Po odpadnięciu z europejskich pucharów niemal wszystkich polskich drużyn, ostatnią nadzieją polskiego futbolu pozostała Legia Warszawa. Stołecznej drużynie przyszło zmierzyć się w ostatniej rundzie eliminacji do Ligi Europy UEFA z zespołem Glasgow Rangers. Dzisiaj odbyło się pierwsze spotkanie, a ostatecznego zwycięzcę poznamy po rewanżu za tydzień w Szkocji.

Mocny (i wypoczęty) rywal

Szkoci niedługo przed meczem z Legią mieli w terminarzu spotkanie pucharowe w swoim kraju. Nie stanowiło to jednak dla nich problemu. Powód? Trafili na znacznie słabszego rywala i trener mógł sobie pozwolić na wystawienie rezerwowej jedenastki. Topowi zawodnicy Rangers przyjechali więc do Warszawy wypoczęci i zdeterminowani, co ewidentnie było widoczne w ich grze. Już w pierwszej połowie to Szkoci byli częściej przy piłce, szybciej ją rozgrywali i tworzyli ciekawe akcje. Nie do przeoczenia była też ich dobra kondycja fizyczna. Mimo tego legionistom udało się stworzyć kilka groźnych sytuacji pod bramką rywala. Niestety, brakowało skuteczności.

Dynamiczna druga połowa

Po przerwie ciężko było narzekać na nudę. Oba zespoły atakowały, a bramkarze mieli sporo roboty. Legia zaprezentowała się lepiej od strony fizycznej niż na początku spotkania, a jej gra była bardziej przemyślana. Szkoda tylko, że nie udało się zdobyć gola.

Rewanż już za tydzień w Glasgow. Można powiedzieć, że legioniści wyjdą na murawę w nieco lepszym nastroju: nie stracili bramki u siebie, więc nawet bramkowy remis w Szkocji daje im awans.

Składy:

Legia Warszawa: Radosław Majecki – Paweł Stolarski, Igor Lewczuk, Artur Jędrzejczyk, Luis Rocha – Andre Martins, Cafu – Marko Vesović, Walerian Gwilia, Luquinhas – Sandro Kulenović.

Glasgow Rangers: Allan McGregor – James Tavernier, Connor Goldson, Ryan Jack, Steven Davis, Sheyi Ojo, Jon Flanagan, Joseph Ayodele-Aribo, Nikola Katić, Alfredo Morelos, Scott Arfield.

Po odpadnięciu z europejskich pucharów niemal wszystkich polskich drużyn, ostatnią nadzieją polskiego futbolu pozostała Legia Warszawa. Stołecznej drużynie przyszło zmierzyć się w ostatniej rundzie eliminacji do Ligi Europy UEFA z zespołem Glasgow Rangers. Dzisiaj odbyło się pierwsze spotkanie, a ostatecznego zwycięzcę poznamy po rewanżu za tydzień w Szkocji.

Mocny (i wypoczęty) rywal

Szkoci niedługo przed meczem z Legią mieli w terminarzu spotkanie pucharowe w swoim kraju. Nie stanowiło to jednak dla nich problemu. Powód? Trafili na znacznie słabszego rywala i trener mógł sobie pozwolić na wystawienie rezerwowej jedenastki. Topowi zawodnicy Rangers przyjechali więc do Warszawy wypoczęci i zdeterminowani, co ewidentnie było widoczne w ich grze. Już w pierwszej połowie to Szkoci byli częściej przy piłce, szybciej ją rozgrywali i tworzyli ciekawe akcje. Nie do przeoczenia była też ich dobra kondycja fizyczna. Mimo tego legionistom udało się stworzyć kilka groźnych sytuacji pod bramką rywala. Niestety, brakowało skuteczności.

Dynamiczna druga połowa

Po przerwie ciężko było narzekać na nudę. Oba zespoły atakowały, a bramkarze mieli sporo roboty. Legia zaprezentowała się lepiej od strony fizycznej niż na początku spotkania, a jej gra była bardziej przemyślana. Szkoda tylko, że nie udało się zdobyć gola.

Rewanż już za tydzień w Glasgow. Można powiedzieć, że legioniści wyjdą na murawę w nieco lepszym nastroju: nie stracili bramki u siebie, więc nawet bramkowy remis w Szkocji daje im awans.

Składy:

Legia Warszawa: Radosław Majecki – Paweł Stolarski, Igor Lewczuk, Artur Jędrzejczyk, Luis Rocha – Andre Martins, Cafu – Marko Vesović, Walerian Gwilia, Luquinhas – Sandro Kulenović.

Glasgow Rangers: Allan McGregor – James Tavernier, Connor Goldson, Ryan Jack, Steven Davis, Sheyi Ojo, Jon Flanagan, Joseph Ayodele-Aribo, Nikola Katić, Alfredo Morelos, Scott Arfield.

Nadzieje na polski zespół w europejskich pucharach przedłużone

AppleMark

Po odpadnięciu z europejskich pucharów niemal wszystkich polskich drużyn, ostatnią nadzieją polskiego futbolu pozostała Legia Warszawa. Stołecznej drużynie przyszło zmierzyć się w ostatniej rundzie eliminacji do Ligi Europy UEFA z zespołem Glasgow Rangers. Dzisiaj odbyło się pierwsze spotkanie, a ostatecznego zwycięzcę poznamy po rewanżu za tydzień w Szkocji.

Mocny (i wypoczęty) rywal

Szkoci niedługo przed meczem z Legią mieli w terminarzu spotkanie pucharowe w swoim kraju. Nie stanowiło to jednak dla nich problemu. Powód? Trafili na znacznie słabszego rywala i trener mógł sobie pozwolić na wystawienie rezerwowej jedenastki. Topowi zawodnicy Rangers przyjechali więc do Warszawy wypoczęci i zdeterminowani, co ewidentnie było widoczne w ich grze. Już w pierwszej połowie to Szkoci byli częściej przy piłce, szybciej ją rozgrywali i tworzyli ciekawe akcje. Nie do przeoczenia była też ich dobra kondycja fizyczna. Mimo tego legionistom udało się stworzyć kilka groźnych sytuacji pod bramką rywala. Niestety, brakowało skuteczności.

Dynamiczna druga połowa

Po przerwie ciężko było narzekać na nudę. Oba zespoły atakowały, a bramkarze mieli sporo roboty. Legia zaprezentowała się lepiej od strony fizycznej niż na początku spotkania, a jej gra była bardziej przemyślana. Szkoda tylko, że nie udało się zdobyć gola.

Rewanż już za tydzień w Glasgow. Można powiedzieć, że legioniści wyjdą na murawę w nieco lepszym nastroju: nie stracili bramki u siebie, więc nawet bramkowy remis w Szkocji daje im awans.

Składy:

Legia Warszawa: Radosław Majecki – Paweł Stolarski, Igor Lewczuk, Artur Jędrzejczyk, Luis Rocha – Andre Martins, Cafu – Marko Vesović, Walerian Gwilia, Luquinhas – Sandro Kulenović.

Glasgow Rangers: Allan McGregor – James Tavernier, Connor Goldson, Ryan Jack, Steven Davis, Sheyi Ojo, Jon Flanagan, Joseph Ayodele-Aribo, Nikola Katić, Alfredo Morelos, Scott Arfield.

Facebook