Francisco António Machado Mota Castro Trincão, czyli po prostu Trincão to najnowszy nabytek Barcelony. Portugalski skrzydłowy trafi do Dumy Katalonii za kwotę 31 milionów i stanie się ich zawodnikiem formalnie 1 lipca. 

Zawodnik urodzony pod koniec grudnia 1999 roku został królem strzelców na Mistrzostwach Europy U-19 w sezonie 17/18 z pięcioma golami na koncie. Tyle samo trafień zdobył w Bradze, notując 740 minut na ten moment, z czego zaledwie 82 w poprzednim sezonie, kiedy to wchodził z ławki, nie notując żadnej bramki ani asysty. Młody Portugalczyk, który zaczynał karierę w juniorach FC Porto, ma ogromny wpływ na grę fenomenalnej Bragi, która po udanym poprzednim sezonie, w którym to zajęła 4 miejsce, mocno wyprzedzając piątą Vitórię de Guimarães, radzi sobie doskonale w tej kampanii, okupując trzecią lokatę. 

Trincão swoją grą mocno przypomina Arjena Robbena, który w ostatnim czasie przeszedł na piłkarską emeryturę – umarł król, niech żyje król!
Młody skrzydłowy występuje po prawej stronie boiska, a jego dużym atutem jest dobrze ułożona lewa stopa, która umożliwia mu precyzyjne bicie stałych fragmentów gry, a także pomaga zdobywać bramki z dystansu, szczególnie imponujące są te zdobyte podczas Mistrzostw Europy. Jest on bardzo skutecznym skrzydłowym, co piąty strzał na bramkę zamienia na gola, a jego wyszkolenie techniczne, waleczność oraz agresja dodaje dużo jakości grze ofensywnej drużyny z Portugalii. Jego dużym mankamentem, a jednocześnie cechą, która wyróżnia go wśród innych skrzydłowych jest duża samolubność przejawiająca się w jego grze. Charakterystyczne dla niego (i nie tylko dla niego) ścięcie z prawej strony na lewą nogę często kończy się stratą piłki (choć poprzedzoną efektownym dryblingiem), a jego dośrodkowania, crossy i dogrania często bywają niecielne i są wybijane przez defensywę drużyny przeciwnej. Jednak mając na uwadze to, że idzie on do Barcelony prowadzonej przez Setiena, która jak doskonale wiadomo opiera swoją grę na kosmicznej liczbie wymienionych podań, to nie brzmi to jak duży mankament. 

Trincão to naprawdę świetny zawodnik, który może dużo zaoferować swojej nowej drużynie, jednak mimo to, jest to ruch szokujący. Barcelona mimo prześladującej ją plagi kontuzji ma atak naszpikowany gwiazdami (bardzo kosztownymi swoją drogą) i ciężko mi sobie wyobrazić, aby przy pełnej dyspozycyjności Dembele, Suareza czy Griezmanna otrzymywał niezbędny mu czas na boisku. Transfer, który był ostatnio bardzo mocno komentowany, czyli kontrowersyjne przenosiny Martina Braithwaita, raczej nie zablokuje wszystkich opcji na grę młodego Portugalczyka, z uwagi na fakt, że – jak spekuluje wiele źródeł – Duńczyk rozstanie się z Barceloną po sezonie, co jednak nawet mimo odejścia byłego napastnika Middlesbrough czy ostatnio Levante nie umożliwi Trincão pokazania swoich umiejętności. Czeka go prawdopodobnie wypożyczenie i ja bardzo trzymam kciuki za tego zawodnika, liczę na to, że ewentualnie trafi do klubu, który da mu wiele szans na grę, a sam Portugalczyk je wykorzysta.
Jednak chyba najbardziej szokuje cena. Rzekome 31 milionów, plus wypożyczenie Abela Ruiza, którego Braga może kupić po sezonie za 8 milionów, w kontekście ostatnich wielkich zakupów Barcelony, na czele z Coutinho i Griezmannem może budzić zdziwienie, bo Duma Katalonii już w ostatnim czasie miała problemy, aby sprostać wymaganiom Financial Fair Play. Odpowiadając na clickbait w tytule, nie wiem. Decyzje UEFY bywają bardzo nieprzewidywalne, i często niesprawiedliwe. Można tutaj przywołać Milan, który został wykluczony z rozgrywek europejskich ze względu na drobne przekroczenie budżetu, czy PSG, które dzięki zespołowi prawników obchodzi wiele z przepisów FFP. Jest to temat, który przewijał się przez hiszpańskie media w ostatnim czasie, wszyscy spodziewali się masowej sprzedaży zawodników przez drużynę z Katalonii, jednak oni wciąż sprowadzają nowych graczy. Przyszłość pokaże, czy Barcelonę spotka to samo, co prawdopodobnie Manchester City w najbliższych dwóch sezonach.

Francisco António Machado Mota Castro Trincão, czyli po prostu Trincão to najnowszy nabytek Barcelony. Portugalski skrzydłowy trafi do Dumy Katalonii za kwotę 31 milionów i stanie się ich zawodnikiem formalnie 1 lipca. 

Zawodnik urodzony pod koniec grudnia 1999 roku został królem strzelców na Mistrzostwach Europy U-19 w sezonie 17/18 z pięcioma golami na koncie. Tyle samo trafień zdobył w Bradze, notując 740 minut na ten moment, z czego zaledwie 82 w poprzednim sezonie, kiedy to wchodził z ławki, nie notując żadnej bramki ani asysty. Młody Portugalczyk, który zaczynał karierę w juniorach FC Porto, ma ogromny wpływ na grę fenomenalnej Bragi, która po udanym poprzednim sezonie, w którym to zajęła 4 miejsce, mocno wyprzedzając piątą Vitórię de Guimarães, radzi sobie doskonale w tej kampanii, okupując trzecią lokatę. 

Trincão swoją grą mocno przypomina Arjena Robbena, który w ostatnim czasie przeszedł na piłkarską emeryturę – umarł król, niech żyje król!
Młody skrzydłowy występuje po prawej stronie boiska, a jego dużym atutem jest dobrze ułożona lewa stopa, która umożliwia mu precyzyjne bicie stałych fragmentów gry, a także pomaga zdobywać bramki z dystansu, szczególnie imponujące są te zdobyte podczas Mistrzostw Europy. Jest on bardzo skutecznym skrzydłowym, co piąty strzał na bramkę zamienia na gola, a jego wyszkolenie techniczne, waleczność oraz agresja dodaje dużo jakości grze ofensywnej drużyny z Portugalii. Jego dużym mankamentem, a jednocześnie cechą, która wyróżnia go wśród innych skrzydłowych jest duża samolubność przejawiająca się w jego grze. Charakterystyczne dla niego (i nie tylko dla niego) ścięcie z prawej strony na lewą nogę często kończy się stratą piłki (choć poprzedzoną efektownym dryblingiem), a jego dośrodkowania, crossy i dogrania często bywają niecielne i są wybijane przez defensywę drużyny przeciwnej. Jednak mając na uwadze to, że idzie on do Barcelony prowadzonej przez Setiena, która jak doskonale wiadomo opiera swoją grę na kosmicznej liczbie wymienionych podań, to nie brzmi to jak duży mankament. 

Trincão to naprawdę świetny zawodnik, który może dużo zaoferować swojej nowej drużynie, jednak mimo to, jest to ruch szokujący. Barcelona mimo prześladującej ją plagi kontuzji ma atak naszpikowany gwiazdami (bardzo kosztownymi swoją drogą) i ciężko mi sobie wyobrazić, aby przy pełnej dyspozycyjności Dembele, Suareza czy Griezmanna otrzymywał niezbędny mu czas na boisku. Transfer, który był ostatnio bardzo mocno komentowany, czyli kontrowersyjne przenosiny Martina Braithwaita, raczej nie zablokuje wszystkich opcji na grę młodego Portugalczyka, z uwagi na fakt, że – jak spekuluje wiele źródeł – Duńczyk rozstanie się z Barceloną po sezonie, co jednak nawet mimo odejścia byłego napastnika Middlesbrough czy ostatnio Levante nie umożliwi Trincão pokazania swoich umiejętności. Czeka go prawdopodobnie wypożyczenie i ja bardzo trzymam kciuki za tego zawodnika, liczę na to, że ewentualnie trafi do klubu, który da mu wiele szans na grę, a sam Portugalczyk je wykorzysta.
Jednak chyba najbardziej szokuje cena. Rzekome 31 milionów, plus wypożyczenie Abela Ruiza, którego Braga może kupić po sezonie za 8 milionów, w kontekście ostatnich wielkich zakupów Barcelony, na czele z Coutinho i Griezmannem może budzić zdziwienie, bo Duma Katalonii już w ostatnim czasie miała problemy, aby sprostać wymaganiom Financial Fair Play. Odpowiadając na clickbait w tytule, nie wiem. Decyzje UEFY bywają bardzo nieprzewidywalne, i często niesprawiedliwe. Można tutaj przywołać Milan, który został wykluczony z rozgrywek europejskich ze względu na drobne przekroczenie budżetu, czy PSG, które dzięki zespołowi prawników obchodzi wiele z przepisów FFP. Jest to temat, który przewijał się przez hiszpańskie media w ostatnim czasie, wszyscy spodziewali się masowej sprzedaży zawodników przez drużynę z Katalonii, jednak oni wciąż sprowadzają nowych graczy. Przyszłość pokaże, czy Barcelonę spotka to samo, co prawdopodobnie Manchester City w najbliższych dwóch sezonach.

Czy Barcelona zostanie wyeliminowana z Ligi Mistrzów?

Francisco António Machado Mota Castro Trincão, czyli po prostu Trincão to najnowszy nabytek Barcelony. Portugalski skrzydłowy trafi do Dumy Katalonii za kwotę 31 milionów i stanie się ich zawodnikiem formalnie 1 lipca. 

Zawodnik urodzony pod koniec grudnia 1999 roku został królem strzelców na Mistrzostwach Europy U-19 w sezonie 17/18 z pięcioma golami na koncie. Tyle samo trafień zdobył w Bradze, notując 740 minut na ten moment, z czego zaledwie 82 w poprzednim sezonie, kiedy to wchodził z ławki, nie notując żadnej bramki ani asysty. Młody Portugalczyk, który zaczynał karierę w juniorach FC Porto, ma ogromny wpływ na grę fenomenalnej Bragi, która po udanym poprzednim sezonie, w którym to zajęła 4 miejsce, mocno wyprzedzając piątą Vitórię de Guimarães, radzi sobie doskonale w tej kampanii, okupując trzecią lokatę. 

Trincão swoją grą mocno przypomina Arjena Robbena, który w ostatnim czasie przeszedł na piłkarską emeryturę – umarł król, niech żyje król!
Młody skrzydłowy występuje po prawej stronie boiska, a jego dużym atutem jest dobrze ułożona lewa stopa, która umożliwia mu precyzyjne bicie stałych fragmentów gry, a także pomaga zdobywać bramki z dystansu, szczególnie imponujące są te zdobyte podczas Mistrzostw Europy. Jest on bardzo skutecznym skrzydłowym, co piąty strzał na bramkę zamienia na gola, a jego wyszkolenie techniczne, waleczność oraz agresja dodaje dużo jakości grze ofensywnej drużyny z Portugalii. Jego dużym mankamentem, a jednocześnie cechą, która wyróżnia go wśród innych skrzydłowych jest duża samolubność przejawiająca się w jego grze. Charakterystyczne dla niego (i nie tylko dla niego) ścięcie z prawej strony na lewą nogę często kończy się stratą piłki (choć poprzedzoną efektownym dryblingiem), a jego dośrodkowania, crossy i dogrania często bywają niecielne i są wybijane przez defensywę drużyny przeciwnej. Jednak mając na uwadze to, że idzie on do Barcelony prowadzonej przez Setiena, która jak doskonale wiadomo opiera swoją grę na kosmicznej liczbie wymienionych podań, to nie brzmi to jak duży mankament. 

Trincão to naprawdę świetny zawodnik, który może dużo zaoferować swojej nowej drużynie, jednak mimo to, jest to ruch szokujący. Barcelona mimo prześladującej ją plagi kontuzji ma atak naszpikowany gwiazdami (bardzo kosztownymi swoją drogą) i ciężko mi sobie wyobrazić, aby przy pełnej dyspozycyjności Dembele, Suareza czy Griezmanna otrzymywał niezbędny mu czas na boisku. Transfer, który był ostatnio bardzo mocno komentowany, czyli kontrowersyjne przenosiny Martina Braithwaita, raczej nie zablokuje wszystkich opcji na grę młodego Portugalczyka, z uwagi na fakt, że – jak spekuluje wiele źródeł – Duńczyk rozstanie się z Barceloną po sezonie, co jednak nawet mimo odejścia byłego napastnika Middlesbrough czy ostatnio Levante nie umożliwi Trincão pokazania swoich umiejętności. Czeka go prawdopodobnie wypożyczenie i ja bardzo trzymam kciuki za tego zawodnika, liczę na to, że ewentualnie trafi do klubu, który da mu wiele szans na grę, a sam Portugalczyk je wykorzysta.
Jednak chyba najbardziej szokuje cena. Rzekome 31 milionów, plus wypożyczenie Abela Ruiza, którego Braga może kupić po sezonie za 8 milionów, w kontekście ostatnich wielkich zakupów Barcelony, na czele z Coutinho i Griezmannem może budzić zdziwienie, bo Duma Katalonii już w ostatnim czasie miała problemy, aby sprostać wymaganiom Financial Fair Play. Odpowiadając na clickbait w tytule, nie wiem. Decyzje UEFY bywają bardzo nieprzewidywalne, i często niesprawiedliwe. Można tutaj przywołać Milan, który został wykluczony z rozgrywek europejskich ze względu na drobne przekroczenie budżetu, czy PSG, które dzięki zespołowi prawników obchodzi wiele z przepisów FFP. Jest to temat, który przewijał się przez hiszpańskie media w ostatnim czasie, wszyscy spodziewali się masowej sprzedaży zawodników przez drużynę z Katalonii, jednak oni wciąż sprowadzają nowych graczy. Przyszłość pokaże, czy Barcelonę spotka to samo, co prawdopodobnie Manchester City w najbliższych dwóch sezonach.

Facebook