Pierwsze zwycięstwo na Stadionie Zimowym. Zagłębie Sosnowiec lepsze od Lotosu PKH Gdańsk

Hokeiści Zagłębia Sosnowiec po raz pierwszy w tym sezonie zwyciężyli na własnej tafli, pokonując Lotos PKH Gdańsk 4:3. Zagłębie wygraną w dużym stopniu zawdzięcza Rafałowi Radziszewskiemu, który niejednokrotnie ratował gospodarzy przed utratą bramki.

Spotkanie rozpoczęło się od wymiany ciosów zarówno z jednej, jak i z drugiej strony, jednak żadna drużyna nie umiała umieścić krążka w bramce. Wynik spotkania w 8. minucie otworzył Nikita Butsenko, który po samodzielnym rajdzie uderzył w stronę bramki gdańszczan. Niespełna dwie minuty później zrobiło się już 2:0. Lotos stracił piłkę pod bramką gospodarzy, szybka kontra i kilka podań doprowadziły Daniiła Orekhina do znakomitej okazji. Rosjanin mocnym i precyzyjnym uderzeniem po ziemi umieścił krążek przy słupku Fucika. W 16. minucie spotkania Zagłębie po raz kolejny podwyższyło prowadzenie. 4 sekundy przed końcem gry w przewadze Damian Słaboń przyjął sobie krążek nogą i z najbliższej odległości umieścił go pod poprzeczką. W 19. minucie goście powinni strzelić swoją pierwszą bramkę, jednak niebywałym refleksem popisał się Radziszewski, który wybronił sytuację dwóch na jednego. Parę sekund później pomorscy hokeiści zdołali co prawda umieścić krążek w bramce, jednak sędziowie dostrzegli przewinienie jednego z zawodników Lotosu i anulowali bramkę.

***

Druga tercja w żadnym wypadku nie przypominała tej pierwszej. To zawodnicy z Gdańska mieli pełną kontrolę nad krążkiem, a gracze gospodarzy nieudolnie odpierali ataki. W 25. minucie niesamowitym chwytem krążka popisał się Radziszewski, jednak kilkadziesiąt sekund później nie miał już nic do powodzenia, gdy Alexander Golovin wykorzystał grę w przewadze i strzelił gola na 3:1. 10 minut później w analogicznej sytuacji padł gol kontaktowy. Tym razem grę w przewadze na bramkę przekuł Petr Polodna. Mimo jeszcze kilku dobrych sytuacji gdańszczanie nie zdołali wyrównać i do szatni na drugą przerwę schodzili z jednobramkową stratą.

W trzecią tercję z impetem weszło Zagłębie Sosnowiec. Po 46 sekundach od rozpoczęcia krążek do bramki wbił Filip Stoklasa i podwyższył prowadzenie Zagłębia na 4:2. Nie obyło się tutaj bez kontrowersji, gdyż zawodnicy Gdańska sygnalizowali sędziom, że wybili krążek, zanim ten przekroczył linię bramkową. Analiza wideo nie pozostawiła jednak żadnych wątpliwości i sędzia wskazał na środek tafli. Niespełna kilkadziesiąt sekund później Lotos PKH Gdańsk znów złapał kontakt za sprawą bramki Teslyukeivicha, który umieścił krążek w okienku bramki Radziszewskiego. Kolejne minuty to ostra i zawzięta gra obu drużyn. 1:48 przed końcem spotkania niepotrzebną karę złapał jeden z zawodników Zagłębia i pod bramką Radziszewskiego zrobiło się bardzo nerwowo. Trener gdańskiej drużyny wycofał bramkarza, a jego podopieczni grali z dwoma zawodnikami więcej w polu. Na nic się to jednak zdało, ponieważ na 40 sekund przed końcem Yegor Rozhkov stracił panowanie nad sobą i wdał się w bójkę z jednym z hokeistów gospodarzy, co poskutkowało dla niego wylądowaniem na ławce kar i przekreśleniem szans gości na doprowadzenie do dogrywki.

***

Dla drużyny z Sosnowca to pierwsze domowe zwycięstwo w sezonie 2019/2020, a drugie ogółem. Dla Lotosu PKH Gdańsk jest to pierwsza porażka w tym sezonie ligowym. W następnej kolejce drużynę z północy czeka domowe starcie z Janowem, zaś podopiecznych Marcina Kozłowskiego czeka podróż do Oświęcimia i pojedynek z miejscową Unią.

Facebook