Duma zwycięzców, ból pokonanych – |Krótka Piłka|

epa07619058 Liverpool FC captain Jordan Henderson lifts the trophy after the UEFA Champions League final between Tottenham Hotspur and Liverpool FC at the Wanda Metropolitano stadium in Madrid, Spain, 01 June 2019. Liverpool won 2-0. EPA/Emilio Naranjo Dostawca: PAP/EPA.

Liverpool w końcu zdobywa puchar, ten najcenniejszy  Ligę Mistrzów. Klopp spełnił obietnicę złożoną na jednej z pierwszych konferencji prasowych. Spora część Europy, z wyjątkiem Manchesteru, niebieskiej części Liverpoolu oraz pewnej grupy polskich sympatyków fulu, cieszy się z triumfu maszyny Kloppa.

Nie przypadkowo mówię o frustracji i niezadowoleniu pewnej grupy piłkarskiej. Od momentu dołączenia jej w szeregi, widziałem wylewające się potoki hejtu w stronę The Reds. Za każdym razem zastanawiałem się, dlaczego aż tak bardzo boli ich wielki Liverpool.

Zarzucają tej drużynie wszystko: przychylność sędziów, federacji, wydawanie horrendalnie wielkich sum pieniędzy na transfery. Nic tylko pluć na klub! Natomiast City to wzór cnót ponad wszelką miarę!

Przyznaję, że klub z Anfield Road wydał sporą sumę pieniędzy w ostatnich 2 latach na transfery, jednak potrafił sprzedać Coutinho za ponad 100 milionów, które zainwestowano w klasowego obrońce i wybornego bramkarza. A kiedy ostatni raz City sprzedało kogoś za taką kwotę? Hm…

Przychylność sędziów – choćby w finale, gdy podyktowano skandalicznego karnego! Nie będę komentował decyzji Skominy. Dokonał wyboru, który zmienił cały mecz – fakt. To jednak nie oznacza, że tak jak kiedyś Ovrebo, podjął złą decyzję w pełni świadomie. Nie wspomnę o innych sytuacjach, kiedy sędziowie pomagali Barcelonie, Realowi, United czy City. Taki jest futbol. Błędy zdarzały się, zdarzają i będą zdarzać niezależnie od wszystkiego, i trzeba się z tym pogodzić.

Ile frajdy sprawił mi wczorajszy finał? Bardzo wiele, pomimo dramatycznego poziomu spotkania. Cieszyłem się jak dziecko. Wiedziałem, co się stanie, gdy deptany oraz opluwany przez tę grupę ludzi klub z Liverpoolu zdobędzie trofeum. I się nie przeliczyłem. Wielu z nich bolał Wielki Liverpool i Wielki Klopp.

Nie lubię patrzeć na cierpiących ludzi. Jednak w sobotni wieczór z ogromną radością obserwowałem kolejne komentarze rozgoryczonych nastolatków, których hasło: „bo wiecie heheheh Loserpool hehehe w sobotni wieczór straciło sens.

Loserpool” stał się Wonerpoolem. Jurgen może zacząć rozmawiać na temat szóstki, bo to oni są teraz wielcy. Śmieszki teraz schowają się do nor niczym kibice Realu. Przyjemny weekend, oby takich więcej.

Facebook