Podsumowanie 1 kolejki PGE Ekstraligi

Ruszyła PGE Ekstraliga sezonu 2019. Na przystawkę otrzymaliśmy starcie walczącego w poprzednim sezonie o utrzymanie Falubazu z Get Well Toruń. W drugim piątkowym starciu forBET Włókniarz Częstochowa podejmował na własnym stadionie wicemistrza Polski z Gorzowa. Niedzielne popołudnie obfitowało w starcie mistrza Polski Unii Leszno z medalistami z Wrocławia. Na sam koniec pojedynek wracającego po prawie ćwierć wieku Motoru z drużyną GKM Grudziądz.
Rozpędzona Myszka Miki

Z wysokiego C sezon rozpoczęła drużyna z Zielonej Góry. Goście z Torunia byli ledwie tłem dla fantastycznie walczącego Vaculika, dobrze dysponowanego Dudka i dominatora Petersena. Jason Doyle i Iversen nie byli w stanie sami rywalizować z gospodarzami. Mecz jednostronny, szczególnie że torunianie nie wygrali ani jednego wyścigu.

Od 3 biegu zakończonego zwycięstwem 5 – 1, kiedy Vaculik pokonał Crisa Holdera i odebrał jeden punkt Get Well Toruń, gospodarze wygrali jeszcze czwarte i siódme starcie. Matematyczne szanse goście stracili w biegach nominowanych. Potrzebowali oni dwóch zdecydowanych zwycięstw, żeby doprowadzić do remisu. Obie batalie padły łupem zawodników spod znaku Myszki Miki i ostatecznie pokonali oni Get Well Toruń 53 – 37.

Lwy zgaszone na finiszu

Spotkanie w Częstochowie przysporzyło odrobinę więcej emocji niż mecz otwarcia sezonu. Podopieczni Marka Cieślaka rywalizowali ze Stalą Gorzów. Mecz był zaskakujący, szczególnie patrząc na drużynę z Gorzowa – Thomsen i Woźniak rozegrali bardzo dobre zawody, choć nikt nie stawiał, że zdobędą tak wysoką zdobycz punktową (odpowiednio 13+2 i 6+1). W połączeniu z niezłą dyspozycją Zmarzlika częstochowianie wygrali zaledwie 47 – 43.

Przede wszystkim za pozytywny wynik odpowiada tercet Zagar (9+1), Lindgren (10) oraz Madsen (14). Szczególnie tych dwóch ostatnich zaprezentowało tradycyjny już show na granicy zdrowego rozsądku i bezpieczeństwa. Czyli coś, co kibice żużla kochają najbardziej. Jednak sam wynik nie napawa Lwów optymizmem. Włókniarz w poprzednim sezonie na wyjazdach nie prezentował się najlepiej. Walka o bonus będzie niezwykle wyrównana.

Starcie gigantów  

W Lesznie kibice mogli zobaczyć pojedynek dwóch genialnych żużlowców – Emila Sajfudionowa oraz Taia Woffindena (odpowiednio 13+1 oraz 16 punktów). Jednak praktycznie po 7 biegach było wiadomo, że to gospodarze odniosą zwycięstwo. Wynik 29 – 13 był ogromną niespodzianką, nawet dla Unii.

Ostatecznie Unia wygrała spotkanie 50 – 40. Rozbieżność między mistrzem a brązowym medalistą ubiegłorocznych rozgrywek zaskakuje. Czy zwiastuje to problemy w stolicy Dolnego Śląska? Czas pokaże.

Powrót z przytupem 

Najwięcej emocji zaaplikowali swoim kibicom żużlowcy Motoru i GKM. Spotkanie rozpoczęło się dramatycznie dla Motoru. Wracający po 24 latach klub stracił w 4 biegu Andreasa Jonssona, który stracił panowanie nad motocyklem i uderzył w bandę. Mimo braku swojego jednego z najważniejszych zawodników Motor walczył niezwykle, co pokazał bieg 12, gdzie Trofimow wraz z Robertem Lambertem byli blisko wygrania starcia 5 – 1, jednak doskonale broniący się Lindbaeck obronił dwa oczka. Przed biegami nominowanymi na tablicy widniał wynik 40 – 38.

Już 14 bieg zadecydował o zwycięstwie gospodarzy, gdy Robert Lambert i Mikkel Michelsen wyprzedzili Pawlickiego, który nie dokończył wyścigu. Wynik ustalili najlepsi w drużynie gospodarzy Lampart i Miesiąc. Ostatecznie Motor pokonał GKM Grudziądz 49 – 41.

Na czele tabeli Falubaz przed Unią Leszno i Motorem Lublin. W drugiej kolejce piątek rozpocznie starcie Stali oraz Motoru, a Włókniarz zawita do Grudziądza. W niedzielę do ostatniego w tabeli Get Well Toruń przyjedzie mistrz z Leszna, a na zakończenie Betard zmierzy się z liderem Falubazem Zielona Góra.

 

Facebook