Reprezentacja Hiszpanii pokonała reprezentację Polski w ostatnim meczu fazy grupowej Mistrzostw Europy U-21. To oznacza, że podopieczni Czesława Michniewicza spadają na 3 miejsce w grupie A. Zamyka to nasze marzenia o Igrzyskach Olimpijskich w Tokio.

Nie tak wyobrażaliśmy sobie to spotkanie. Nasz cel był jeden: co najmniej remis i zamawianie hotelu na Igrzyska. Jak się skończyło? Łzami. I to w pełni zrozumiałymi. Ale niezasłużonymi.

W dwóch poprzednich spotkaniach zawodnicy Michniewicza nie zawiedli. Dzisiaj zagrali bardzo słabo. Niestety, pewnego poziomu nie da się przeskoczyć. Sam talent nie wystarcza. Długie lata treningów, gra na wysokim poziomie w ligach i europejskich pucharach. Niestety, ale zawodnicy Lecha, Legii czy Górnika nie będą w stanie grać jak zawodnicy Napoli czy Realu Madryt.

Hiszpanie pokazali, jak złamać polską twierdzę. Wystarczyło rozciągnąć obronę tak, aby znaleźć luki, które wykorzystali. Bramka Fornalsa jest tego idealnym zobrazowaniem. Nie udało się nam utrzymać szczelnej defensywy. Ofensywa naszej drużyny również zawodziła. Byliśmy tylko tłem dla wybitnej Hiszpanii.

Jednak najgorsze jest podejście ludzi nazywających się kibicami. Czytając komentarze tych osób, po prostu serce się kraje. Zagraliśmy, pomimo dzisiejszego meczu, przyzwoity turniej, wygraliśmy dwa spotkania. Przegraliśmy ze zdecydowanie lepiej dysponowanym rywalem, z którym większość ekip będzie mieć problem. Ale to nie wystarcza. Te osoby mówią o kompromitacji? Najwyraźniej nie znają się nawet odrobinę na piłce. Kompromitacją można nazwać występ sprzed dwóch lat na młodzieżowym Euro, zeszłoroczny Mundial albo tegoroczny czempionat U-20.

Reprezentacja Czesława Michniewicza pokazała, że stać ją na wiele. Kilku z tych zawodników zapewne znajdzie zatrudnienie poza Polską. O kilku z nich na pewno niedługo usłyszymy. Powinniśmy się cieszyć. Mimo wszystko potrafiliśmy wygrać z Włochami i Belgami. Pokazaliśmy, że łatwo z nami nie będzie. A malkontenci niech odłączą internet – kiedy trzeba krytykować – krytykujmy. Kiedy trzeba chwalić – chwalmy.

Reprezentacja Hiszpanii pokonała reprezentację Polski w ostatnim meczu fazy grupowej Mistrzostw Europy U-21. To oznacza, że podopieczni Czesława Michniewicza spadają na 3 miejsce w grupie A. Zamyka to nasze marzenia o Igrzyskach Olimpijskich w Tokio.

Nie tak wyobrażaliśmy sobie to spotkanie. Nasz cel był jeden: co najmniej remis i zamawianie hotelu na Igrzyska. Jak się skończyło? Łzami. I to w pełni zrozumiałymi. Ale niezasłużonymi.

W dwóch poprzednich spotkaniach zawodnicy Michniewicza nie zawiedli. Dzisiaj zagrali bardzo słabo. Niestety, pewnego poziomu nie da się przeskoczyć. Sam talent nie wystarcza. Długie lata treningów, gra na wysokim poziomie w ligach i europejskich pucharach. Niestety, ale zawodnicy Lecha, Legii czy Górnika nie będą w stanie grać jak zawodnicy Napoli czy Realu Madryt.

Hiszpanie pokazali, jak złamać polską twierdzę. Wystarczyło rozciągnąć obronę tak, aby znaleźć luki, które wykorzystali. Bramka Fornalsa jest tego idealnym zobrazowaniem. Nie udało się nam utrzymać szczelnej defensywy. Ofensywa naszej drużyny również zawodziła. Byliśmy tylko tłem dla wybitnej Hiszpanii.

Jednak najgorsze jest podejście ludzi nazywających się kibicami. Czytając komentarze tych osób, po prostu serce się kraje. Zagraliśmy, pomimo dzisiejszego meczu, przyzwoity turniej, wygraliśmy dwa spotkania. Przegraliśmy ze zdecydowanie lepiej dysponowanym rywalem, z którym większość ekip będzie mieć problem. Ale to nie wystarcza. Te osoby mówią o kompromitacji? Najwyraźniej nie znają się nawet odrobinę na piłce. Kompromitacją można nazwać występ sprzed dwóch lat na młodzieżowym Euro, zeszłoroczny Mundial albo tegoroczny czempionat U-20.

Reprezentacja Czesława Michniewicza pokazała, że stać ją na wiele. Kilku z tych zawodników zapewne znajdzie zatrudnienie poza Polską. O kilku z nich na pewno niedługo usłyszymy. Powinniśmy się cieszyć. Mimo wszystko potrafiliśmy wygrać z Włochami i Belgami. Pokazaliśmy, że łatwo z nami nie będzie. A malkontenci niech odłączą internet – kiedy trzeba krytykować – krytykujmy. Kiedy trzeba chwalić – chwalmy.

Jedziemy do… Tomaszowa. Hiszpania zabiła nasze marzenia

Reprezentacja Hiszpanii pokonała reprezentację Polski w ostatnim meczu fazy grupowej Mistrzostw Europy U-21. To oznacza, że podopieczni Czesława Michniewicza spadają na 3 miejsce w grupie A. Zamyka to nasze marzenia o Igrzyskach Olimpijskich w Tokio.

Nie tak wyobrażaliśmy sobie to spotkanie. Nasz cel był jeden: co najmniej remis i zamawianie hotelu na Igrzyska. Jak się skończyło? Łzami. I to w pełni zrozumiałymi. Ale niezasłużonymi.

W dwóch poprzednich spotkaniach zawodnicy Michniewicza nie zawiedli. Dzisiaj zagrali bardzo słabo. Niestety, pewnego poziomu nie da się przeskoczyć. Sam talent nie wystarcza. Długie lata treningów, gra na wysokim poziomie w ligach i europejskich pucharach. Niestety, ale zawodnicy Lecha, Legii czy Górnika nie będą w stanie grać jak zawodnicy Napoli czy Realu Madryt.

Hiszpanie pokazali, jak złamać polską twierdzę. Wystarczyło rozciągnąć obronę tak, aby znaleźć luki, które wykorzystali. Bramka Fornalsa jest tego idealnym zobrazowaniem. Nie udało się nam utrzymać szczelnej defensywy. Ofensywa naszej drużyny również zawodziła. Byliśmy tylko tłem dla wybitnej Hiszpanii.

Jednak najgorsze jest podejście ludzi nazywających się kibicami. Czytając komentarze tych osób, po prostu serce się kraje. Zagraliśmy, pomimo dzisiejszego meczu, przyzwoity turniej, wygraliśmy dwa spotkania. Przegraliśmy ze zdecydowanie lepiej dysponowanym rywalem, z którym większość ekip będzie mieć problem. Ale to nie wystarcza. Te osoby mówią o kompromitacji? Najwyraźniej nie znają się nawet odrobinę na piłce. Kompromitacją można nazwać występ sprzed dwóch lat na młodzieżowym Euro, zeszłoroczny Mundial albo tegoroczny czempionat U-20.

Reprezentacja Czesława Michniewicza pokazała, że stać ją na wiele. Kilku z tych zawodników zapewne znajdzie zatrudnienie poza Polską. O kilku z nich na pewno niedługo usłyszymy. Powinniśmy się cieszyć. Mimo wszystko potrafiliśmy wygrać z Włochami i Belgami. Pokazaliśmy, że łatwo z nami nie będzie. A malkontenci niech odłączą internet – kiedy trzeba krytykować – krytykujmy. Kiedy trzeba chwalić – chwalmy.

Facebook