Pierwsza edycja MEZ Polska Tournament od początku zapowiadała niesamowite emocje. Do Włocławka przyjechała Arka Gdynia oraz dwie dobrze znane w Europie marki: Maccabi FOX Tel Awiw i Partizan NIS Belgrad. W meczu inauguracyjnym Serbowie sprawili wielką niespodziankę i wygrali z Maccabi 84:76, a w drugim spotkaniu gospodarze pokonali gdynian aż 101:83.

Mecz gwiazd

Do Hali Mistrzów przyjechało wielu koszykarzy europejskiego formatu. Na papierze zdecydowanie najlepiej wygląda ekipa Maccabi. Dla Tel Awiwu grają zawodnicy ze sporym doświadczeniem w NBA, tacy jak: Quincy Acy (ostatnio Phoenix Suns), Tyler Dorsey (Memphis Grizzlies), Tarik Black (Los Angeles Lakers i Houston Rockets) oraz Omri Casspi (np. Golden State Warriors, Memphis Grizzlies). Ten ostatni w najlepszej lidze świata grał aż 10 lat! Do tej czwórki trzeba doliczyć między innymi Othello Huntera, który w ubiegłym sezonie w CSKA Moskwa tryumfował w Eurolidze. Krótko mówiąc – drużyna gwiazd!

W pierwszym meczu naprzeciwko Maccabi stanął Partizan Belgrad. Serbowie nie byli faworytami, jednak ich skład również wygląda solidnie. Od lat sięgają oni po wyróżniających się zawodników z najlepszych lig na Starym Kontynencie (np. Corey Walden – MVP ligi izraelskiej).

Partizan górą

Mecz zaczął się od wyraźnego prowadzenia Maccabi. Parakhouski dwoił się na zbiórce, lecz nie był w stanie zatrzymać rywali. Tarik Black dwie pierwsze akcje zakończył wsadami, a gdy Quincy Acy rzucił za 3 punkty, było już 12:4. Sytuację odmienił time-out dla trenera Trinchieri’ego. Partizan znacznie poprawił defensywę i pod koniec pierwszej kwarty zbliżył się do mistrzów Izraela na dwa punkty. Oba zespoły grały wysoko w obronie, co przyniosło im wiele kontr. Wyszło to na dobre Serbom, którzy tworzyli bardziej składne akcje i lepiej zbierali w ofensywie. Punkty z ponowienia dały im prowadzenie, a Maccabi zaczęło popełniać proste błędy. Nie znaleźli drogi do kosza nawet w kontrze 5 na 2! Cieniem samego siebie był Casspi, który spudłował wszystkie rzuty z dystansu. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 39:36 dla Partizana.

Partizan zdecydowanie lepiej wszedł w drugą część meczu i dzięki fenomenalnej grze Waldena wyszedł na prowadzenie 49:38. Acy robił, co mógł, by przywrócić swój zespół do walki, jednak to nie wystarczyło. Serbowie prowadzili praktycznie przez całe 20 minut. Najskuteczniejsi byli Rade Zagorac i Rashawn Thomas. W końcówce spotkania Hunter i Dorsey dali mistrzom Izraela ostatni znak do ataku i zmniejszyli różnicę do 8 punktów. Mecz zakończył się zwycięstwem Partizana 84:76.

Wymiana ciosów

Drużyny z Belgradu i Tel Awiwu dały w Hali Mistrzów popis świetnej koszykówki, jednak włocławscy kibice czekali na występ swojego nowego zespołu. Pierwsza kwarta była bardzo wyrównana. W ciągu 4 minut włocławianie stawali aż czterokrotnie na linii rzutów osobistych, lecz Arka odpowiadała trafieniami za 3. Chris Dowe wchodził pod kosz, jednak tam był blokowany przez Upsona i Hammondsa. Dopiero próba z dystansu dała mu pierwsze punkty z gry. Po drugiej stronie ciężar gry brał na siebie Bostic. Amerykański snajper pokazał kibicom, że w nowym sezonie wciąż może być liderem zespołu z Trójmiasta. Fenomenalną zmianę w Anwilu dał Tony Wroten, którzy przechodził obronę gdynian z niesamowitym spokojem. Arka do końca spotkania nie znalazła sposobu na tego leworęcznego rozgrywającego. Praktycznie każdy jego dwutakt dawał punkty Anwilowi. Rywale odpowiedzieli, wprowadzając Bena Emelogu. Amerykanin oddał dwa celne rzuty z dystansu, lecz Ricky Ledo zrewanżował się trójką po step backu. Oba zespoły prowadziły w pierwszych dwóch kwartach dość nerwową wymianę ciosów. Do przerwy Anwil był minimalnie lepszy – 44:41.

Rottweilery pokazały kły

Objawieniem w trzeciej kwarcie był Rolands Freimanis. Nowy podkoszowy Anwilu pierwszej połowy nie mógł zaliczyć do udanych, lecz po przerwie zanotował aż 11 punktów. To właśnie uaktywnienie wysokich graczy było kluczem do sukcesu. Punkty z dystansu dorzucili Szewczyk z Karolakiem i Anwil powiększał swoją przewagę. Najlepiej w zespole Arki prezentowali się Czerlonko i Wołoszyn (obaj po 14 punktów), lecz w najważniejszych momentach brakowało punktów obcokrajowców. Rzut Hammondsa bardzo szwankował, a Greene notował dużo strat. Na ostatnią kwartę Anwil wychodził z dziesięciopunktową przewagą (76:66), a Arka popełniała mnóstwo błędów. Bostic, dobrze kryty przez włocławian, zaczął pudłować w ostatnich minutach, a pod drugim koszem swoje show kontynuował Wroten. Przysłowiowym „gwoździem do trumny” Arki był blok Szymona Szewczyka, który zatrzymał kontrę Kamińskiego. Na ostatnie sekundy Igor Milicić wprowadził juniorów – Adama Piątka i Oliwiera Bednarka. Anwil wygrał spotkanie 101:83.

Udane debiuty

Odkryciem meczu można okrzyknąć Wojciecha Czerlonkę. Były zawodnik Startu Lublin zaliczył najlepszy debiut ze wszystkich nabytków gdynian. O wiele gorzej zaprezentowali się nowi obcokrajowcy Arki. Hammonds był bezużyteczny w ataku, a Greene nie radził sobie w roli rozgrywającego. Nieco lepiej zagrał Ben Emelogu. Zdobył co prawda tylko 8 punktów, ale dwa razy rzucił z dystansu w ważnych momentach.

O wiele lepsze nastroje mogą panować we włocławskim klubie. Ricky Ledo i Chris Dowe zdobywali punkty po indywidualnych akcjach. Kilkanaście oczek dorzucił też Jakub Karolak. Zdecydowanym liderem był jednak Tony Wroten. Amerykanin przywitał się w Hali Mistrzów dwudziestoma dwoma punktami, kilkoma wymuszonymi faulami i efektownymi podaniami. To chyba najważniejsza wiadomość dla włocławskich kibiców – Anwil ma nowego, niesamowicie skutecznego showmana!

***

Partizan NIS Belgrad – Maccabi Tel Awiw 84:76 (12:14, 27:22, 24:17, 21:23)

Partizan NIS Belgrad: Rade Zagorac 18, Corey Walden 15, Nemanja Gordić 14, Rashawn Thomas 14, Nikola Janković 7, Artsiom Parakhouski 6, Ognjen Jaramaz 5, Wiliam Mosley 5, Novica Velićković 0, Zanis Peiners 0, Nikola Jovanović 0
Trener: Andrea Trinchieri

Maccabi FOX Tel Awiw: Othello Hunter 15, Quincy Acy 10, Tarik Black 10, Tyler Dorsey 8, Nate Wolters 6, Omri Casspi 6, John DiBartolomeo 5, Jake Cohen 5, Yovel Zoosman 5, Elijah Bryant 3, Deni Avdija 3, Angelo Caloiaro 0, Sandy Cohen III 0
Trener: Ioannis Sfairopoulos

Zawodnik meczu: Rashawn Thomas

***

Anwil Włocławek – Arka Gdynia 101:83 (27:22, 17:19, 33:26, 24:16)

Anwil Włocławek: Tony Wroten 22, Chris Dowe 14, Jakub Karolak 13, Ricky Ledo 12, Szymon Szewczyk 12, Rolands Freimanis 11, Chase Simon 9, Milan Milanović 6, Krzysztof Sulima 2, Igor Wadowski 0, Adam Piątek 0, Oliwier Bednarek 0
Trener: Igor Milicić

Arka Gdynia: Josh Bostic 14, Bartłomiej Wołoszyn 14, Wojciech Czerlonko 14, Phil Greene 10, Devonte Upson 9, Grzegorz Kamiński 8, Ben Emelogu 8, Leyton Hammonds 4, Krzysztof Szubarga 2, Marcin Malczyk 0, Dariusz Wyka 0
Trener: Przemysław Frasunkiewicz

Zawodnik meczu: Tony Wroten