Korona Kielce, czyli jak niszczyć relacje klubu z kibicami

Korona Kielce

https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Korona_Kielce_Super_Stadion_2.jpg

Dzisiejsza wiadomość o rozwiązaniu współpracy z twórcą kanału Korona TV przelała falę goryczy kieleckich sympatyków. Od czasu przejęcia klubu przez niemieckich właścicieli, kibice coraz bardziej oddalają się od klubu. Tak oto wygląda Korona od czasów nowych właścicieli.
Niemiecki inwestor oraz Gino Lettieri

Gdy w 2017 roku Korona Kielce znalazła się w rękach niemieckich inwestorów, kibice w Kielcach uwierzyli, że w końcu doczekają się walki o coś więcej niż utrzymanie. Właścicielem Korony został wtedy Dieter Burdenski, czyli były reprezentant Niemiec oraz legenda Werderu Brema. W Kielcach uwierzono, że nastają lepsze czasy dla klubu, który do tej pory walczył z miastem o każdy grosz.

Na szkoleniowca Korony zatrudniono Gino Lettieriego, czyli trenera z niższych lig niemieckich. Mimo wszystko każdy wierzył, że szkolenie trenerów jest lepsze u naszych zachodnich sąsiadów aniżeli w Polsce. Trener zrobił sobie z kibicami od początku małą wojnę. Do mediów wychodziły coraz gorsze sytuacje mające miejsce wewnątrz klubu. W końcu wyszła „afera klapkowa” i z klubu musiał odejść Miguel Palanca. Jeżeli tego byłoby mało, to jednym z pierwszych transferów był Filip Burdenski, czyli syn nowego właściciela. W tamtym sezonie udało się pozyskać kilku ciekawych graczy takich jak Ivan Jukić, Goran Cvijanović, Elia Soriano, Adnan Kovacević, Nika Kacharava czy choćby Oliver Petrak. Oczywiście ten ostatni to typowy sarkazm z naszej strony. W całej Polsce do dziś zastanawiają się, dlaczego ten zawodnik gra w pierwszym składzie.

Korona potrafiła w tamtym sezonie zaskoczyć na plus swoich kibiców i grała naprawdę przyzwoita piłkę. Mimo to Gino Lettieri powtarzał, że nadal brakuje mu zawodników do rotacji, by walczyć o puchary. Tymi słowami robił coraz większą nadzieję kibicom, że kolejny sezon będzie jeszcze lepszy. W tamtym sezonie najlepszymi strzelcami Korony byli: Cvijanović (9), Kacharava (7) oraz Kiełb (6).  W kolejnym sezonie już żadnego w Kielcach nie było. Próbowano co prawda zatrzymać Gruzina, ale wymagania finansowe nie pozwoliły na ten ruch. Szczególnie bolesne było pożegnanie Jacka Kiełba, czyli ulubieńca kieleckich kibiców.

Warto również dodać, że w tamtym sezonie środek pomocy Korony tworzyli Żubrowski oraz Możdżeń i obaj byli wychwalani w całym kraju. Pojawiały się nawet głosy, że warto byłoby sprawdzić chociaż jednego z nich w reprezentacji. I tutaj jest kolejny cios ze strony właścicieli. Pożegnano Możdżenia, a jeżeli dodamy odejście Dejmka, który w Koronie grał pięć sezonów, to od razu widać, że ikony klubu powoli odchodzą w zapomnienie. W tamtym okienku do Kielc trafiło kilka nazwisk, ale wspomnieć tak naprawdę można tylko o jednym – Ivan Marquez. Tylko on jeden pokazał się dobrze w przeciągu całego sezonu. W niedawno zakończonym sezonie Korona była już cieniem ekipy sprzed roku. Często bez pomysłu na grę. Dodatkowo 30 października 2018 roku Korona została wykupiona przez rodzinę Hundsdörfer, o której w Kielcach nikt i nic nie wiedział. Dookoła klubu zaczęło się robić niepokojąco.

Końcówka sezonu 2018/19 oraz kolejne ciosy w kibiców ze strony klubu

Gdy 4 kwietnia klub wydał oświadczenie, że po trzynastu latach pracy z klubu odchodzi spiker oraz rzecznik prasowy Korony Paweł Jańczyk, to kibice zamarli. Pod oświadczeniem klubu wylała się cała fala goryczy kibiców Korony, którzy krytykowali ten ruch. Jańczyk był jedną z ikon Korony, a dodatkowo jednym z najlepszych spikerów w kraju.

Korona w tym czasie walczyła o górną ósemkę, której nie udało się złapać i zespół musiał grać w grupie spadkowej. Dobry dorobek punktowy dawał im jednak praktycznie pewne utrzymanie. W międzyczasie drużyna juniorów walczyła o mistrzostwo Centralnej Ligi Juniorów, co zresztą zakończyło się powodzeniem. Kibice zaczęli domagać się, aby młodzi gracze weszli do pierwszej drużyny, by ogrywać się przed nowym sezonem. Trener Gino Lettieri był odmiennego zdania i stale utrzymywał, że nie ma żadnego gotowego juniora do rozgrywania spotkań w Ekstraklasie. W momencie, gdy głosy kibiców zaczęły się nasilać, to mówił na konferencji, że muszą oni wesprzeć drugą drużynę w walce o trzecią ligę. Zresztą w ostatnim meczu sezonu w pierwszej osiemnastce znalazło się miejsce tylko dla dwóch zawodników z Centralnej Ligi Juniorów. Oczywiście obaj zaczęli spotkanie na ławce rezerwowych.

Kibice mieli dość również samego trenera, który w wywiadach nigdy nie potrafił wziąć winy za porażkę na siebie. Przez dwa lata nie nauczył się również języka polskiego, co było okazaniem braku szacunku wobec klubu. Cała szatnia utraciła swój blask oraz jedność. Na stadionie w Kielcach zaczęło pojawiać się coraz mniej kibiców. Przykładowo mecz z Miedzią Legnica w 34 kolejce obejrzało niecałe pięć tysięcy kibiców, pomimo fajnej pogody. Można śmiało powiedzieć, że kibice zaczęli przestawać utożsamiać się z klubem. Jakby mało było problemów, to winę za złe wyniki prezes Korony zrzucał na … lokalne media. Kabaretu ciąg dalszy.

Korona zakończyła sezon porażką trzy do zera u siebie z Górnikiem. Kilka dni potem pojawiło się oświadczenie klubu, że odchodzi Bartosz Rymaniak, czyli kapitan zespołu. Rymaniak był jednym z nielicznych graczy, którzy potrafili mobilizować szatnię do walki za klub oraz dla kibiców. Sami kibice znów dostali cios w swoje żółto-czerwone serce, a wizja klubu, w którym będą sami obcokrajowcy, stawała się coraz bardziej realna. Po sezonie nastąpiła pierwsza konferencja z nowymi właścicielami. Dopiero po kilku miesiącach kibice mieli okazję poznać najnowszych właścicieli. To zaczynało się robić wręcz dramatyczne. Na konferencji kibice dowiedzieli się, że mistrzostwo zdobyte przez juniorów to zasługa nowego zarządu. To chyba wystarczający dowód, aby pokazać, że ci ludzie kompletnie nie znają się na piłce nożnej.

Budowanie nowego składu oraz Korona TV

Aktualnie w Kielcach jest próba budowania składu na nowy sezon. Tak, to bardziej próba, ponieważ najlepszego strzelca z poprzedniego sezonu postanowiono zastąpić (jak do tej pory) Papadopulosem, czyli zawodnikiem, który gra w ekstraklasie od 7 lat i strzelił 37 goli. Słabo to wygląda przy Eli Soriano, który strzelił tylko w tamtym sezonie 14 goli. Dodatkowo Czech ma 34 lata, więc trzeba wierzyć, że jednak ktoś jeszcze trafi do Kielc na pozycję pierwszego napastnika, a ta opcja to wzmocnienie ławki rezerwowej. Na bramce za Miśkiewicza oraz Hamrola przychodzi Marek Kozioł oraz Luka Kukić, a za Rymaniaka zostało ściągniętych dwóch juniorów. Trzeba przyznać, że transfery jak na razie wydają się osłabiać zespół, ale to dopiero początek rewolucji kadrowej, zresztą jak co roku w Kielcach.

Jednak prawdziwa bomba wybuchła dopiero dzisiaj, czyli 18 czerwca 2019 roku. Założyciel Korona TV – Michał Siejak odchodzi z klubu. To cios wymierzony prosto w kibiców, tego już inaczej nie da się nazwać. Dzięki Korona TV kibice utożsamili się z tym zespołem, każdy kibic przeżywał każdy mecz Korony od strony szatni i czuł się częścią tej drużyny. Wszystkie stacje klubowe w Polsce próbowały brać przykład z telewizji powstałej w Kielcach, ponieważ stworzono tutaj coś wyjątkowego.

To Michał Siejak pokazał całej Polsce słynną „bandę świrów”. W momencie, gdy inne telewizje klubowe nie wiedziały, co robić w czasie zgrupowań, to Korona TV ściągała kibiców z całej Polski, poprzez swoje filmiki z szalejącymi reporterami. „Siejo”, jak jest nazywany potocznie w Kielcach Michał Siejak, stworzył coś magicznego, coś, z czego zaczęto ten klub kojarzyć. To kolejna osoba po Jańczyku, która miała Koronę w sercu i sam klub postanowił to serce złamać. „Siejo” raczej nie będzie długo musiał czekać na kolejne wyzwanie w swoim życiu, ponieważ praca, jaką wykonał w Koronie, powinna zagwarantować mu jeszcze lepszą posadę w przyszłości. Sam klub możliwe, że postrzelił się właśnie w nogę. Stracił osobę, która prowadziła kapitalny piar klubu.

W związku z różnymi publikacjami medialnymi, które wczoraj wieczorem pojawiły się na Facebooku oraz Twitterze, rozwiewam…

Publiée par Michał Siejak sur Mardi 18 juin 2019

Prawdopodobnie chodzi w tej sprawie o prawa autorskie do materiałów “Sieja”. W takiej sytuacji Michał Siejak potrzebował radcy prawnego, aby wyjaśnić sprawę z klubem. Warto również zaznaczyć, że klub nałożył na Michała klauzulę dotyczącą tajemnicy. Sam „Siejo” po konsultacji z mecenasem postanowił pozwolić klubowi na udzielenie informacji odnośnie powodów zerwania umowy. Niestety klub milczy w tej sprawie, aczkolwiek jak widać po poprzednich ruchach, sytuacja wydaje się fatalna. Tylko kto na tym bardziej ucierpi? Wydaje nam się, że klub, który wręcz drwi z kibiców. Sam twórca Korona TV powinien szybko znaleźć swoje kolejne wyzwanie życiowe.

Jeżeli w Koronie nic się nie zmieni, to wydaje się, że klub może skończyć fatalnie. Strata zaufania kibiców, strata ludzi mających ten klub w sercu oraz międzynarodowa zbieranina zawodników. To wygląda bardzo źle i nic nie zapowiada polepszenia się sytuacji samego klubu. Chyba tylko dobre wyniki w przyszłym sezonie będą mogły naprawić relacje z kibicami. Tymi samymi, którzy nowych właścicieli oraz samego prezesa mają już dość. Zresztą pod koniec poprzedniego sezonu można było usłyszeć z „młynu” przyśpiewkę: „gramy o wszystko, Lettieri wejdź na boisko”.  W tym momencie może dojść do prawdziwej wojny pomiędzy kibicami a zarządem. Zarząd klubu czekają ciężkie chwile w walce o sympatię swoich kibiców. Zresztą sami są sobie winni zaistniałej sytuacji.

Facebook