Kość niezgody w Legii Warszawa. Kto napastnikiem numer 1?

Jarosław Niezgoda. Legia Warszawa

fot. twitter.com/LegiaWarszawa

Sandro Kulenović, Carlitos oraz Jarosław Niezgoda kontra trener Aleksandar Vuković. Legia Warszawa odpadła z Ligi Europy, a na trenera Wojskowych padają gromy po decyzjach dotyczących pozycji numer dziewięć. Tego pierwszego w Warszawie już nie ma. Kto powinien być napastnikiem pierwszego wyboru przy Łazienkowskiej? Czy świetna forma Niezgody pozwoli zakopać przysłowiową kość… niezgody?
Kulenović – TAK, Carlitos – NIE

Carlitos, który w ubiegłym sezonie w 45 meczach we wszystkich rozgrywkach zdobył 19 bramek, a rok wcześniej koronę króla strzelców Ekstraklasy, dla Vukovicia jest za słaby. Trener Legii swoje decyzje o odstawieniu Hiszpana od wyjściowej jedenastki tłumaczy tym, że Kulenović m.in. gra lepiej w obronie. Napastnik… W obronie… Niezły kabaret. Liczby jednak są nieubłagalne. Carlitos rozegrał tylko 51 minut w Ekstraklasie i nosi się z zamiarem odejścia z klubu. Saga z jego transferem jednak się przedłuża i najprawdopodobniej zostanie on w Polsce.

Odszedł za to Kulenović. Jego transfer do Barnsley spalił na panewce, ale Chorwat powrócił do Dinama Zagrzeb. Były napastnik Juventusu, młodzieżowy reprezentant Chorwacji, legenda Legii Warszawa. Sandro strzelał bramki w rezerwach Legii i młodzieżowej Lidze Mistrzów – pokonał nawet bramkarza Realu Madryt. Sezon 2017/18 spędził w Turynie, a gdy wrócił do Polski, w poprzednim sezonie rozegrał 25 spotkań, w których strzelił… 4 gole. A mimo to właśnie on był pierwszym wyborem Vukovicia. Chorwat odwdzięczał się trenerowi za zaufanie i nie strzelał bramek. 778 minut spędzone na murawie przełożyło się na dwie bramki zdobyte w meczu z Pogonią Szczecin i Europa FC. Świetnie pracuje za to przy pressingu i odbiorze piłki. W końcu to podstawowe zadania napastnika…

Niezgoda na ratunek Legii Warszawa

Jarosław Niezgoda to nieco zapomniany gracz Legii. Bardzo długo wracał do dyspozycji po problemach zdrowotnych, a w ubiegłym sezonie zagrał nieco ponad 2 godziny w pierwszej drużynie Legii. W obecnym wystąpił w meczu z Europa FC oraz spotkaniach 2. i 3. kolejki Ekstraklasy, gdzie jednak nie udało mu się zdobyć bramki. Po raz kolejny Vuković dał mu szansę w meczu 6. kolejki przeciwko ŁKS-owi. A Niezgoda zdobył w nim dwie bramki. Wszyscy widzieli go w wyjściowej jedenastce w Glasgow, ale nie! Przez godzinę podziwialiśmy defensywną grę Kulenovicia, a gdy Polak pojawił się na murawie, w pierwszym kontakcie z piłką zrobił więcej niż Chorwat przez cały mecz.

Niezgoda jest ruchliwy, szuka pozycji i wspiera zespół. Nie tylko w defensywnie, ale i ofensywie – a przecież to należy do głównych zadań napastnika. We wczorajszym meczu przy Łazienkowskiej przeciwko Rakowowi Częstochowa (3:1) młodzieżowy reprezentant Polski zagrał 63 minuty i zdobył hat-tricka. Trzecią bramkę zdobył z rzutu karnego i tak komentował tę sytuację w pomeczowych rozmowach:

“Nie chciałem strzelać karnego, bo nie byłem wyznaczony. Koledzy Nalegali i strzeliłem swojego pierwszego hat-tricka w seniorskiej karierze. Piłkę zachowałem. Czy zmienia się hierarchia wśród napastników? A jak myślicie po dzisiejszym meczu?

Vuković stwierdził natomiast, że przy ustalaniu składu nie bierze pod uwagę zawodnika prowadzącego zaawansowane rozmowy z innym klubem. Miał na myśli Sandro Kulenovicia. Czy sytuacja z napastnikami Legii wróci do normalności i będzie grał najlepszy? A nie ulubieniec trenera, czy też prezesa, który chciał zarobić jak najwięcej na sprzedaży Chorwata. Nie da się ukryć, że swoją grą Sandro ceny nie podbił… Kulenović odszedł, Cartlitos został. Czy Jarosław Niezgoda swoją grą zasłużył na miano napastnika nr 1? Według mnie tak.

Niezgoda gwarantuje bowiem bramki i oczyszczenie atmosfery na linii trener-kibice-dziennikarze. Niektórzy przyczyn odpadnięcia z europejskich pucharów szukają właśnie w błędnej decyzji trenera i graniu Kulenoviciem. Chorwata już nie ma, jest pomijany Carlitos. Czy będzie on grać? Nie. Będzie grał Niezgoda. A kość niezgody zostanie zakopana wraz ze zwycięstwami Wojskowych w Ekstraklasie i Pucharze Polski.

Facebook