Początek września to moment, w którym oczy piłkarskiej Europy ponownie kierują się w stronę eliminacji do mistrzostw kontynentu. Tych, którzy oczekiwali dobrej gry naszej reprezentacji, rzeczywistość szybko sprowadziła na ziemię. Nie udało się wygrać ani ze Słowenią, ani z Austrią, mimo że Polska przystępowała do tych spotkań jako lider grupy. Większe zdziwienie niż wyniki naszych piłkarzy mogą budzić jednak wypowiedzi selekcjonera Jerzego Brzęczka oraz prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. Brak w nich nie tylko logiki, ale też jakiejkolwiek spójności. 

Ale to już było…

W pierwszym wrześniowym spotkaniu Biało-Czerwoni dostali solidną lekcję gry w piłkę od reprezentacji Słowenii, przegrywając na wyjeździe 2:0. Okazję do poprawienia swoich morale Polacy mieli już trzy dni później, grając u siebie z Austrią. Tym razem padł bezbramkowy remis, a gdy zerkniemy na pomeczowe statystyki, dowiemy się, że goście byli od nas lepsi niemal pod każdym względem.

Problemy naszej reprezentacji? W dwóch wrześniowych spotkaniach obserwowaliśmy te, o których mówi się już od lat. Było dużo błędów w obronie, nie pilnowaliśmy dostatecznie dobrze rywali, reagowaliśmy zbyt późno. Przeciwnicy mieli w pobliżu naszej bramki zbyt duże pole manewru i to wykorzystywali, a skutki tego zależały od ich celności i refleksu Łukasza Fabiańskiego. Pozytywnie nie wyróżnił się nawet Michał Pazdan, mając bezpośredni udział przy stracie jednej z bramek w meczu ze Słowenią. Do tego nasz zespół cechował się nieskutecznością w ataku. Choć w spotkaniu z Austrią stwarzaliśmy sobie przyzwoite sytuacje, to Robert Lewandowski niczym nie zaskoczył bramkarza rywali.

I nie wróci więcej?

Na pocieszenie trzeba przyznać, że Polska nadal jest liderem swojej grupy w eliminacjach do Euro 2020. W październiku reprezentację czekają kolejne dwa mecze, tym razem z teoretycznie łatwiejszymi rywalami. Będą nimi piłkarze z Łotwy i Macedonii Północnej. To dobry moment, aby wziąć się w garść i pokazać, że mimo blamażu naszych zespołów w eliminacjach do europejskich pucharów, Polska cokolwiek w piłkarskiej Europie znaczy. W listopadzie eliminacje się zakończą i po ostatniej kolejce spotkań dowiemy się ostatecznie, kto awansuje na Euro 2020.

I choć tyle się zdarzyło, to do przodu wciąż wyrywa głupie serce

Na koniec przyjrzyjmy się wypowiedziom Jerzego Brzęczka i Zbigniewa Bońka po meczach ze Słowenią i Austrią. Naprawdę warto się z nimi zapoznać, choć można wpaść w konsternację.

Selekcjoner Brzęczek uważa, że to są eliminacje i najważniejsze są punkty, a w konsekwencji awans. Przypominamy więc, że Polska zdobyła zaledwie jeden punkt w dwóch meczach, co skutecznie zmniejszyło dystans między nami a rywalami w walce o awans. Brzęczek przyznał jednak, że nie jest do końca zadowolony ze stylu gry, jednak w przyszłości ma on ulec poprawie. W pełni zadowolony z postawy Polaków jest za to Zbigniew Boniek.

Jestem zadowolony z tego meczu. Na pewno nie były to dwa najlepsze mecze, ale z dzisiejszego jestem zadowolony. To jest średniej klasy, solidna europejska drużyna. Więcej sytuacji stworzyliśmy my – powiedział prezes PZPN. Dla przypomnienia, Austriacy stworzyli 22 sytuacje zakończone strzałem, a Polacy zaledwie 7. W zasadzie jedyne sytuacje, których mieliśmy więcej od rywali, to spalone. Byliśmy na pozycji spalonej 7 razy, a Austriacy 2. Być może to o te sytuacje chodziło prezesowi Bońkowi.

Początek września to moment, w którym oczy piłkarskiej Europy ponownie kierują się w stronę eliminacji do mistrzostw kontynentu. Tych, którzy oczekiwali dobrej gry naszej reprezentacji, rzeczywistość szybko sprowadziła na ziemię. Nie udało się wygrać ani ze Słowenią, ani z Austrią, mimo że Polska przystępowała do tych spotkań jako lider grupy. Większe zdziwienie niż wyniki naszych piłkarzy mogą budzić jednak wypowiedzi selekcjonera Jerzego Brzęczka oraz prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. Brak w nich nie tylko logiki, ale też jakiejkolwiek spójności. 

Ale to już było…

W pierwszym wrześniowym spotkaniu Biało-Czerwoni dostali solidną lekcję gry w piłkę od reprezentacji Słowenii, przegrywając na wyjeździe 2:0. Okazję do poprawienia swoich morale Polacy mieli już trzy dni później, grając u siebie z Austrią. Tym razem padł bezbramkowy remis, a gdy zerkniemy na pomeczowe statystyki, dowiemy się, że goście byli od nas lepsi niemal pod każdym względem.

Problemy naszej reprezentacji? W dwóch wrześniowych spotkaniach obserwowaliśmy te, o których mówi się już od lat. Było dużo błędów w obronie, nie pilnowaliśmy dostatecznie dobrze rywali, reagowaliśmy zbyt późno. Przeciwnicy mieli w pobliżu naszej bramki zbyt duże pole manewru i to wykorzystywali, a skutki tego zależały od ich celności i refleksu Łukasza Fabiańskiego. Pozytywnie nie wyróżnił się nawet Michał Pazdan, mając bezpośredni udział przy stracie jednej z bramek w meczu ze Słowenią. Do tego nasz zespół cechował się nieskutecznością w ataku. Choć w spotkaniu z Austrią stwarzaliśmy sobie przyzwoite sytuacje, to Robert Lewandowski niczym nie zaskoczył bramkarza rywali.

I nie wróci więcej?

Na pocieszenie trzeba przyznać, że Polska nadal jest liderem swojej grupy w eliminacjach do Euro 2020. W październiku reprezentację czekają kolejne dwa mecze, tym razem z teoretycznie łatwiejszymi rywalami. Będą nimi piłkarze z Łotwy i Macedonii Północnej. To dobry moment, aby wziąć się w garść i pokazać, że mimo blamażu naszych zespołów w eliminacjach do europejskich pucharów, Polska cokolwiek w piłkarskiej Europie znaczy. W listopadzie eliminacje się zakończą i po ostatniej kolejce spotkań dowiemy się ostatecznie, kto awansuje na Euro 2020.

I choć tyle się zdarzyło, to do przodu wciąż wyrywa głupie serce

Na koniec przyjrzyjmy się wypowiedziom Jerzego Brzęczka i Zbigniewa Bońka po meczach ze Słowenią i Austrią. Naprawdę warto się z nimi zapoznać, choć można wpaść w konsternację.

Selekcjoner Brzęczek uważa, że to są eliminacje i najważniejsze są punkty, a w konsekwencji awans. Przypominamy więc, że Polska zdobyła zaledwie jeden punkt w dwóch meczach, co skutecznie zmniejszyło dystans między nami a rywalami w walce o awans. Brzęczek przyznał jednak, że nie jest do końca zadowolony ze stylu gry, jednak w przyszłości ma on ulec poprawie. W pełni zadowolony z postawy Polaków jest za to Zbigniew Boniek.

Jestem zadowolony z tego meczu. Na pewno nie były to dwa najlepsze mecze, ale z dzisiejszego jestem zadowolony. To jest średniej klasy, solidna europejska drużyna. Więcej sytuacji stworzyliśmy my – powiedział prezes PZPN. Dla przypomnienia, Austriacy stworzyli 22 sytuacje zakończone strzałem, a Polacy zaledwie 7. W zasadzie jedyne sytuacje, których mieliśmy więcej od rywali, to spalone. Byliśmy na pozycji spalonej 7 razy, a Austriacy 2. Być może to o te sytuacje chodziło prezesowi Bońkowi.

Reprezentacyjna niemoc. Brzęczek i Boniek nie widzą problemu

2019.06.10 Warszawa Pilka norna Eliminacje Mistrzostw Europy 2020 Polska - Izrael N/z Gol bramka radosc Damian Kadzior Jerzy Brzeczek (Trener, Head Coach) druzyna Foto Tomasz Folta / PressFocus 2019.06.10 Warszawa Football European Championship 2020 Qualifying Round Poland - Israel Gol bramka radosc Damian Kadzior Jerzy Brzeczek (Trener, Head Coach) druzyna Credit: Tomasz Folta / PressFocus

Początek września to moment, w którym oczy piłkarskiej Europy ponownie kierują się w stronę eliminacji do mistrzostw kontynentu. Tych, którzy oczekiwali dobrej gry naszej reprezentacji, rzeczywistość szybko sprowadziła na ziemię. Nie udało się wygrać ani ze Słowenią, ani z Austrią, mimo że Polska przystępowała do tych spotkań jako lider grupy. Większe zdziwienie niż wyniki naszych piłkarzy mogą budzić jednak wypowiedzi selekcjonera Jerzego Brzęczka oraz prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. Brak w nich nie tylko logiki, ale też jakiejkolwiek spójności. 

Ale to już było…

W pierwszym wrześniowym spotkaniu Biało-Czerwoni dostali solidną lekcję gry w piłkę od reprezentacji Słowenii, przegrywając na wyjeździe 2:0. Okazję do poprawienia swoich morale Polacy mieli już trzy dni później, grając u siebie z Austrią. Tym razem padł bezbramkowy remis, a gdy zerkniemy na pomeczowe statystyki, dowiemy się, że goście byli od nas lepsi niemal pod każdym względem.

Problemy naszej reprezentacji? W dwóch wrześniowych spotkaniach obserwowaliśmy te, o których mówi się już od lat. Było dużo błędów w obronie, nie pilnowaliśmy dostatecznie dobrze rywali, reagowaliśmy zbyt późno. Przeciwnicy mieli w pobliżu naszej bramki zbyt duże pole manewru i to wykorzystywali, a skutki tego zależały od ich celności i refleksu Łukasza Fabiańskiego. Pozytywnie nie wyróżnił się nawet Michał Pazdan, mając bezpośredni udział przy stracie jednej z bramek w meczu ze Słowenią. Do tego nasz zespół cechował się nieskutecznością w ataku. Choć w spotkaniu z Austrią stwarzaliśmy sobie przyzwoite sytuacje, to Robert Lewandowski niczym nie zaskoczył bramkarza rywali.

I nie wróci więcej?

Na pocieszenie trzeba przyznać, że Polska nadal jest liderem swojej grupy w eliminacjach do Euro 2020. W październiku reprezentację czekają kolejne dwa mecze, tym razem z teoretycznie łatwiejszymi rywalami. Będą nimi piłkarze z Łotwy i Macedonii Północnej. To dobry moment, aby wziąć się w garść i pokazać, że mimo blamażu naszych zespołów w eliminacjach do europejskich pucharów, Polska cokolwiek w piłkarskiej Europie znaczy. W listopadzie eliminacje się zakończą i po ostatniej kolejce spotkań dowiemy się ostatecznie, kto awansuje na Euro 2020.

I choć tyle się zdarzyło, to do przodu wciąż wyrywa głupie serce

Na koniec przyjrzyjmy się wypowiedziom Jerzego Brzęczka i Zbigniewa Bońka po meczach ze Słowenią i Austrią. Naprawdę warto się z nimi zapoznać, choć można wpaść w konsternację.

Selekcjoner Brzęczek uważa, że to są eliminacje i najważniejsze są punkty, a w konsekwencji awans. Przypominamy więc, że Polska zdobyła zaledwie jeden punkt w dwóch meczach, co skutecznie zmniejszyło dystans między nami a rywalami w walce o awans. Brzęczek przyznał jednak, że nie jest do końca zadowolony ze stylu gry, jednak w przyszłości ma on ulec poprawie. W pełni zadowolony z postawy Polaków jest za to Zbigniew Boniek.

Jestem zadowolony z tego meczu. Na pewno nie były to dwa najlepsze mecze, ale z dzisiejszego jestem zadowolony. To jest średniej klasy, solidna europejska drużyna. Więcej sytuacji stworzyliśmy my – powiedział prezes PZPN. Dla przypomnienia, Austriacy stworzyli 22 sytuacje zakończone strzałem, a Polacy zaledwie 7. W zasadzie jedyne sytuacje, których mieliśmy więcej od rywali, to spalone. Byliśmy na pozycji spalonej 7 razy, a Austriacy 2. Być może to o te sytuacje chodziło prezesowi Bońkowi.

Facebook