W poniedziałkowy wieczór, na stadionie, a właściwie to na budowie w Szczecinie, spotkały się dwie drużyny, które w pierwszej kolejce pokazały zupełnie odmienny poziom sportowy. Jednak wynik meczu Pogoń Szczecin – Arka Gdynia, czyli 2:0, zakłamuje prawdziwy obraz spotkania. Goście pokazali, że czasami potrafią grać w piłkę.

Tym razem Arka Gdynia zaskoczyła wszystkich. Po bardzo nieudanym spotkaniu z Jagiellonią u siebie, w meczu z Pogonią potrafili się postawić. To oczywiście szczecinianie próbowali kreować grę, rozgrywać od obrony do ataku, ale… no właśnie – próbowali. Szczelna obrona żółto-niebieskich nie dała większych szans na zagrożenie bramki Steinborsa. Wręcz przeciwnie, to oni częściej kontratakami próbowali zaskoczyć golkipera Portowców.

Antonik – strzał w dziesiątkę

Bardzo aktywny w ofensywie był młodzieżowiec zespołu trenera Zielińskiego, Kamil Antonik. To on swoimi rajdami rozciągał defensywę Pogoni, która zdecydowanie nie potrafiła za nim nadążyć. W pierwszej połowie zaimponował sprintem, przy kontrataku lewą stroną boiska. Zabrakło mu tylko dokładniejszego podania do swojego partnera. On sam miał bardzo dobrą sytuację do strzelenia bramki, ale na posterunku był Stipica.

Bramkarz Pogoni imponował bardzo pewnymi interwencjami, zarówno na przedpolu, jak i na linii. Bardzo mądrze wychodził do dośrodkowań i to głównie dzięki niemu Pogoń nie straciła bramki.

Całkiem solidnie zaprezentował się nowy snajper drużyny Arki, Fabian Serrarens. Choć  nie udało mu się zdobyć gola, to pokazał, że na polską ekstraklasę może być niezłym napastnikiem. Widać było jego bardzo dobre umiejętności, jeżeli chodzi o zastawianie piłki. W 35. minucie spotkania był bardzo blisko zdobycia bramki. Był na ok. 7 metrze od bramki, wziął na plecy Zecha i obrócił się z futbolówką, ale jego strzał został zablokowany.

Bomba Kozulja

13 minut od rozpoczęcia drugiej połowy fantastyczną akcję przeprowadzili goście. Prostopadłym podaniem został obsłużony Antonik, który wyprzedził szczecińskich stoperów i wyszedł sam na sam ze Stipicą. Sytuacja wyglądała na zupełnie nie do odratowania, ale uderzenie młodzieżowca było zbyt przewidywalne i chorwacki bramkarz nie miał z nim najmniejszego problemu.

Choć Arka wciąż próbowała naciskać na faworyzowanych szczecinian, to nie udało im się wyjść na prowadzenie. A niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, dlatego w 76 minucie bramkę na 1:0 strzelił Zvonimir Kozulj. Lecz jak to zwykle przy bramkach Bośniaka bywa – gol nie był czymś, co możemy oglądać codziennie. Doszło do przewinienia gdynian na 17 metrze od ich bramki. Faulowany był Adam Frączczak, który chwilę wcześniej zameldował się na murawie. To on był też asystentem przy golu 25-latka. Obok wykonującego stały fragment gry Frączczaka stanął Kamil Drygas. Doświadczony napastnik podał piłkę między jego nogami, a bombą z pierwszej piłki popisał się Kozulj. Pavels Steinbors był bez szans.

Bramka na “do widzenia”

Gospodarze spotkania musieli kończyć mecz w dziesięciu, bo kontuzji doznał kapitan drużyny, Drygas, a trener Kosta Runjaić wykorzystał już limit zmian. Dlatego przez ostatnie chwile meczu Pogoń musiała skupić się głównie na obronie. W 2. minucie doliczonego czasu gry podanie górą w pole karne otrzymał świeżo wprowadzony Schirtladze i był faulowany. Sędzia Kwiatkowski nie wahał się ani chwili i wskazał na wapno. Jednak Triantafyllopoulos ciągle pokazywał, że debiutant w drużynie Arki przyjmował piłkę ręką. I miał rację! Po interwencji VAR-u decyzja o “jedenastce” została odwołana.

To lekko podłamało gości, a kropkę nad “i” w 97 minucie postawił kolejny debiutant w ekstraklasie, Srdjan Spiridonović. Busaldzić stracił piłkę na 18 metrze od bramki, przejął ją Austriak, ograł Helstrupa i gdy stanął oko w oko ze Steinborsem, nie pomylił się i pewnie wpakował futbolówkę do siatki.

Ocena meczu: 4+

Pogoń Szczecin – Arka Gdynia 2:0 (0:0)

76′ Kozulj (Frączczak), 90+7′ Spiridonović

Żółte kartki: 21′ Marciniak, 43′ Deja, 68′ Antonik

Pogoń: Stipica – Stec, Triantafyllopoulos, Zech, Nunes – Podstawski (63′ Listkowski), Kowalczyk, Kozulj, Drygas, Hostikka (56′ Frączczak) – Buksa (73′ Spiridonović); Trener: Kosta Runjaić

Arka: Steinbors – Zbozień, Danch, Helstrup, Marciniak – Deja, Busaldzić, Antonik (70′ Młyński), Nalepa, Aankour (81′ Schirtladze) – Serrarens (81′ Kolew); Trener: Jacek Zieliński

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (5)

Zawodnik meczu: Stipica

Facebook