Przejdźmy na ty z… Przemysław Cecherz

Rozpoczynamy serię, która przybliży sylwetki niektórych osobowości świata sportu: sportowców, dziennikarzy, trenerów.

Dzisiaj pod lupę postanowiłem wziąć Przemysława Cecherza – byłego bramkarza Bałtyku Gdynia, kolegę klubowego m.in. Czesława Michniewicza, trenera m.in. Hetmana Zamość, Miedzi Legnica czy Kolejarza Stróże, a obecnie szkoleniowca drużyny Wieczysta Kraków.

 

M.B.: Proszę opowiedzieć krótko o karierze trenerskiej oraz o wcześniejszej karierze piłkarskiej.

Przemysław Cecherz: Na początku byłem zawodnikiem Bałtyku Gdynia. Byłem tam bramkarzem, jednak niestety nie miałem wielu okazji na grę, bowiem chociażby lepszy ode mnie był Czesław Michniewicz. Po zakończeniu kariery piłkarskiej wspinałem się po szczeblach kariery trenerskiej, najpierw w niższych ligach, a następnie jako asystent trenerów. Pracowałem m.in. z Jozefem Csaplarem, trenerem Wisły Płock, następnie z Markiem Wleciałowskim w 2005 roku z Górnika Zabrze, a pierwszą samodzielną pracę objąłem w Hetmanie Zamość. Następnie byłem szkoleniowcem w Miedzi Legnica, w Kolejarzu Stróże, a obecnie jestem trenerem KS Wieczysta Kraków.

Najlepszy trener, u którego boku Pan pracował, to…

Ciężko w tym momencie powiedzieć. Na pewno od każdego coś przejąłem. Powiedziałbym, że najwięcej nauczyłem się właśnie od trenera Jozefa Csaplara, Czecha prowadzącego Wisłę Płock. On zawsze potrafił dobierać zawodników ze względu na narodowość. Dla przykładu: Polacy są żywiołowi, to dajcie mi zawodnika żywiołowego, i często trafiał z transferami. To było niesamowite.

Najlepszy trener, przeciwko któremu Pan grał, to…

Uważam, że Waldemar Fornalik. Były to czasy, gdy prowadził on Widzew Łódź i zremisowałem z nim 0-0 :). Uważam, że ten trener, gdziekolwiek nie pracuje, tam osiąga dobre wyniki. Nie ma na to odpowiedzi, dlaczego tak jest, jednak myślę, że jest to kwestia odpowiedniego zarządzania zawodnikami i dobierania składu pod własną myśl szkoleniową.

Trener, na którym się Pan wzoruje, to…

Diego Simeone. Wszystko bym dał, aby pojechać kiedyś na staż do niego. Niebywałe jest to, że on potrafi zarządzać drużyną pod własne założenia taktyczne i potrafi zgrać z sobą tyle indywidualności, z których każda ma wysokie ego.

Jak pracuje się Panu w Wieczystej Kraków pod względem infrastrukturalnym?

Lepiej niż w wyższych ligach. Przede wszystkim jest bardzo dużo nowoczesnych technologii, które pomagają zarządzać siłami zawodników, mamy GPS do wybierania baz treningowych, nowoczesną salę audiowizualną, więc nie jest źle, a nawet myślę, że kiedyś klub ten zajdzie daleko.

Teraz zapytam o transfer Sławomira Peszki do klubu. Czy przypadkiem to nie jest tak, iż jest to transfer piłkarza, który już skończył z poważnym graniem?

Nie jest tak. Uważam, że jest to bardzo dobry ruch z naszej strony. Pamiętajmy, że Sławek miał 4 kluby do wyboru, które są wyżej w hierarchii piłkarskiej od nas, a mimo wszystko wybrał Wieczystą. Wierzę, że ta inwestycja w Sławka zwróci się w przeciągu dwóch tygodni, a w jaki sposób, tego jeszcze zdradzić nie mogę, ale będzie można się o tym przekonać.

Do klubu dołączyli również Mateusz Gamrot oraz Konrad Kołodziej. Co z Mateuszem Gamrotem? Wiemy, że ma kontuzję.

Wzięliśmy to na swoje barki, przeszedł operację. My generalnie wychodzimy z założenia, że każdy najpierw jest człowiekiem, a potem piłkarzem. Żaden z zawodników, którzy do nas przychodzą, nie pozostanie na lodzie. Zawsze dbamy o ich zdrowie. U nas w klubie zawodnik ma się czuć jak w rodzinie i o to zawsze się staramy.

Czego Panu życzyć w nadchodzącym sezonie?

Awansu i braku kontuzji.

Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook