KM Shot News #1 – Słodko-gorzki smak Mamrota

Jagiellonia Białystok

Fot. Jagiellonia.pl

Czerwiec 2017 – wielka niewiadoma. Maj 2018 – ponowna radość z wicemistrzostwa, ale to wciąż wielki znak zapytania. Żółto-czerwoni sezon kończą wicemistrzostwem Polski, choć aspiracje na ten medal, co świeci “największym blaskiem” były w Białymstoku spore. 

Witajcie, to pierwszy wpis z cyklu KM Shot News, postaram się pokrótce streścić ubiegły sezon  białostockiej drużyny.

4 czerwca 2017 roku – pamiętam tę datę, jakby to było wczoraj. Cały Białystok (ba, cała Polska!) patrzyła na to, co dzieje się na stadionach: przy Słonecznej 1 oraz Łazienkowskiej 3. Obie drużyny walczyły o majstra i to drużyna z Warszawy po słabym, bezbramkowym meczu z Lechią w Warszawie zdobyła mistrzostwo. Jednak dramaturgia obu spotkań była  wtedy zupełnie inna….

Gdy spotkanie w stolicy zakończyło się, piłkarze Legii szybko podbiegli do monitorów telewizyjnych obserwując, czy drużyna z Podlasia strzeli gola, przekreślając tym samym szansę stołecznej drużyny na obronę tytułu. Tak się jednak nie stało, a ekipa z Ł3 cieszyła się z mistrzostwa kraju.

20 maja 2018 – Legia i Jagiellonia ponownie są w stawce i po raz drugi batalię wygrywa drużyna z Warszawy. Po przerwanym meczu w Poznaniu i wygranej z Wisłą Płock w Białymstoku, “Duma Podlasia” drugi raz z rzędu staje na przysłowiowym pudle – w tym samym miejscu. I “gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka (…)” – jak śpiewał Kazik Staszewski, obie drużyny znalazłyby się w zupełnie innym położeniu.

Rok temu, nikomu nieznany w polskiej Ekstraklasie trener Ireneusz Mamrot objął Jagiellonię. Na Podlasiu rodziły się obawy, czy były szkoleniowiec Chrobrego Głogów poradzi sobie w Białymstoku (wszak Nice I ligę a Ekstraklasę dzieli ogromna przepaść). Pierwszy mecz o stawkę z Dynamem Batumi. Rywal nie prezentował efektownej gry, ale czego możemy się spodziewać po gruzińskiej piłce – 1:0 i 4:0. Zadanie wykonane – gra w II rundzie. I kiedy w Nyonie wyczytano FK Gabalę, większość rzekomych znawców piłkarskich śmiała się – “Czy oni tam grają w piłkę? Co to jest za drużyna?”. Wiedząc, że Gabala dwukrotnie grała w fazie grupowej Ligi Europy i mając takich graczy, jak chociażby Steeven Joseph-Monrose (były piłkarz m.in belgijskiego Genk) nie popadałem w przesadny huraoptymizm. Kto obserwuje football na wschodzie ten wie, że takie drużyny jak FK Astana (wspierana przez państwowy kapitał i będąca oczkiem w głowie prezydenta Nazarbajewa) czy BATE Borysow to nie są “chłopcy z łapanki”. Tym bardziej, że Gabala czy Karabach (z którym swego czasu nawet Atletico Madryt miało spory problem) rokrocznie pojawiają się w fazie grupowej europejskich pucharów. Azerbejdżan stawia na sport, czego efektem jest organizacja Mistrzostw Europy w 2020 roku, a wcześniej europejskich igrzysk.

Wtedy broniłem Mamrota mówiąc – “zobaczymy, to dopiero początek sezonu”. Spoglądając na fazę inauguracyjną widziałem piłkarzy grających w kratkę. Z jednej strony zwycięstwo na własnym stadionie z Legią po efektownej grze, z drugiej męczarnia z Sandecją Nowy Sącz i remis z BB Termalicą Nieciecza po słabej grze.

I po niestabilnej formie jesienią przyszedł czas na piłkarską wiosnę (klimatyczna przywitała nas bardzo późno a niektóre mecze rozgrywane były przy dwudziestostopniowym mrozie). Biorąc pod uwagę parametry atmosferyczne miasta, Białystok często jest określany polskim biegunem zimna. Jeżeli przyjmiemy czynnik pogodowy na korzyść drużyny, to zima dla Podlasian była “gorąca”. Fantastyczny mecz z Legią, pięć wygranych z rzędu i efektowny gol Przemka Frankowskiego w starciu z Piastem sprawiły, że drużyna czuła się jak ryba w wodzie.

Gdy zaczęły się roztopy, coś w tej drużynie pękło – lanie przy Bułgarskiej, słaba końcówka sezonu, czego efektem był spadek w ostatniej kolejce na pozycję wicelidera. Tłumacząc, że jeszcze nie wszystko stracone, w Białymstoku liczyli na mistrza.

Początkowo układ meczów do rozegrania w dodatkowej rundzie sezonu nie zapowiadał, że uda się Jadze zdobyć  trofeum. Spoglądając na spotkania pozostałych ekip sądziłem, że pierwszy raz w historii puchar może pojechać na wschód Polski. Gdyby Bezjak wykorzystał karnego w meczu z Wisłą, gdyby udało się choć punkt zgarnąć w starciu z Górnikiem Gdyby żółto-czerwoni przy komplecie widzów ponownie pokonali stołeczną drużynę, gdyby drużyna z Poznania pokazała pazur i pokonała drużynę z Warszawy. I wracając ponownie do Staszewskiego –  gdyby to najczęstsze słowo polskie. Na gdybaniu się skończyło i mistrzem ponownie została Legia.

Na plus Novikovas – chłopak ma ogromy talent i z pewnością przeniesie się do ligi na wyższym poziomie niż LOTTO Ekstraklasa. Pytanie o “być albo nie być” tyczy się także Przemka Frankowskiego. Pomocnik Jagi zasłużył jednak solidną postawą na transfer do mocnego, zagranicznego klubu, w którym powinien rozwinąć szeroki wachlarz umiejętności.

Na minus zdecydowanie Bezjak. Mimo wielu efektownych akcji, nie potrafił postawić tej “kropki nad i”. Piotr Wlazło także nie okazał się być”strzałem w dziesiątkę”.

A co do trenera białostoczan, eksperyment piłkarski jak najbardziej udany. Wszak możemy o Nice I lidze powiedzieć wiele (słaby poziom, zła infrastruktura), lecz takich szkoleniowców jak Mamrot czy aktualnie Skowronek w Wigrach ze świecą szukać. Naprawdę pokazali, że potrafią drużynę odbudować nawet po sporych brakach kadrowych. Mamrot przychodził do stolicy Podlasia, kiedy drużynę opuszczał po fenomenalnym sezonie Wasiljew i dyrygent środka, Góralski. Skowronek pojawił się w Suwałkach, kiedy swoje manatki pakowali Kondzior oraz Omar Santana, zastępując ich Patrykiem Klimalą oraz Siergiejem Pyłypczukiem.

Piłkarski sezon na Podlasiu zaczyna się 20 lipca. Sześć dni później białostoczanie rozpoczynają zmagania w kwalifikacjach do Ligi Europy. Ich rywalem może być np. Sevilla, Bordeaux czy Besiktas, dlatego pozostaje wierzyć w pozytywne losowanie w dniu meczu między Polską a Senegalem i liczyć na to, że hurtowa sprzedaż zawodników nie obejmie białostockiego klubu, co miało miejsce w poprzednich latach.

 

 

Facebook