Na Mistrzostwach Świata w 2014 roku reprezentacja Kostaryki zadziwiła wszystkich ekspertów piłki nożnej. Po wygranej z Urugwajem i Włochami w grupie Kostarykanie zaszli aż do ćwierćfinału, gdzie odpadli po karnych z Holandią. Minęły cztery lata i nic nie zwiastuje powtórki. Kibice Los Ticos muszą wymazać z pamięci senne wspomnienie z Brazylii i wkroczyć w surową rosyjską rzeczywistość, która może okazać się brutalna.

Futbol wśród liści bananowca

Gdy w 1502 roku Krzysztof Kolumb dotarł na piaszczyste plaże Morza Karaibskiego, nazwał odkrytą krainę Costa Rica, czyli “bogate wybrzeże”. W odniesieniu do aktualnej sytuacji mieszkańców nazwa może być myląca, bo około 24% społeczeństwa żyje w Kostaryce na skraju ubóstwa. Corbana (Corporacion Bananera Nacional), największa korporacja Kostaryki generuje w kraju ponad 140 tys. miejsc pracy. W 2010 roku ponad 100 milionów kartonów z bananami wylądowało na półkach marketów całego świata. Niestety piłkarze państwa z Ameryki Środkowej nie są aż tak pożądanym towarem eksportowym. Gra w europejskim klubie to często nieosiągalna alternatywa dla ubogich chłopców, których czeka życie spędzone na plantacji żółtego owocu. Piłkarskim idolem młodzieży i ambasadorem kraju jest oczywiście Keylor Navas. To od postawy bramkarza Realu Madryt będą w dużej mierze zależały wyniki reprezentacji.

Do czterech razy sztuka

Historia występów Los Ticos na mundialu, do 2014 roku prezentowała się mizernie. Podczas debiutu w 1990 roku pod wodzą szkoleniowca o bardzo bogatym CV, Bory Milutinovica kadra Kostaryki wyszła z grupy, po wygranych ze Szkocją i Szwecją i porażce z Brazylią, lecz w drugiej rundzie poległa w starciu z Czechosłowacją. Po dwunastoletniej absencji Kostarykanie zagrali w 2002 roku na boiskach Korei Południowej i Japonii nie zdołali wyjść z grupy mimo zgromadzenia 4 punktów. Kluczowa okazała się porażka z Brazylią. Mundial w Niemczech okazał się najgorszy w historii. Los Ticos przegrali wszystkie mecze w grupie, pozwalając otrzeć łzy polskim kibicom, po dwóch bramkach Bartosza Bosackiego.

Kostarykański sen

Latem 2014 roku podopieczni Jorge Luisa Pinto sprawili fanom cudowną niespodziankę. Z góry skazywana na pożarcie kadra wyszła z grupy śmierci, pokonując Włochów i Urugwajczyków. Po remisie z Anglią nastąpiły dwa dreszczowce. Najpierw wygrana po rzutach karnych z Grecją. Później kolejna seria jedenastek z Oranje. Strefa medalowa była na wyciągnięcie ręki, ale nie udało się zwyciężyć Holendrów. Mimo to Keylor Navas wraz z kolegami z boiska był witany w kraju jak zbawiciel.

Iluzoryczne szanse na powtórkę

Tylko hurraoptymiści spodziewają się po drużynie Kostaryki kolejnego ćwierćfinału. Chociaż Keylor Navas właśnie zdobył trzecie z rzędu trofeum Ligi Mistrzów i powinien solidnie strzec bramki Los Ticos, to poważnym problemem są pozostałe formacje, zwłaszcza atak. W Rosji może zabraknąć “zębów”. Joel Campbell, napastnik Realu Betis zdobył w tym sezonie… jedną bramkę. Lewa noga Bryana Ruiza ze Sportingu Lizbona może zagrozić rywalom przy stałych fragmentach gry, ale 32-letni napastnik opuścił Portugalię w napiętej atmosferze (piłkarze Sportingu zostali zaatakowani przez pseudokibiców z powodu słabych wyników drużyny). Kluczowa będzie dyspozycja Marco Ureny. Napastnik Los Angeles FC strzelał w eliminacjach Amerykanom i Meksykanom a w niedawnym meczu towarzyskim także Reprezentacji Szkocji. Do Rosji pojedzie aż 7 zawodników z Ligi Amerykańskiej (w Brazylii było ich tylko 3), ponieważ tych grających regularnie w Europie jest mniej niż w kadrze sprzed czterech lat.

Trzon drużyny stanowią uczestnicy ostatniego mundialu, starsi o 4 lata a w ostatnim, przegranym dwoma bramkami sparingu z Anglią Los Ticos nie mieli nic do powiedzenia. Wspomniani wyżej hurraoptymiści odpowiedzą, że pojadą zawodnicy o 4 lata bardziej doświadczeni, a wyniki meczów sparingowych przed wielkimi turniejami nie mają żadnego znaczenia. Formę reprezentacji Kostaryki sprawdzą jeszcze Belgowie. W grupie E poprzeczka będzie wysoko postawiona. Najtrudniejszy mecz Kostarykanie zagrają z Brazylią, z którą na mundialu zmierzą się po raz trzeci (wcześniej dwukrotnie przegrywali). Oprócz tego dyspozycję Los Ticos zmierzy solidna Szwajcaria i bałkański znak zapytania – Serbowie.

Podsumowanie

W 1999 roku niejaki Gabriel Fleszar zaśpiewał Kroplą deszczu. Przez jakiś cza ten hit nuciła cała Polska, a później nikt już o młodym wokaliście nie usłyszał. Wydaj się, że postawa reprezentacji Kostaryki w 2014 roku to jednorazowy wyczyn i po trzech kiepskich meczach na rosyjskich stadionach pamięć o mundialu w Brazylii  pozostanie dla fanów państwa z Ameryki Środkowej sentymentalnym wspomnieniem, podobnie jak Kroplą deszczu. Wyjście z grupy to zdaniem ekspertów maksimum możliwości Los Ticos. Jednak cztery lata temu ci sami eksperci wróżyli ostatnie miejsce w grupie ekipie Keylora Navasa, która przecież zaszła do ćwierćfinału.