Spotkanie na Allianz Arena rozpoczęło 57. sezon Bundesligi. Obrońca tytułu – Bayern Monachium podejmował u siebie Herthę Berlin. Drużyna ze stolicy po inwestycjach Larsa Windhorsta, złotego dziecka biznesu z lat 80., ma nadzieję, że po tym sezonie zameldują się w europejskich rozgrywkach.

Przyjaciele z czasów gry w Berlinie

Byli chorwaccy piłkarze, Kovacz i Czović, zagrali ze sobą jedyny mecz w 2003 roku w rezerwach Herthy. Prywatnie są przyjaciółmi. Po szesnastu latach spotkali się na ławce trenerskiej przy akompaniamencie kapitalnej atmosfery stadionu Bayernu. Na trybunach dostrzec można wiele znakomitych osobistości. Swoją obecnością zaszczycił piłkarzy selekcjoner reprezentacji Niemiec – Joachim Loew, którego drużyna lubi bazować na zawodnikach mistrza kraju.

Składy

W składach meczowych obu drużyn można dostrzec ruchy transferowe. W Herthcie sprowadzenie Dodiego Lukebakio uznano za zapowiedź wejścia drużyny w „nowy wymiar”. U gospodarzy wzmocniono defensywę. Od pierwszej minuty sezon zacznie mistrz świata z Rosji – Benjamin Pavard, który w poprzednim sezonie spadł z ligi ze Stuttgartem. Kibice Bayernu muszą liczyć na duet Gnabry – Coman, który ma zastąpić legendarne „Robbery”.

Dominacja? Wynik nie do końca to oddaje…

W 3. minucie Bayern sprawdził dyspozycję Rune Jarsteina. Thiago oddał strzał, który został wybroniony. Od pierwszych minut było widać, jak ważne są skrzydła w grze bawarczyków. Większość akcji jest przeprowadzana z użyciem umiejętności Gnabry’ego czy Comana. Przez pierwsze 30 minut Bayern dominował nad zespołem z Berlina. Zwieńczeniem tego była bramka Roberta Lewandowskiego w 24. minucie po podaniu Serge Gnabrego. Bawarczycy chcieli pójść za ciosem, bowiem od razu po bramce zakotłowało się w polu karnym Herthy. Przez krótszą chwilę zrobiło się gorąco. W 36. minucie Dodi Lukebakio po rajdzie na skrzydle postanowił oddać strzał, który skończył się bramką. Przyznano ją Vedadowi Ibiseviciowi. Piłka odbiła się od jego pleców i wpadła do siatki. Po trzech minutach doszło do zderzenia się Pavarda z Grujiciem. Piłka wpadła do nóg Bośniaka, który rozegrał ją do urywającego się od obrony Serba. Minąwszy Neuera, wpakował futbolówkę do siatki. Wynik po pierwszej połowie zamazuje dobrą grę Bayernu. Dwie dość przypadkowe bramki musiały rozjuszyć faworyta, który próbował jeszcze przed końcem wyrównać.

By wyjść z twarzą…

Drugą połowę bawarski zespół zaczął podobnie, lecz fantastycznie spisywał się Jarstein. Jego interwencja po strzale Serge Gnabrego sama skłaniała do oklasków. W 58. minucie skrajną głupotą popisał się Marko Grujić, który bezpardonowo odepchnął Roberta Lewandowskiego. Po interwencji VAR sędzia postanowił odgwizdać rzut karny. Gdy polski napastnik podszedł do piłki, każdy wiedział, co się zaraz stanie. Bayern wyrównał, przez co mecz ponownie się otworzył. Hertha cofnęła się w pole karne, gdzie raz za razem ofensywni piłkarze bawarczyków nękali obrońców zawodników ze stolicy. Najgroźniejszą sytuacją była ta z 72. minuty, gdzie Tolisso zmarnował świetne podanie. Goście jednak nie powiedzieli ostatniego słowa, bowiem Ondrej Duda zagroził pięć minut później. Jego strzał z rzutu wolnego był nieudany, jednak dobitka, gdyby była czysto trafiona, mogłaby zagrozić bramce Manuela Neuera. Mecz zakończył się wynikiem 2-2. Hertha wyjeżdża z Monachium zadowolona, a podopiecznym Niko Kovacza pozostaje jedno – zastanowić się, co zrobili źle, że tego spotkania nie wygrali. Na wielki plus trzeba wyróżnić Lukasa Kluentera, który harował całe spotkanie, powstrzymując napór Kingsleya Comana.

***

Bayern Monachium – Hertha BSC 2:2 (1:2)

24’ Lewandowski (Gnabry), 60’ Lewandowski (k.) – 36’ Ibisević (Lukebakio), 39’ Grujić (Ibisević)

ŻÓŁTE KARTKI: 71’ Mueller, 75’ Pavard, 76’ Lewandowski – 17’ Darida, 90+1’ Mittelstaedt

BAYERN: Neuer – Alaba, Pavard, Suele, Kimmich – Coman, Tolisso, Thiago, Gnabry (86’ Davies), Mueller (85’ Sanches) – Lewandowski; [TRENER] Niko Kovacz

HERTHA: Jarstein – Rekik, Stark, Kluenter – Mittelstaedt, Grujić, Darida, Leckie – Duda (78’ Skjelbred) – Ibisević (62’ Esswein), Lukebakio (68’ Selke); [TRENER] Ante Czović

Facebook