Analiza się opłaca, trzy punkty dla Podbeskidzia

Podbeskidzie po ostatnich porażkach z Wigrami Suwałki i Wartą Poznań chce wrócić na zwycięski szlak. Na ich drodze stanęła drużyna z Grudziądza z niesamowitym Omranem Haydarym. Powołany do kadry Afganistanu zawodnik prowadzi w klasyfikacji strzelców. Mimo tego stanu Olimpia jest w ogonie stawki.

Bukmacherzy szacowali, że gościom będzie trudno wyjechać z zadowalającym rezultatem. Wszystkie znaki na niebie wskazywały, że drużyna z Bielska potwierdzi, że Stadion Miejski jest „bielską twierdzą”. Dla drużyny z Grudziądza nie było to łatwym zadaniem, lecz podjęli się go ze swoją otwartością w grze.

Pierwsza połowa dość przeciętna

Pierwsze minuty spotkania nie zaprezentowały nam nic ciekawego, bowiem obie drużyny zawzięły się, by otworzyć wynik. Na bramkę nie trzeba było długo czekać. W 14. minucie obejrzeliśmy bramkę autorstwa Aleksandra Komora, który skierował głową piłkę do siatki. Po trzech minutach obrońca próbował ponownie pokonać Łukasza Sapelę, lecz tym razem gospodarze musieli obejść się smakiem. Mecz otworzył się, bowiem w drugim kwadransie mieliśmy okazję obejrzeć kilka akcji. Z najgroźniejszych sytuacji można wymienić wykreowaną akcję Łukasza Sierpiny z 24. minuty zakończoną obroną bramkarza czy strzał Jakuba Łukowskiego oddany trzy minuty później. Podbeskidzie mogło strzelić gola „do szatni”, jednak Marko Roginić trafił w poprzeczkę. Na telebimach widniał wynik 1-0 dla gospodarzy.

Kontrola, kontrola!

W drugiej połowie widać było przewagę zawodników z Bielska-Białej. „Górale” kontrolowali spotkanie, czego efektem była bramka po błędzie piłkarzy z Grudziądza. W 54. minucie piłkę wywalczył Łukasz Sierpina, dzięki czemu dośrodkował ją do Tomasza Nowaka. Pomocnik wykorzystał prezent, dzięki czemu podwyższył prowadzenie. Pod koniec spotkania po kontrowersyjnej decyzji sędziego do bramki kontaktowej doprowadził Jakub Łukowski. Za „niewybredne” komentarze arbiter ukarał żółtym kartonikiem Krzysztofa Bredego, a z ławki rezerwowych wyrzucił drugiego trenera Podbeskidzia – Huberta Kościukiewicza. – Protestowałem przeciwko decyzji sędziego, który pozwolił wrzucić piłkarzom gości piłkę z autu z odległości 20 metrów od miejsca, gdzie ona uciekła z boiska. Możliwe, że za to zasłużenie otrzymałem żółtą kartkę. Hubert Kościukiewicz ironizował na temat decyzji sędziego, „gratulując” mu, za co obejrzał czerwony kartonik. Obaj nie ubliżaliśmy sędziom, byliśmy po prostu wściekli. Wiem, jak bardzo trudną pracę mają sędziowie. – opowiedział szkoleniowiec „Górali” na zadane pytanie dotyczące otoczki podczas tej bramki na konferencji prasowej. Abstrahując od kar dla szkoleniowców – kibice nie byli zadowoleni z poziomu sędziowania arbitra. Z trybun można było usłyszeć przyśpiewkę o miłości do PZPN czy wyzwiska skierowane w stronę prowadzącego zawodów. Po tej sytuacji wartym odnotowania było dobre podanie Rzuchowskiego do świeżo wprowadzonego Gómeza. Jednak hiszpański napastnik nie trafił w światło bramki; został przyblokowany. Wynik spotkania nie zmienił się, dzięki czemu „Górale” powrócili na szlak zwycięzców.

Co do powiedzenia mieli szkoleniowcy?

Na konferencji prasowej trener gości, Mariusz Pawlak, odniósł się do tego, co Olimpia zaprezentowała. – Wynik jest jak najbardziej dla nas niekorzystny. Pokazaliśmy, że potrafimy grać wysokim pressingiem, jednak okazało się, że to było za mało, by nawet zremisować z Podbeskidziem. Wiemy, czego nam brakowało i co należy wyciągnąć z tych porażek. Gratuluję Krzysztofowi wyniku. Zapytany przez jednego z dziennikarzy o plany dotyczące taktyki żartował, że nie złoży deklaracji, bowiem jutro może już nie być trenerem. – Tak już na poważnie to wprowadzam w drużynie własną filozofię. Pierwsza bramka zmieniła nasze nastawienie, musieliśmy wyjść wyżej. Nie chcę za dużo zmieniać.

Przyjacielski pojedynek

– Chciałbym złożyć gratulacje moim piłkarzom. Cieszymy się, że udało nam się wygrać u siebie. Po dwóch porażkach, które nas poddenerwowały, udało nam się naszą sportową złość przekuć w sukces. W tym tygodniu spędziliśmy 32 godziny w autokarze, co naturalnie skutkowało problemami regeneracyjnymi. Brawa należą się dla sztabu, którego wytężona praca była nieoceniona podczas różnych podróży. O drużynie gości szkoleniowiec Podbeskidzia, Krzysztof Brede, wyrażał się w superlatywach. – Graliśmy z dobrze zorganizowanym przeciwnikiem. Przeprowadziliśmy analizę indywidualną Tiago Alvesa, Omrana Haydarego czy Jakuba Łukowskiego. Obrońcy potrafili przeciwdziałać ich atakom, a jeśli zawiedli – na bramce stał Martin Polaczek. Olimpia była wymagającym przeciwnikiem, natomiast Mariusza jako przyjaciela z czasów gry w Grudziądzu podziwiam. Cieszę się, że wykonuje w klubie dobrą pracę, jednak w przyjacielskim pojedynku to sam jestem uradowany zwycięstwem.

***

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Olimpia Grudziądz 21 (1:0)

14’ Komor, 54’ Nowak80’ Łukowski

ŻÓŁTE KARTKI: 29’ Sierpina, 50’ Figiel, 57’ Sieracki, 82’ Roginić – 85’ Łukowski

PODBESKIDZIE: Polaczek – Modelski, Osyra, Komor, Jaroch – Figiel, Sieracki (62’ Sopoćko) – Sierpina (84’ Gómez), Nowak (67’ Rzuchowski), Danielak, Roginić; [TRENER] Krzysztof Brede

OLIMPIA GRUDZIĄDZ: Sapela – Wawszczyk, Oczenasz, Duriszka, Ciechanowski – Tiago Alves (81’ Janczukowicz), Handzlik (62’ Criciuma), Nowicki (46’ Fredek), Kona, Łukowski – Haydary; [TRENER] Mariusz Pawlak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook