciągle czegoś brakowało – albo nieco dokładności, albo lepszego ustawienia kolegów, tak jak wtedy, gdy wzdłuż bramki podawał Marco Asensio. W 27. minucie wszystko zagrało już jak należy. Doskonałe dośrodkowanie Garetha Bale’a na gola zamienił Karim Benzema, który zupełnie zgubił kiepsko kryjącego go Stefana Savicia. Walijczyk był u boku Toniego Kroosa najjaśniejszą postacią tej pierwszej połowy w drużynie Los Blancos. Gdy Atletico Madryt musiało nieco się odsłonić i ruszyć pod pole karne stworzyła się okazja do kontr dla Królewskich. Jednak w 35. minucie byłaby znakomita okazja, by to Atletico zaskoczyło rywali z kontrataku ale Asensio powstrzymał faulem groźną akcję. Do przerwy zasłużenie remisowy rezultat, a oba zespoły stworzyły ciekawe widowisko, choć bez wielu okazji bramkowych.

Niezawodny Diego Costa

Nie miał łatwego zadania sędziujący ten mecz Szymon Marciniak. Akcje rozgrywane na pełnych obrotach, natychmiastowe odbiory piłki, sporo sytuacji na pograniczu faulu. W 62. minucie podjął jednak znakomitą decyzję, dyktując rzut karny po zagraniu piłki ręką przez Juanfrana. Do tego momentu oba zespoły jakby przeciągały linę – raz jedni,  raz drudzy ruszali pod pole karne, ale odbijali się od muru defensywnego rywali. Jedenastkę na gola pewnie zamienił Sergio Ramos. Real tuż po zdobyciu bramki początkowo starał się jeszcze mocniej zaatakować. Atletico Madryt kilku minutach zdołało się w końcu otrząsnąć i zmusić Królewskich do cofnięcia się do głębokiej defensywy. Dobrą zmianę za dość bezbarwnego Griezmanna dał Angel Correa, świetnie rozgrywał akcję z Thomasem Lemarem.

Real Madryt w końcu podobnie tak jak w 1. minucie popełnił serię błędów, która doprowadziła do utraty gola. Najpierw Marcelo niepotrzebnie podbić piłkę i utrzymać ją w boisku. Po przejęciu Juanfrana, Angel Correa doholował piłkę do linii końcowej i wyłożył  na strzał niezawodnemu tego wieczoru Diego Coscie. Tempo spotkania w ostatnich dziesięciu minutach nieco spadło, oba zespoły zbierały jednak siły na ostatni atak. Kontra Atletico Madryt została skutecznie przerwana, zaś Marcelo mógł odkupić swoje winy w ostatniej akcji meczu, gdyby tylko uderzeniem “z nożyc” zdołał trafić piłkę. Zwycięzcę miało wyłonić dodatkowe 30 minut i ewentualne rzuty karne.

Bezlitosne i (niemal) bezbłędne Atletico

Na objęcie prowadzenia w tym meczu po raz drugi Atletico Madryt zasłużyło nie tylko własną dobrą grą, ale przede wszystkim umiejętnym wykorzystywaniem błędów defensywy Los Blancos. W 98. minucie po fatalnym błędzie Varane’a cudownym wolejem piłkę w siatce umieścił Saul Niguez. Real ruszył do ataku, bo nie miał już wiele do stracenia – chyba, że mowa o czwartej bramce. Doskonałą kontrę po kilku świetnych podaniach technicznym strzałem wykończył Koke. Do przerwy mogło być jeszcze gorzej, gdyby wyprowadzając doskonałą kontrę w komiczny sposób nie wywrócił się Thomas Partey. Druga połowa dogrywki to bezradność Realu w ofensywie. Atletico Madryt przy tak wysokim prowadzeniu (jak i niemalże przez cały mecz) pokazało świetną organizację gry w defensywie.

Real Madryt – Atletico Madryt 2:4 (1:1) p.d

Diego Costa 1′
Karim Benzema 27′
Sergio Ramos 63′
Diego Costa 79′
Saul 98′
Koke 104′

Facebooktwitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook