Porażka z Serbią, a wcześniej dwa zwycięstwa. Podsumowanie turnieju kwalifikacyjnego do Igrzysk Olimpijskich Tokio 2020 w wykonaniu polskich siatkarek

W miniony weekend we Wrocławiu rozegrano turniej kwalifikacyjny siatkarek do Igrzysk Olimpijskich Tokio 2020. Wzięły w nim udział cztery drużyny: Portoryko, Tajlandia, Serbia i gospodynie, czyli Polska. Oto krótkie podsumowanie tego turnieju, jeżeli chodzi o start podopiecznych Jacka Nawrockiego.
Pierwszy mecz na rozgrzewkę

W piątek polskie siatkarki zagrały mecz z najniżej notowaną w rankingu FIVB – spośród drużyn, które przyjechały do stolicy Dolnego Śląska – reprezentacją Portoryko. Biało-Czerwone miały problemy tylko w drugim secie, gdy siatkarki z Ameryki Środkowej doprowadziły do gry na przewagi. Nasze panie zdołały jednak wygrać 30-28 i po gładko wygranym pierwszym secie prowadziły 2-0.

Złudzeń nie pozostawił set trzeci, w którym nasza drużyna od początku trzymała Portorykanki na dystans dziesięciu i dziewięciu punktów. Biało-Czerwone wygrały 3-0, a najlepszą siatkarką na boisku była Malwina Smarzek-Godek.

Wygrać z Tajlandią to obowiązek

W sobotę siatkarki trenera Jacka Nawrockiego grały z reprezentacją Tajlandii. Mecze z Tajkami – rzecz jasna – należą do bardzo zaciętych i emocjonujących. Nie inaczej było w sobotę.

Pierwszego seta wygrały Polki, jednak potem do głosu doszły siatkarki z pogranicza Azji i Afryki, które wygrały drugą i trzecią odsłonę. Polki jednak kolejny raz w przeciągu obecnego sezonu reprezentacyjnego pokazały, że potrafią wychodzić z opresji. Doprowadziły do tie-breaka, którego wygrały.

To zwycięstwo było bardzo ważne w kontekście decydującego spotkania z Serbią, gdyż najpierw liczyła się liczba wygranych meczów, a dopiero potem liczba zdobytych punktów.

Spełnić swoje marzenia

W niedzielę gospodynie turnieju podejmowały Serbię. Była to okazja do zrewanżowania się podopiecznym Zorana Terzica za porażkę na turnieju w belgijskim Kortrijk, rozgrywanym w ramach tegorocznej Ligi Narodów. Przypomnijmy, że nasze panie przegrały 0-3, nie kończąc swoich akcji oraz mając olbrzymie problemy w przyjęciu.

Wszyscy wierzyli, że obraz gry się od tamtego czasu zmieni, a Polki widząc, że Serbia, która walczy o kwalifikację olimpijską, to zespół występujący już w swym najmocniejszym składzie, między innymi z Tijaną Bosković czy Mają Ognjenović, wejdą na maksymalny poziom swych możliwości.

Pierwszy set dawał nadzieję na to, że Tokio jest w zasięgu naszych tegorocznych uczestniczek finałowego turnieju Ligi Narodów. Dobrze serwowały nasza środkowa Agnieszka Kąkolewska czy przyjmująca Natalia Mędrzyk, a blokiem zatrzymywana była Tijana Bosković. Co prawda, przy stanie 7-4 dla Polski Bosković zaczęła grać na wyższym poziomie, jednak koncentracja naszych siatkarek w każdym elemencie rzemiosła dała zwycięstwo 25-21. Niestety – jak się okazało – był to jedyny wygrany set w tym meczu.

Drugi set został przegrany 23-25, trzeci pełen był naszych błędów, a perfekcyjna gra siatkarek z Bałkanów została nagrodzona zwycięstwem 16-25. Czwarty set (mimo naszego prowadzenia nawet 21-16) również padł łupem podopiecznych Terzica 23-25 i to Serbki mogą już kupować bilety do Tokio.

Kto zagrał najlepszy turniej w mej ocenie?

W mojej ocenie, najlepszy turniej zagrała Malwina Smarzek-Godek. I nie mam tu na myśli wczorajszego meczu z Tajlandią, który Malwina miała – bądźmy szczerzy – słaby. W najważniejszych momentach zdołała jednak wrócić na swój niebotyczny poziom i poprowadzić drużynę do zwycięstwa.

Drugą osobą, która w mojej opinii zagrała dobry turniej, była Agnieszka Kąkolewska. Dobrze spisywała się na zagrywce, nieźle blokowała, czytała grę rywalek i co otrzymywała od naszej rozgrywającej, najczęściej kończyła.

Kto zagrał poniżej oczekiwań?

Teraz zawodniczki, które w mojej opinii zagrały poniżej swych możliwości. Wybrałem dwie osoby. Niestety, są to przyjmujące Martyna Grajber i Natalia Mędrzyk. Ta druga jeszcze się broni punktami zdobywanymi w zagrywce, ale Martyna przyzwyczaiła nas do lepszej gry. Jest to tylko jednak moja osobista ocena i nie trzeba się z nią – rzecz jasna – zgadzać.

Nic się nie stało

Wobec nieuzyskania kwalifikacji do Tokio w ten weekend, podopieczne Jacka Nawrockiego będą walczyły w turnieju, który zostanie zorganizowany przez CEV w styczniu 2020 roku. W zawodach powalczy osiem pierwszych drużyn (według rankingu CEV), które nie uzyskały kwalifikacji w dotychczas rozgrywanych turniejach.

Paszport do Tokio zdobędzie tylko zwycięska drużyna.

Facebook