Przypomnienie: 10 kolejka PKO Ekstraklasy

Spotkania naszej rodzimej ligi trwają w najlepsze. Za nami 10 kolejka PKO Ekstraklasy, w której padło 21 goli. Zwycięstwa w większości przypadków zanotowali przyjezdni, podczas gdy gospodarze przełknęli smak porażki. Młodzieżowcy również przeżyli chwile szczęścia, bo to właśnie oni trafiali w siatkę rywala.
A na początek trochę zaskoczenia…

Zmagania idą pełną parą, piłkarze starają się, jak mogą, lecz z tych starań nie zawsze wychodzi to, czego by się spodziewali. Lider zmienia się z meczu na mecz, a ci, którzy na początku sezonu zachwycali – dziś odnoszą porażki. Ostatnia kolejka również była tą, w której nie wszystko poszło tak, jak pójść powinno. Pierwszy mecz i już! Bum, zdziwienie, jakiego mało! Śląsk Wrocław po przegranej w Pucharze Polski z II-ligowym Widzewem, przegrał z Koroną Kielce. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że Korona plasuje się na końcu tabeli, zupełnie odwrotnie do niepokonanego Śląska. Niepokonany do tego meczu, by zostać pokonanym przez najbardziej nieoczekiwany zespół. Od kilku kolejek oglądamy coraz to mniej zachwycające wyniki Śląska i jego grę. Sposób na grę piłkarzy z Śląska znalazł Milan Radin w 79 minucie, strzelając zwycięskiego gola. Gospodarze, wygrywając ten mecz, posiadają sześć punktów i znajdują się na 15 miejscu w tabeli. Śląsk oddala się od foteli lidera, zajmując czwarte miejsce z 17 punktami.

Chwile radości w Płocku

Wisła Płock, która sezonu nie rozpoczęła zbyt dobrze, od momentu wygrania z Pogonią Szczecin w szóstej kolejce (1:2) się przełamała. I tak też było w miniony weekend, gdy zwyciężyli nad Rakowem. Raków, który w tym sezonie awansował, nie daje sobie tak świetnie rady jak w pierwszej lidze. Realia wyższej ligi okazały się nie do przezwyciężenia dla beniaminka. Felicio Brown Forbes w 43 minucie trafił do bramki rywala i do szatni Raków wchodził jako zespół, który wygrywał. Druga połowa przyniosła mniej szczęścia kibicom z Częstochowy, bo to właśnie w niej padły dwa gole, które dały zwycięstwo gościom. Wydawało się, że mecz zakończy się remisem, lecz w ostatniej sekundzie do bramki trafia Piotr Tomasik i piłkarze z Płocka zabierają trzy punkty. Ciężka praca, seria dobrych meczów i Wisła Płock plasuje się na siódmym miejscu w tabeli, mając 16 punktów – tyle samo co Jagiellonia Białystok. Raków za to ma na swoim koncie punktów dziewięć, będąc blisko pozycji spadkowej.

Legio, gdzie jesteś?

Legioniści przegrali. Przegrali u siebie z Lechią po dobrym początku, Mateusz Wieteska trafił piłką wprost do bramki rywala w 12 minucie meczu. Legia jest zespołem, którego trzeba się obawiać przy stałych fragmentach gry. Tym razem było tak samo i ten pierwszy (oraz jedyny) gol wszedł do bramki po rzucie rożnym. Dośrodkowanie Vako Gvilii zostało wykorzystane przez Wieteskę, który wpisał się na listę strzelców zespołu z Warszawy. Po raz kolejny Gvilia, który w tamtym sezonie był piłkarzem Górnika Zabrze pokazuje, że jest podstawowym piłkarzem Legii i jego miejsce jest w pierwszej jedenastce. Mimo dobrego początku i szybkiego startu to właśnie Legia była zespołem, który przegrał. Lechia odpowiedziała jeszcze w pierwszej połowie, gdy Nalepa zdobył gola w 38 minucie. Zdobywca pierwszego gola w drugiej połowie został kontuzjowany, przez co musiał opuścić boisko. W 55 minucie został kopnięty w twarz przez piłkarza Legii – Jose Kante. Po meczu okazało się, że to złamanie nosa, które zakończyło się operacją. Piłkarz będzie grał w specjalnej masce, która pozwoli mu szybciej wrócić do gry. Na jego golu się nie zakończyło, bo w drugiej połowie trafia Błażej Augustyn, który zapewnił zwycięstwo Lechii Gdańsk. Trzy punkty wróciły z piłkarzami do Gdańska, dając zespołowi trzecie miejsce w tabeli. Legia jest dwa „oczka” niżej, na miejscu piątym tuż za Śląskiem, posiadając tyle samo punktów co on.

Młodzieżowcy w gazie

Do Zabrza przyjechał Lech Poznań, który pokazał siłę swoich młodzieżowców. Kamil Jóźwiak trafił w 24 minucie, a niecałe 20 minut później do bramki piłkę wrzuca Tymoteusz Puchacz. Dwójka młodzieżowców, która zapewniła wygraną Lecha na terenie, na którym nie wygrał jeszcze żaden zespół w tym sezonie. Górnik mimo dobrej gry i zacięcia w tym meczu oddał tylko jednego gola (Jesus Jimenez 39’). Goście w doliczonym czasie zdobywają jeszcze jednego, którego trafia Christian Gytkjaer. Wysoka wygrana Lecha daje im trzy punkty oraz ósme miejsce w tabeli. Górnik spada, mając tyle samo punktów co Zagłębie Lubin, i będąc na 11 miejscu.

Nieskuteczny mistrz

Jedyne spotkanie kolejki, które zakończyło się bezbramkowo, czyli mecz Arka Gdynia – Piast Gliwice. Mistrz z tamtego sezonu nie potrafił trafić do bramki zespołu, który walczy o utrzymanie. Arka spędza wszystkie kolejki na dnie tabeli, tuż przed Koroną i ŁKS-em, mając dziewięć punktów.

Lider w Szczecinie 

Mecze lidera są zawsze tymi, które śledzimy z największą chęcią. Czy jesteśmy fanami tego klubu, czy zwykłymi widzami ekstraklasy, spoglądamy, co ciekawego podziało się u tych, którzy są na samym szczycie. Pogoń mogła już wiele razy w tym sezonie być na pierwszym miejscu, lecz zawsze coś, zawsze ktoś i się nie udawało. Tym razem mają to, są na pierwszym miejscu tabeli. Wygrali z Jagiellonią w meczu, w którym padło pięć goli. Dwa ze strony gospodarzy i trzy ze strony przyjezdnych. Udało się Pogoni wygrać po strzale Sebastiana Kowalczyka w 56 minucie, który 20 minut później wywalczył rzut karny, wykorzystany przez Adama Buksę. W tym momencie Pogoń wygrywała 2:1, co dawało napiętą atmosferę, bo możliwy w każdym momencie gol mógł odebrać im cenne punkty. W 85 minucie do bramki rywala trafia Adam Fraczczak i wygrana stała się oczywista. Piłkarze Pogoni oraz ich fani wiedzieli już, że lider jest w Szczecinie i pozostanie tam przez najbliższy tydzień do momentu kolejnej kolejki, podczas której wydarzyć może się wszystko. W doliczonym czasie gry Jagiellonia trafia po raz drugi, a na listę strzelców wpisał się Jesus Imaz. Białystok przegrał, ale dalej może cieszyć się z wysokiego miejsca w tabeli. Jagiellonia jest szósta, mając zaledwie jeden punkt mniej od Legii Warszawa oraz od Śląska Wrocław.

Wielkie derby, niski wynik

Wielkie derby Krakowa przyciągnęły 33 tysiące widzów, piękny widok pełnego stadionu, ale nie piękny widok gry. Gospodarze przegrali w wielkim starciu z Cracovią. Jedynego gola meczu zdobył Sergiu Hanca w 73 minucie. Niezwykle ważny mecz dla kibiców „Białej Gwiazdy”, który okazał się przegrany. Wliczając mecz pucharu Polski, piłkarze Wisły nie zwyciężyli trzeciego spotkania z rzędu. Za to Cracovia jest w formie, będąc na szczycie i zajmując drugie miejsce.

Beniaminek na szarym końcu…

Ostatnie spotkanie kolejki to pewna wygrana Zagłębia Lubin nad beniaminkiem. ŁKS w tym spotkaniu zaskoczył na początku drugiej połowy, gdy Piotr Pyrdol trafia na 2:1. Damjan Bohar, który strzelił w 16 minucie, strzela również w 57, odpowiadając na gola rywali. W pierwszej połowie zaskoczył również Saša Živec, który pięć minut po golu kolegi z drużyny trafia również. Niezwykle ważne punkty dla gospodarzy i ważne bezpieczne miejsce w tabeli. Znajdują się na dziesiątym miejscu, mając zaledwie trzy punkty mniej od zeszłorocznego mistrza.

10 kolejkę na stadionach oglądało 94 499 widzów, padło 21 goli w cztery dni. Już jutro kolejna kolejka PKO Ekstraklasy, którą rozpocznie mecz Wisły Płock z Arką Gdynia.

10 kolejka PKO Ekstraklasy:
Korona Kielce – Śląsk Wrocław 1:0
Raków Częstochowa – Wisła Płock 1:2
Legia Warszawa – Lechia Gdańsk 1:2
Górnik Zabrze – Lech Poznań 1:3
Arka Gdynia – Piast Gliwice 0:0
Jagiellonia Białystok – Pogoń Szczecin 2:3
Wisła Kraków – Cracovia 0:1
Zagłębie Lubin – ŁKS Łódź 3:1

Facebook