Podsumowanie sezonu Lotto Ekstraklasy – grupa spadkowa

Sezon 2018/19 Lotto Ekstraklasy przeszedł do historii. Znamy już wszystkie rozstrzygnięcia: Piast Gliwice został Mistrzem Polski, w pucharach zagrają: Legia, Lechia i Cracovia, a ligę opuszczą dwaj beniaminkowie – Zagłębie Sosnowiec i Miedź Legnica. Koniec maja to także czas podsumowań tego, co wydarzyło się w naszej ukochanej lidze. Zaczniemy od grupy, w której do końca sezonu trwała walka o życie. Zapraszam na podsumowanie grupy spadkowej – albo jak kto woli grupy B – Lotto Ekstraklasy!
Wcześniejsze wakacje Wisły i Korony

Do 30. kolejki trwał wyścig siedmiu drużyn o awans do czołowej ósemki Lotto Ekstraklasy. Pechowo przegrały go Wisła Kraków oraz Korona Kielce. Po podziale obie te ekipy miały zbyt dużą przewagę nad resztą, aby obawiać się spadku. Trener Maciej Stolarczyk postanowił te siedem meczów wykorzystać stawiając na młodzież. Prawdziwy zachwyt wzbudziło wystawienie w trzech spotkaniach na środku obrony piętnastoletniego Daniela Hoyo-Kowalskiego. Młody piłkarz dzielnie walczył ze starszymi nawet o 20 lat zawodnikami. Poza nim w Wiśle zadebiutowało wielu młodych zawodników z drużyny rezerw i centralnej ligi juniorów. Trener Gino Lettieri nie stawiał tak chętnie jak Maciej Stolarczyk na młodzież. Mimo to w Koronie także zadebiutowało kilku nieopierzonych zawodników. Poza tym trener Korony skupił się na trenowaniu rozwiązań taktycznych, które skutek mają przynieść w przyszłym sezonie. Zarówno Wisła, jak i Korona mimo różnych eksperymentów zakończyły sezon na miejscach najwyższych – kolejno dziewiątym i dziesiątym.

Angulo nie do zatrzymania

Szybko utrzymanie zapewnił sobie także Górnik Zabrze. Podopieczni Marcina Brosza po słabej jesieni, zimą wzmocnili się kilkoma zawodnikami. Wiosną byli już zupełnie inną drużyną i grali naprawdę miły dla oka futbol. Środkiem pola rządzili Żurkowski, Gvilia i Matras. Asystę za asystą zaliczał Jimenez, a postrach wśród bramkarzy drużyn przeciwnych siał Igor Angulo, który zresztą został królem strzelców minionego sezonu. Warto także wspomnieć o Marcinie Broszu. Moim zdaniem jest to jeden z najbardziej niedocenianych trenerów w lidze. Świetne wyniki z Piastem Gliwice, utrzymanie Korony, która straszyła Sierpiną i Trytko, a teraz fenomenalna praca z Górnikiem i wprowadzenie wielu młodych graczy w seniorski futbol. Brawo, Panie trenerze!

Kolejny sezon nędzy we Wrocławiu

Gorąca atmosfera była przez chwilę w Śląsku Wrocław. Podopieczni Vitezslava Lavicki przegrali dwa pierwsze spotkania po podziale na grupy i znaleźli się w strefie spadkowej. Odpowiedzialność za drużynę postanowili wziąć kibice Ultras Silesia. Postawili oni warunek, że na boisko ma zakaz wstępu Igor Tarasovs, a wtedy z utrzymaniem nie będzie problemu. Efekt? Cztery zwycięstwa, jeden remis i spokojny byt w lidze na kolejny sezon. Oczywiście o zasługach kibiców piszemy pół żartem. Za Śląskiem kolejny sezon według podobnego scenariusza. Słaba gra, niezakwalifikowanie się do czołowej ósemki, w oczy zagląda widmo spadku, drużyna nagle zaczyna grać w piłkę i zapewnia sobie utrzymanie. Tak to wygląda co sezon. Kibice Śląska mają takiego stanu rzeczy dość i liczą na zmiany, przecież jeszcze nie tak dawno byli oni Mistrzami Polski. Czy Śląskowi wreszcie uda się awansować do górnej ósemki? Przekonany się już w przyszłym sezonie.

Efekt nowej miotły

Dwie ostatnie ekipy, które zapewniły sobie utrzymanie w Lotto Ekstraklasie, poszły bardzo podobną drogą i postawiły na efekt nowej miotły. Leszek Ojrzyński przejął Wisłę Płock po Kibu Vicunie, a Jacek Zieliński Arkę Gdynia po Zbigniewie Smółce. Obaj nowi szkoleniowcy mieli przed sobą bardzo trudne zadanie, któremu jednak podołali. Arka Gdynia zapewniła sobie utrzymanie na kolejkę przed końcem, wygrywając na własnym stadionie z Wisłą Kraków 3:1. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego o utrzymanie musieli martwić się do ostatniej serii gier. Płocczanie nie mogli przegrać u siebie ze zdegradowanym Zagłębiem Sosnowiec. Mimo dużych kłopotów w tym spotkaniu udało się Wiśle zremisować 0:0 i utrzymać w Lotto Ekstraklasie. Kolejny sezon zarówno w Płocku, jak i w Gdyni ma być o wiele lepszy. Cel? Jak większość ekip w Ekstraklasie – górna ósemka.

Żegnamy beniaminków

Miedź Legnica do Ekstraklasy miała wnieść świeżość. Początek sezonu rzeczywiście należał do podopiecznych Dominika Nowaka. Beniaminek grał ofensywną, miłą dla oka piłkę. Szybko jednak rozszyfrowały go pozostałe drużyny i Miedź cały czas znajdowała się w dolnej połowie tabeli. Po podziale do spadku typowano Zagłębie Sosnowiec, Wisłę Płock i Arkę Gdynia. Mało kto wierzył, że spaść może Miedź Legnica. Po porażce ze Śląskiem w 36. kolejce drużyna z Dolnego Śląska spadła na przedostatnie miejsce. W Krakowie w ostatniej kolejce po szalonym meczu Miedź pokonała Wisłę, ale było to za mało do utrzymania, ponieważ Zagłębie tylko zremisowało z Wisłą Płock. Miedź z najwyższej ligi żegnamy, ale wydaję mi się, że nie na długo.

Zagłębie Sosnowiec od początku było typowane do spadku. Podopieczni Dariusza Dudka i Valdasa Ivanauskasa dali jednak Ekstraklasie dużo dobrych meczów. Sam osobiście siadałem do spotkań Zagłębia, bo wiedziałem, że będzie dużo bramek, ofensywne nastawienie, a nie przysłowiowe męczenie buły. Drużyna z Sosnowca spadła głównie przez fatalną grę w obronie, ale umówmy się – kto o zdrowych zmysłach twierdził, że Toth i Polczak będą murem nie do przejścia? Zagłębie Sosnowiec spada do 1 ligi, bo spaść musiało. Będę ich jednak wspominał z sentymentem.

Facebook