Mecz na szczycie dla Śląska Wrocław

Lech Poznań i Śląsk Wrocław rozpoczęły czwartą kolejkę PKO Ekstraklasy. Spotkanie elektryzowało kibiców z obu miast, bowiem drużyny spędziły ostatni tydzień na miejscach dających puchary. Dobry początek sezonu mógł gwarantować jedno – to będzie ciekawy mecz. Frekwencja dopisała, ponad 32 tysiące kibiców pojawiło się na stadionie.

Zabójcze trzydzieści minut w spotkaniu

Spotkanie rozpoczęło się od strzału Kamila Jóźwiaka, który niestety nie znalazł drogi do bramki. Dało to rzut rożny. W piątej minucie fatalny błąd w rozegraniu popełnił Djordje Crnomarkovicicia przed własnym polem karnym. Piłka odebrana Serbowi trafiła pod nogi Przemysława Płachety, który strzelił w bramkę. Na drodze stanął Thomas Rogne, który podczas interwencji w polu karnym dotknął piłkę ręką. Szymon Marciniak nie miał innej możliwości niż podyktowanie „jedenastki” dla wrocławian. Do niej podszedł Robert Pich, który zamienił ją na bramkę. Wszyscy na stadionie wiedzieli, że Lech rzuci się do odrobienia strat. Preludium do nieuchronnego zapowiedziała sytuacja z 12. minuty. Do piłki dobiegł Jevtić, gdzie przy otrzymaniu piłki miał szansę  W 14. minucie do akcji doszli piłkarze „Kolejorza”. Karlo Muhar uruchomił Darko Jevticia, który wykorzystał wolne miejsce. Jego strzał na dłuższy słupek skończył się bramką. Matus Putnocky był bez szans. Śląsk odpowiedział natychmiastowo. Przemysław Płacheta pobiegł szybkim sprintem, gdzie zagrał piłkę do Dino Stigleca. Chorwat dośrodkował piłkę do Łukasza Brozia, który huknął jak z armaty. Nie minęła dwudziesta minuta, a na telebimach wynik wskazywał 2-1 dla Śląska. Prawy obrońca ponownie wpisał się na listę strzelców. Doświadczony defensor wykorzystał piękne, krosowe podanie Mączyńskiego z rzutu wolnego. Niepilnowany uderzył głową w światło bramki. W 37. minucie Śląsk mógł podwyższyć prowadzenie, lecz Lubambo Musonda nie zdążył do prostopadłej piłki zagranej przez Przemysława Płachetę. Brakowało jego nogi, bowiem Mickey van der Hart nie dosięgnął piłki. Pod koniec pierwszej połowy Pedro Tiba popisał się dobrym, płaskim strzałem po ziemi. Jednak Putnocky dobrze się ustawił. Pierwsza połowa w statystykach była dla Lecha, któremu Śląsk oddał inicjatywę.

Porażająca niecelność Gytkjaera i fenomenalne parady Putnockiego

Presja wyniku musiała zadziałać na lechitów, jednak tempo spotkania opadło. Rozpoczęli oni od miernego strzału Christiana Gytkjaera, który uderzył w słowackiego bramkarza. W 55. minucie akcja przeprowadzona przez poznański zespół zatrybiła, lecz zabrakło celności. Christian Gytkjaer nie wykorzystał dobrej piłki. Coraz bardziej było widać zaangażowanie piłkarzy Lecha, jednak każda okazja była marnowana lub wybroniona przez ich byłego bramkarza. W 62. minucie po centrostrzale Putnocky nie dał się zaskoczyć. Na kwadrans przed końcem spotkania bramkarz popisał się świetnym ustawieniem i fantastyczną interwencją. Czas uciekał, lecz Śląsk kontrolował spotkanie. „Kolejorz” nie zamierzał odpuścić. W doliczonym czasie gry Lech miał dwie świetne okazje, lecz i one zostały zmarnowane. Kamil Jóźwiak w 90. minucie spudłował stuprocentową sytuację, a w 93. minucie Christian Gytkjaer znów był bezsilny. Matus Putnocky po raz kolejny wygrał korespondencyjny pojedynek na linii Słowacja – Dania. Na sam koniec Szymon Marciniak musiał wyrzucić Krzysztofa Mączyńskiego za uporczywe faule. Mimo to, Śląsk wyjeżdża z tarczą, a drużyna prowadzona przez Vitezslava Laviczkę dalej jest niepokonana. Cóż, kibice Lecha wreszcie się doczekali dobrego meczu w wykonaniu bramkarza ze Słowacji. Szkoda, że nie dla nich.

***

Ocena meczu: 5

Lech Poznań – Śląsk Wrocław 1-3 (1-3)

14’ Jevtić (Muhar) – 6’ Pich (k.), 16’ Broź (Stiglec), 26’ Broź (Mączyński)

Żółte kartki: 5’ Rogne, 65’ Jevtić, 89’ Tiba, 90+1’ Gumny – 66’ Golla, 74’ Mączyński

Czerwone kartki: 90+6’ Mączyński (za drugą żółtą)

Lech: van der Hart – Kostewycz (70’ Makuszewski), Crnomarković, Rogne, Gumny – Jóźwiak, Tiba, Muhar (80’ Tomczyk), Amaral (55’ Puchacz) – Jevtić – Gytkjaer; Trener: Dariusz Żuraw

Śląsk: Putnocky – Stiglec, Golla, Celeban, Broź (84’ Dankowski) – Mączyński, Łabojko, Płacheta (89. Łyszczarz), Pich, Musonda – Exposito (71’ Cholewiak); Trener: Vitezslav Lavicka

Sędzia: Szymon Marciniak (5)

Zawodnik meczu: Łukasz Broź

Facebook