Wraz z pierwszym lipca otworzone zostało okienko transferowe w NBA. Dzień jeszcze się co prawda nie skończył, a ileż mieliśmy już ruchów na rynku transferowym. Z najlepszych darmowych graczy pozostali już tylko Butler i Leonard. Jak wygląda sytuacja w NBA na dzień dzisiejszy? 
Brooklyn Nets

Zdecydowanie wygrani tegorocznych transferów. Tak! Można to napisać już teraz, już dzisiaj. Do Brooklynu dołączają Kevin Durant, Kyrie Irving oraz DeAndre Jordan. Szczególnie Durant rzucił na kolana wszystkie tabloidy w Ameryce.

Durant to aktualnie prawdopodobnie najlepszy gracz, który biega po parkietach NBA. W końcu to MVP finałów z 2017 i 2018 roku, w których triumfował wraz z Golden State Warriors. W zeszłym sezonie ciągnął całą drużynę Warriors po mistrzostwo, ale zawodnicy z Oakland nie dali rady Toronto. Durant w sezonie regularnym rzucał średnio 26 punktów, dokładając 6,4 zbiórek oraz 5,9 asyst na mecz. Ale prawdziwy szał pokazywał ponownie w play-offach, gdzie rzucał średnio na mecz 32,3 punktów. Jednak to było za mało na niesamowitego Leonarda i jego Toronto. Kevin co prawda w nadchodzącym sezonie nie pojawi się na parkietach z racji zerwania ścięgna Achillesa, ale podpisano kontrakt 4-letni, który gwarantuje mu 164 miliony dolarów.

Kyrie Irving w Brooklynie to natomiast ogromna niespodzianka. Łączony był on przede wszystkim z Los Angeles Lakers, gdzie miał wrócić do wspólnej gry z LeBronem Jamesem. Tymczasem dogadał się z Durantem i wspólnie postanowili wprowadzić Nets na szczyt. Kyrie podpisał również 4-letni kontrakt, który gwarantuje mu 141 milionów. Dodatkowo do wspomnianej dwójki dołącza DeAndre Jordan, czyli były już podkoszowy Knicks. Prawdopodobnie właśnie to DeAndre Jordan był kartą, która przekonała Duranta do wybrania Nets, ponieważ obaj są długoletnimi przyjaciółmi. Wiadomo, że na tych rotacjach ktoś musiał ucierpieć. Tym razem był to D’Angelo Russell, który przechodzi do Golden State Warriors.

Brooklyn tym sposobem stał się drużyną, która może niedługo zostać nową siłą ligi. Co prawda trzeba przeczekać ten rok, w którym Durant nie zagra, ale w sezonie 2020-2021 to właśnie Nets mogą być głównym faworytem do wygrania ligi. Brooklyn, który jeszcze dwa lata temu był jedną z najgorszych drużyn, stał się teraz bardzo mocną i fajną drużyną. W zeszłym sezonie dostali się do play-off, grając widowiskową i piękną koszykówkę. Ich skład oparty jest na młodych graczach, którzy będą prawdopodobnie tylko lepsi. Trzeba obserwować rozwój tej drużyny, bo wygląda na papierze bardzo, ale to bardzo fajnie.

Los Angeles Lakers

W Mieście Aniołów kibice są coraz bardziej zdenerwowani. Z czołowych graczy ligi zostało wolnych już tylko dwóch, a Lakers dalej śpią. Co prawda zakontraktowali już Anthony’ego Davisa, aczkolwiek ich ławka oraz rotacja wydają się bardzo słabe. Tak naprawdę obecnie skład Lakers to Davis, James oraz Kuzma. Reszta składu nadaje się na rezerwowych, tak że pilnie potrzebują jego uzupełnienia. Mówiło się, że przyjdzie jeszcze jedna gwiazda, ale zostały tylko dwie takie na rynku, a dokładniej mówiąc Kawhi Leonard oraz Jimmy Butler. Nawet drugoplanowe gwiazdy zostały już podkradzione sprzed nosa Lakers, tak więc stoją oni przed naprawdę trudnym wyzwaniem.

Jeżeli chodzi o Kawhiego Leonarda, czyli MVP zeszłych finałów NBA, to jego transfer jest skomplikowany. W Toronto go pokochano, stał się bohaterem całej Kanady, po tym jak doprowadził ich drużynę do mistrzostwa NBA. Dodatkowo to zawodnik, który raczej nie szuka szumu wokół siebie, a niewątpliwie, robiąc tercet z Jamesem oraz Davisem, nie mógłby tego uniknąć. Wtedy oczy całego koszykarskiego świata skierowane byłyby właśnie na Los Angeles. Sam Kawhi ma się zastanowić nad swoją przyszłością, co sprawia, że kibice Lakersów żyć muszą w nadziei.

Jimmy Butler to zawodnik o wielkich umiejętnościach. To jego rzuty w końcówkach meczów sprawiały, że o Sixers było głośno w zeszłym roku. Dzisiaj po zakontraktowaniu przez Philadelphie Ala Horforda oraz daniu maksymalnego kontraktu dla Tobiasa Harrisa stało się jasne, że Butler raczej odejdzie. Tylko sam Butler powtarzał, że jego wymarzonym miastem jest Miami, a właśnie ta ekipa walczy z Lakers o pozyskanie Butlera. Dodatkowo jedną z osób, która zaczęła śledzić profil na Instagramie Butlera jest… Kayle Kuzma. Sam Butler również próbuje wywołać sensację dookoła siebie. Ciekawe, gdzie wyląduje Jimmy, ale wiadomo, że ta drużyna pozyska kontrowersyjnego, ale świetnego gracza.

Jeżeli chodzi o dodatkowe ruchy Lakers, to dużo mówi się, że trafią tutaj Seth Curry (brat Stephena z Golden State Warriors), Andre Iguodala oraz możliwe, że Danny Green. Jak na razie w Los Angeles jest bardzo śpiąco. Trzeba czekać, co przyniosą kolejne godziny.

Golden State Warriors oraz inne transfery warte uwagi

Golden State Warriors stracili Duranta, Iguodalę oraz prawdopodobnie DeMarcusa Cousinsa. Ten ostatni nadal jest świetnym graczem, ale po kontuzji już tak nie błyszczy jak choćby trzy lata temu. Golden State Warriors pozyskali za to D’Angelo Russella, co można uznać za dziwny ruch z ich strony. Mając Stephena Curry’ego oraz Klaya Thompsona, podpisują kontrakt z kolejnym graczem na ich pozycje. Prawdopodobnie Klay wyląduje na Small Foward, ale to dopiero jak wróci po kontuzji. Wiadome jest jedno w sytuacji Golden State. Wraz z przedłużeniem kontraktu z Klayem ta drużyna dalej będzie mocna. Siłą byłych mistrzów NBA są rzuty zza łuku i wydaje się, że właśnie na tym oprą swój kolejny sezon. W tym roku sukces Golden State Warriors uzależniony jest od Curry’ego i teraz on musi udowodnić, że da radę ponieść drużynę, gdy zabraknie innych gwiazd obok niego.

Inne ciekawe transfery, które warto odnotować to:

  • JJ Redick trafia z Sixers do Nowego Orleanu
  • Kemba Walker trafia z Hornets do Bostonu
  • Derrick Rose trafia z Wolves do Detroit
  • Bojan Bogdanović trafia z Pacers do Utah
  • Malcolm Brodgon trafia z Bucks do Indiany
  • Ricky Rubio trafia z Indiany do Phoenix
  • Julius Randle trafia z Nowego Orleanu do Knicks
Dwa bieguny w NBA: Knicks jako porażka oraz New Orleans jako zwycięzcy

Na sam koniec chcielibyśmy odnieść się do dwóch drużyn, które rozróżniło wszystko. Obie ekipy straciły swoje największe gwiazdy: Porzingis oraz Davis. Obie drużyny miały bardzo wysoko postawiony draft w 2019 roku oraz wydaje się, że właśnie ci najlepsi pierwszoroczniacy wylądowali w tych dwóch drużynach. Dlaczego także Knicks jest porażką obecnie, a New Orleans wyglądają przy nich jak zwycięzcy? Odpowiedź jest prosta – transfery.

Przed otwarciem okienka transferowego każdą największą gwiazdę ubierano w strój Nowego Jorku, a trafili do nich: Randle (akurat ten transfer wygląda dobrze), Taj Gibson oraz Bobby Portis. Trzech podkoszowych! W lidze, która opiera się na szybkiej grze i rzutach za 3-punkty, Knicks postanawiają iść w walkę pod koszem. Ich myślenie albo okaże się genialne, albo raczej okaże się totalną klapą. Miał do nich trafić Durant, miał trafić Irving, a tym czasem trafia Bobby Portis oraz Taj Gibson. Z ławki to może byliby oni wzmocnieniem, ale to będą raczej podstawowi gracze! Knicks wyszli na frajerów i dzisiaj śmieje się z nich cała Ameryka. Jest jeden pozytyw – za rok będą mieć znów wysoki draft.

New Orleans Pelicans po stracie Davisa… W sumie to on nie chciał dla nich grać. W zamian do Nowego Orleanu trafili: Ingram, Hart oraz Ball. Każdy z tych graczy jest młody i wydaje się, że aktualnie stworzono tutaj akademię, która posiada bardzo duży potencjał. Jeżeli dodamy do nich JJ Redicka, Holidaya, Paytona oraz Okafora, to wychodzi nam całkiem fajny i ciekawy skład. Oczywiście zapomniałbym o największej gwieździe Nowego Orleanu. Będzie nią… pierwszoroczniak! Zion Williamson już teraz jest uważany za gwiazdę. Jeżeli ktoś myślał, że głośno było o Lonzo Ballu, to teraz łapie się chyba za głowę. Zion powinien w ciągu 2-3 lat stać się jednym z pięciu najlepszych graczy ligi. Nowy Orlean może być czarnym koniem tego sezonu i warto skierować na nich swoje oczy.