Nadzieja polskiego judo. Czy brązowy medal podczas Mistrzostw Świata poprawi stan tej dyscypliny w Polsce?

27 sierpnia 2019 roku odbyły się kolejne walki judo w ramach rozgrywanych od niedzieli Mistrzostw Świata w Tokio. Ten dzień jednak jest bardzo szczęśliwy dla Polski za sprawą zdobywczyni brązowego medalu w kategorii 57 kilogramów kobiet, Julii Kowalczyk. Warto przedstawić sylwetkę tej nadziei polskiego judo i przede wszystkim pochylić się nad stanem tej dyscypliny w Polsce…
Zdolna juniorka i obiecująca seniorka

Julia Kowalczyk to urodzona w 1997 roku polska judoczka, wychowanka klubu KS Polonia Rybnik. Przygodę z judo rozpoczęła w 2011 roku, by w roku 2015 zanotować pierwszy znaczący sukces: brązowy medal Mistrzostw Europy juniorów 2015. Kolejny raz powtórzyła ten wyczyn w roku 2016, co spowodowało, że zaczęto wiązać z nią duże nadzieje. W 2017 roku w stolicy Azerbejdżanu — Baku — zdobyła brąz w turnieju zaliczanym do Wielkiego Szlema. Obecnie zajmuje 36. miejsce w światowym rankingu judo, jednak należy pamiętać, że tak naprawdę dopiero wkracza w tę karierę.

Doświadczenie rzecz bezcenna…

Dla młodego zawodnika ważna jest możliwość walki z najlepszymi i gdyby nawet Julia tego medalu nie zdobyła, nikt by się nie smucił. Zważywszy na cały turniej w jej wykonaniu, trzeba uczciwie powiedzieć, iż na ten medal zasługiwała. Podczas relacji z Mistrzostw w TVP redaktor Bogusław Solecki użył stwierdzenia, że gdyby go nie zdobyła, to „śniłby jej się po nocach”. Zanim dotarła do etapu, w którym mogła walczyć o brązowy krążek, uporała się z reprezentantką Azerbejdżanu, aby następnie w kontrowersyjnych okolicznościach przegrać z późniejszą wicemistrzynią świata z Japonii. W rywalizacji o trzecie miejsce z przedstawicielką Bułgarii widać było zmęczenie na twarzy Julii, jednak słowa wsparcia od trenera Mirosława Płachety zrobiły swoje i judoczka z Rybnika jednym ciosem wygrała tę walkę.

Czy jest to jakaś nadzieja na ponowne sukcesy polskiego judo? W związku z tym, że polskie sporty walki są mocne, można tak sądzić. Wszakże trzeba poczekać najpierw na to, jak rozwinie się kariera Julii Kowalczyk, a potem zobaczyć, czy inni zawodnicy również zaczną pukać do tej światowej czołówki.

…a infrastruktura w kraju to rzecz potrzebna

Należy też powiedzieć, że polskie judo dopiero się tak naprawdę tworzy. Tomasz Adamiec, były judoka, a obecnie ekspert TVP Sport, jest pod wrażeniem występu naszej młodej reprezentantki, jednak ma jeszcze zastrzeżenia co do stanu naszych tatami mat. Według niego „nie są wykładane pudrem” — powiedział podczas relacji przed walką finałową mężczyzn w kategorii do 78 kilogramów. To stwierdzenie najprawdopodobniej było żartobliwe, ale można stwierdzić jeszcze raz uczciwie, że my dopiero rozpoczynamy tworzenie własnej, prawdziwej struktury w tym sporcie.

Przypuszczalnie sytuacja będzie taka, jak z tenisem ziemnym czy skokami, gdzie dzisiaj mamy kilku zawodników na dobrym poziomie.

Tutaj teoretycznie też nie możemy narzekać, natomiast ten medal Julii Kowalczyk może być bodźcem do tego, aby młodzież i dzieci garnęły się do uprawiania tej dyscypliny i w przyszłości dawały nam radość na wielkich turniejach.

Podsumowanie

Jak śpiewał zespół De Mono „wszystko ma swój czas”. Nasze judo też. Jeżeli zdobędziemy jakieś medale na Mistrzostwach Świata, to najprawdopodobniej (patrząc na inne dyscypliny), będzie wysyp talentów, przyjdzie infrastruktura, zaczniemy regularnie wygrywać na turniejach rangi mistrzowskiej, a w konsekwencji dołączymy do europejskiej, a nawet światowej, czołówki.

Facebook