Gdy Union bezbramkowo zremisował w barażach o awans ze Stuttgartem –  na stadionie wybuchła euforia, która skończyła się prawie tygodniową fetą w Berlinie. Na An der Alten Foersterei wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Drużyna z dzielnicy Koepenick pierwszy raz w historii awansowała do najwyższej klasy rozgrywkowej. Mając świadomość, jakie trudne zadanie ich czeka w tym sezonie – utrzymanie się. By ułatwić sobie postawiony przed sobą cel, do Berlina zostało sprowadzonych 12 piłkarzy z Nevenem Suboticiem czy Anthony Ujahem na czele. Pierwsze spotkanie rozegrają u siebie, jednak rywal będzie bardzo wymagający, bowiem przyjeżdża drużyna z Lipska.

Zmiana w drużynie z Lipska

W drużynie gości zespół po raz pierwszy w lidze wyprowadzi Julian Nagelsmann, złote dziecko niemieckiej myśli szkoleniowej. Gdy objął Hoffenheim, był jeszcze przed „trzydziestką”. Pokazał jednak, że zatrudnienie go do drużyny z Sinsheim nie było błędem.

Protest kibiców Unionu przeciwko polityce klubu z Lipska

Pierwsze 15 minut spotkania okraszono protestem kibiców gospodarzy. W Niemczech drużyna z Lipska jest określana jako drużyna bez historii i tradycji. Uznawani są za drużynę zbudowaną na bazie kupionej licencji BSG Turbine Markranstaedt. W tej sprawie na swoim profilu na Instagramie wypowiedział się Rafał Gikiewicz, bramkarz Unionu Berlin.

View this post on Instagram

Liebe Fans, am Sonntag werden wir alle einen historischen Moment erleben! Wir haben in der letzten Saison sehr hart für diesen Moment gearbeitet! Wir alle, auch Ihr! Für alle Unioner ist das ein besonderer Moment! Euer geplanter Boykott in den ersten 15 Minuten ist nicht gut für uns Spieler. Ihr könnt gerne eine Choreo oder sonst etwas machen. Wir Spieler, zusammen mit Euch Fans, müssen unseren Gegnern zeigen, dass das UNSER Platz ist, UNSER Haus! Sie müssen spüren „Wellcome to Hell“, dass es NIE einfach ist gegen uns zu spielen. Fans, das ist meine persönliche Meinung! Ich bin Ausländer und es interessiert mich nicht, wer unser Gegner ist! Ich will einfach nur MIT EURER HILFE gewinnen. Ihr könnt alles machen, aber ein Boykott wird uns nicht helfen. Wir brauchen Eure Euphorie, Eure Gesänge, Eure Anfeuerungen!!! Alles Liebe Euer Giki

A post shared by Rafal Gikiewicz (@rgikiewicz) on

W długiej wiadomości zaproponował kibicom Unionu, by swoim dopingiem wsparli drużynę i porzucili temat bojkotu. Jest to zrozumiałe, bowiem takie rozpoczęcie przygody z Bundesligą nie jest wyjątkowe.

Katastrofa…

Pierwsze minuty pokazywały, że Union chce, lecz różnica klas obu drużyn była aż nadto widoczna. Strzelaninę rozpoczął w 16. minucie Marcel Halstenberg. Miał on bardzo dużo miejsca na oddanie podkręconego strzału. Bramkarz był bez szans, natomiast obrona zaspała. W 23. minucie na chwilę Lukas Klostermann podwyższył prowadzenie po strzale z rzutu rożnego. Jednak na jego nieszczęście Yussuf Poulsen zagrał ręką. Sędzia dzięki wsparciu wideoweryfikacji nie mógł uznać bramki. Najgroźniejsza akcja gospodarzy została przeprowadzona w 29. minucie. Grischa Proemel oddał strzał po wrzutce z rzutu rożnego. Tę udaną sytuację sparował Peter Gulacsi na rzut rożny. Między 31. a 33. minutą mieliśmy okazję obejrzeć wielbłądy drużyny z Koepenick. W pierwszej akcji Rafał Gikiewicz popełnił błąd w wyrzuceniu piłki. Bezlitośnie to wykorzystał duet Sabitzer-Halstenberg. Dwie minuty później źle ustawiona obrona pozwoliła wejść Poulsenowi w pole karne. Na ich szczęście, piłka wylądowała na poprzeczce. Pod koniec pierwszej połowy dzieła zniszczenia dopełnił Timo Werner. Młody, acz doświadczony napastnik uderzył bardzo mocno w bramkę Gikiewicza. Wynik 0-3 dla gości spowodował zapisanie się Unionu w historii ligi. Są trzecią drużyną, która straciła trzy bramki w pierwszej połowie w pierwszym spotkaniu. Powtórzyli wyczyn TeBe Berlin (0-3 w Brunszwiku z sezonu 1974/75) i SC Freiburg (1-3 w Monachium z sezonu 1993/94).

I… jeszcze jedna

W drugiej połowie Rafał Gikiewicz uratował gospodarzy od utraty bramki. Jego podwójna interwencja (warto odnotować, że druga była dobitką) nie dopuściła do fatalnego rozpoczęcia kolejnych 45 minut. W 56. minucie do sytuacji jeden na jeden wyszedł Sebastian Andersson. Napastnik Unionu nie popisał się, bowiem Ibrahima Konate zdążył z interwencją. Zablokował akcję, która toczyła się w slow motion. Drużyna z Lipska grała ekonomicznie, jednak do wyniku dorzuciła kolejną bramkę. Marcel Sabitzer dzięki bramce Christophera Nkunku mógł świętować „hat-tricka” złożonego z asyst. Niewątpliwie zostanie on zawodnikiem meczu, a nawet i kolejki. Prócz słupka strzelca czwartej bramki z 80. minuty nic na Starej Leśniczówce się nie wydarzyło. Mecz pokazał absolutną dominację „Czerwonych Byków”, którzy są brani pod uwagę w walce o mistrzostwo Niemiec. Jednak na prawdziwą weryfikację drużyna zaczeka do następnej kolejki, w której zmierzy się u siebie z Eintrachtem Frankfurt.

***

Union Berlin – RB Leipzig 0-4 (0-3)

16’ Halstenberg (Sabitzer), 31’ Sabitzer (Halstenberg), 42’ Werner (Sabitzer), 69’ Nkunku (Sabitzer)

ŻÓŁTE KARTKI: 82’ Becker

Union Berlin: Gikiewicz – Trimmel, Schlotterbeck, Friedrich, Lenz – Proemel, Gentner (46’ Ujah), Abdullahi (58’ Becker), Andrich, Buelter – Andersson (69’ Polter); [TRENER] Urs Fischer

RB Leipzig: Gulacsi – Orban, Konate, Mukiele – Kampl (72’ Forsberg), Sabitzer, Halstenberg, Demme (62’ Laimer), Klostermann – Werner (65’ Nkunku), Poulsen; [TRENER] Julian Nagelsmann

Gdy Union bezbramkowo zremisował w barażach o awans ze Stuttgartem –  na stadionie wybuchła euforia, która skończyła się prawie tygodniową fetą w Berlinie. Na An der Alten Foersterei wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Drużyna z dzielnicy Koepenick pierwszy raz w historii awansowała do najwyższej klasy rozgrywkowej. Mając świadomość, jakie trudne zadanie ich czeka w tym sezonie – utrzymanie się. By ułatwić sobie postawiony przed sobą cel, do Berlina zostało sprowadzonych 12 piłkarzy z Nevenem Suboticiem czy Anthony Ujahem na czele. Pierwsze spotkanie rozegrają u siebie, jednak rywal będzie bardzo wymagający, bowiem przyjeżdża drużyna z Lipska.

Zmiana w drużynie z Lipska

W drużynie gości zespół po raz pierwszy w lidze wyprowadzi Julian Nagelsmann, złote dziecko niemieckiej myśli szkoleniowej. Gdy objął Hoffenheim, był jeszcze przed „trzydziestką”. Pokazał jednak, że zatrudnienie go do drużyny z Sinsheim nie było błędem.

Protest kibiców Unionu przeciwko polityce klubu z Lipska

Pierwsze 15 minut spotkania okraszono protestem kibiców gospodarzy. W Niemczech drużyna z Lipska jest określana jako drużyna bez historii i tradycji. Uznawani są za drużynę zbudowaną na bazie kupionej licencji BSG Turbine Markranstaedt. W tej sprawie na swoim profilu na Instagramie wypowiedział się Rafał Gikiewicz, bramkarz Unionu Berlin.

View this post on Instagram

Liebe Fans, am Sonntag werden wir alle einen historischen Moment erleben! Wir haben in der letzten Saison sehr hart für diesen Moment gearbeitet! Wir alle, auch Ihr! Für alle Unioner ist das ein besonderer Moment! Euer geplanter Boykott in den ersten 15 Minuten ist nicht gut für uns Spieler. Ihr könnt gerne eine Choreo oder sonst etwas machen. Wir Spieler, zusammen mit Euch Fans, müssen unseren Gegnern zeigen, dass das UNSER Platz ist, UNSER Haus! Sie müssen spüren „Wellcome to Hell“, dass es NIE einfach ist gegen uns zu spielen. Fans, das ist meine persönliche Meinung! Ich bin Ausländer und es interessiert mich nicht, wer unser Gegner ist! Ich will einfach nur MIT EURER HILFE gewinnen. Ihr könnt alles machen, aber ein Boykott wird uns nicht helfen. Wir brauchen Eure Euphorie, Eure Gesänge, Eure Anfeuerungen!!! Alles Liebe Euer Giki

A post shared by Rafal Gikiewicz (@rgikiewicz) on

W długiej wiadomości zaproponował kibicom Unionu, by swoim dopingiem wsparli drużynę i porzucili temat bojkotu. Jest to zrozumiałe, bowiem takie rozpoczęcie przygody z Bundesligą nie jest wyjątkowe.

Katastrofa…

Pierwsze minuty pokazywały, że Union chce, lecz różnica klas obu drużyn była aż nadto widoczna. Strzelaninę rozpoczął w 16. minucie Marcel Halstenberg. Miał on bardzo dużo miejsca na oddanie podkręconego strzału. Bramkarz był bez szans, natomiast obrona zaspała. W 23. minucie na chwilę Lukas Klostermann podwyższył prowadzenie po strzale z rzutu rożnego. Jednak na jego nieszczęście Yussuf Poulsen zagrał ręką. Sędzia dzięki wsparciu wideoweryfikacji nie mógł uznać bramki. Najgroźniejsza akcja gospodarzy została przeprowadzona w 29. minucie. Grischa Proemel oddał strzał po wrzutce z rzutu rożnego. Tę udaną sytuację sparował Peter Gulacsi na rzut rożny. Między 31. a 33. minutą mieliśmy okazję obejrzeć wielbłądy drużyny z Koepenick. W pierwszej akcji Rafał Gikiewicz popełnił błąd w wyrzuceniu piłki. Bezlitośnie to wykorzystał duet Sabitzer-Halstenberg. Dwie minuty później źle ustawiona obrona pozwoliła wejść Poulsenowi w pole karne. Na ich szczęście, piłka wylądowała na poprzeczce. Pod koniec pierwszej połowy dzieła zniszczenia dopełnił Timo Werner. Młody, acz doświadczony napastnik uderzył bardzo mocno w bramkę Gikiewicza. Wynik 0-3 dla gości spowodował zapisanie się Unionu w historii ligi. Są trzecią drużyną, która straciła trzy bramki w pierwszej połowie w pierwszym spotkaniu. Powtórzyli wyczyn TeBe Berlin (0-3 w Brunszwiku z sezonu 1974/75) i SC Freiburg (1-3 w Monachium z sezonu 1993/94).

I… jeszcze jedna

W drugiej połowie Rafał Gikiewicz uratował gospodarzy od utraty bramki. Jego podwójna interwencja (warto odnotować, że druga była dobitką) nie dopuściła do fatalnego rozpoczęcia kolejnych 45 minut. W 56. minucie do sytuacji jeden na jeden wyszedł Sebastian Andersson. Napastnik Unionu nie popisał się, bowiem Ibrahima Konate zdążył z interwencją. Zablokował akcję, która toczyła się w slow motion. Drużyna z Lipska grała ekonomicznie, jednak do wyniku dorzuciła kolejną bramkę. Marcel Sabitzer dzięki bramce Christophera Nkunku mógł świętować „hat-tricka” złożonego z asyst. Niewątpliwie zostanie on zawodnikiem meczu, a nawet i kolejki. Prócz słupka strzelca czwartej bramki z 80. minuty nic na Starej Leśniczówce się nie wydarzyło. Mecz pokazał absolutną dominację „Czerwonych Byków”, którzy są brani pod uwagę w walce o mistrzostwo Niemiec. Jednak na prawdziwą weryfikację drużyna zaczeka do następnej kolejki, w której zmierzy się u siebie z Eintrachtem Frankfurt.

***

Union Berlin – RB Leipzig 0-4 (0-3)

16’ Halstenberg (Sabitzer), 31’ Sabitzer (Halstenberg), 42’ Werner (Sabitzer), 69’ Nkunku (Sabitzer)

ŻÓŁTE KARTKI: 82’ Becker

Union Berlin: Gikiewicz – Trimmel, Schlotterbeck, Friedrich, Lenz – Proemel, Gentner (46’ Ujah), Abdullahi (58’ Becker), Andrich, Buelter – Andersson (69’ Polter); [TRENER] Urs Fischer

RB Leipzig: Gulacsi – Orban, Konate, Mukiele – Kampl (72’ Forsberg), Sabitzer, Halstenberg, Demme (62’ Laimer), Klostermann – Werner (65’ Nkunku), Poulsen; [TRENER] Julian Nagelsmann

Obrońcy Unionu spadli z Byka

Gdy Union bezbramkowo zremisował w barażach o awans ze Stuttgartem –  na stadionie wybuchła euforia, która skończyła się prawie tygodniową fetą w Berlinie. Na An der Alten Foersterei wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Drużyna z dzielnicy Koepenick pierwszy raz w historii awansowała do najwyższej klasy rozgrywkowej. Mając świadomość, jakie trudne zadanie ich czeka w tym sezonie – utrzymanie się. By ułatwić sobie postawiony przed sobą cel, do Berlina zostało sprowadzonych 12 piłkarzy z Nevenem Suboticiem czy Anthony Ujahem na czele. Pierwsze spotkanie rozegrają u siebie, jednak rywal będzie bardzo wymagający, bowiem przyjeżdża drużyna z Lipska.

Zmiana w drużynie z Lipska

W drużynie gości zespół po raz pierwszy w lidze wyprowadzi Julian Nagelsmann, złote dziecko niemieckiej myśli szkoleniowej. Gdy objął Hoffenheim, był jeszcze przed „trzydziestką”. Pokazał jednak, że zatrudnienie go do drużyny z Sinsheim nie było błędem.

Protest kibiców Unionu przeciwko polityce klubu z Lipska

Pierwsze 15 minut spotkania okraszono protestem kibiców gospodarzy. W Niemczech drużyna z Lipska jest określana jako drużyna bez historii i tradycji. Uznawani są za drużynę zbudowaną na bazie kupionej licencji BSG Turbine Markranstaedt. W tej sprawie na swoim profilu na Instagramie wypowiedział się Rafał Gikiewicz, bramkarz Unionu Berlin.

View this post on Instagram

Liebe Fans, am Sonntag werden wir alle einen historischen Moment erleben! Wir haben in der letzten Saison sehr hart für diesen Moment gearbeitet! Wir alle, auch Ihr! Für alle Unioner ist das ein besonderer Moment! Euer geplanter Boykott in den ersten 15 Minuten ist nicht gut für uns Spieler. Ihr könnt gerne eine Choreo oder sonst etwas machen. Wir Spieler, zusammen mit Euch Fans, müssen unseren Gegnern zeigen, dass das UNSER Platz ist, UNSER Haus! Sie müssen spüren „Wellcome to Hell“, dass es NIE einfach ist gegen uns zu spielen. Fans, das ist meine persönliche Meinung! Ich bin Ausländer und es interessiert mich nicht, wer unser Gegner ist! Ich will einfach nur MIT EURER HILFE gewinnen. Ihr könnt alles machen, aber ein Boykott wird uns nicht helfen. Wir brauchen Eure Euphorie, Eure Gesänge, Eure Anfeuerungen!!! Alles Liebe Euer Giki

A post shared by Rafal Gikiewicz (@rgikiewicz) on

W długiej wiadomości zaproponował kibicom Unionu, by swoim dopingiem wsparli drużynę i porzucili temat bojkotu. Jest to zrozumiałe, bowiem takie rozpoczęcie przygody z Bundesligą nie jest wyjątkowe.

Katastrofa…

Pierwsze minuty pokazywały, że Union chce, lecz różnica klas obu drużyn była aż nadto widoczna. Strzelaninę rozpoczął w 16. minucie Marcel Halstenberg. Miał on bardzo dużo miejsca na oddanie podkręconego strzału. Bramkarz był bez szans, natomiast obrona zaspała. W 23. minucie na chwilę Lukas Klostermann podwyższył prowadzenie po strzale z rzutu rożnego. Jednak na jego nieszczęście Yussuf Poulsen zagrał ręką. Sędzia dzięki wsparciu wideoweryfikacji nie mógł uznać bramki. Najgroźniejsza akcja gospodarzy została przeprowadzona w 29. minucie. Grischa Proemel oddał strzał po wrzutce z rzutu rożnego. Tę udaną sytuację sparował Peter Gulacsi na rzut rożny. Między 31. a 33. minutą mieliśmy okazję obejrzeć wielbłądy drużyny z Koepenick. W pierwszej akcji Rafał Gikiewicz popełnił błąd w wyrzuceniu piłki. Bezlitośnie to wykorzystał duet Sabitzer-Halstenberg. Dwie minuty później źle ustawiona obrona pozwoliła wejść Poulsenowi w pole karne. Na ich szczęście, piłka wylądowała na poprzeczce. Pod koniec pierwszej połowy dzieła zniszczenia dopełnił Timo Werner. Młody, acz doświadczony napastnik uderzył bardzo mocno w bramkę Gikiewicza. Wynik 0-3 dla gości spowodował zapisanie się Unionu w historii ligi. Są trzecią drużyną, która straciła trzy bramki w pierwszej połowie w pierwszym spotkaniu. Powtórzyli wyczyn TeBe Berlin (0-3 w Brunszwiku z sezonu 1974/75) i SC Freiburg (1-3 w Monachium z sezonu 1993/94).

I… jeszcze jedna

W drugiej połowie Rafał Gikiewicz uratował gospodarzy od utraty bramki. Jego podwójna interwencja (warto odnotować, że druga była dobitką) nie dopuściła do fatalnego rozpoczęcia kolejnych 45 minut. W 56. minucie do sytuacji jeden na jeden wyszedł Sebastian Andersson. Napastnik Unionu nie popisał się, bowiem Ibrahima Konate zdążył z interwencją. Zablokował akcję, która toczyła się w slow motion. Drużyna z Lipska grała ekonomicznie, jednak do wyniku dorzuciła kolejną bramkę. Marcel Sabitzer dzięki bramce Christophera Nkunku mógł świętować „hat-tricka” złożonego z asyst. Niewątpliwie zostanie on zawodnikiem meczu, a nawet i kolejki. Prócz słupka strzelca czwartej bramki z 80. minuty nic na Starej Leśniczówce się nie wydarzyło. Mecz pokazał absolutną dominację „Czerwonych Byków”, którzy są brani pod uwagę w walce o mistrzostwo Niemiec. Jednak na prawdziwą weryfikację drużyna zaczeka do następnej kolejki, w której zmierzy się u siebie z Eintrachtem Frankfurt.

***

Union Berlin – RB Leipzig 0-4 (0-3)

16’ Halstenberg (Sabitzer), 31’ Sabitzer (Halstenberg), 42’ Werner (Sabitzer), 69’ Nkunku (Sabitzer)

ŻÓŁTE KARTKI: 82’ Becker

Union Berlin: Gikiewicz – Trimmel, Schlotterbeck, Friedrich, Lenz – Proemel, Gentner (46’ Ujah), Abdullahi (58’ Becker), Andrich, Buelter – Andersson (69’ Polter); [TRENER] Urs Fischer

RB Leipzig: Gulacsi – Orban, Konate, Mukiele – Kampl (72’ Forsberg), Sabitzer, Halstenberg, Demme (62’ Laimer), Klostermann – Werner (65’ Nkunku), Poulsen; [TRENER] Julian Nagelsmann

Facebook