Kiedy pod koniec listopada 2018 Thiago Motta ogłosił, że formacja 2-7-2 jest przyszłością futbolu, kibice na całym świecie rozpoczęli żywą dyskusję. Szokowała definicja liczby zawodników grających w polu i maksymalne zagęszczenie środka boiska. Jednak z czasem do zbiorowej świadomości dotarł fakt, że jest to jedynie interpretacja klasycznej formacji 4-3-3, utrzymana w duchu futbolu totalnego Johana Cruyffa.

Jednak dyskusja o zmianach w podejściu do taktyki nie cichła. Głos podjął też kolejny reformator futbolu, Julian Nagelsmann, który stwierdził, że z czasem będziemy odchodzili od pojęcia pozycji na boisku. Czy trend na uniwersalność i elastyczność na stałe zdefiniuje boiskowe strategie? I czy pojęcie pozycji na murawie odejdzie do lamusa? Ciężko wyrokować w tak fundamentalnych kwestiach, jednak nowe trendy możemy dostrzec u najbardziej wpływowych trenerów w obecnym futbolu, takich jak Guardiola, Conte czy Gasperini. Motta wytrzymał na stanowisku trenera Genoi jedynie 2 miesiące, to może o czymś świadczyć. “Boczny obrońca to albo nieudany skrzydłowy, albo nieudany środkowy obrońca. Nikt nie chce być Garym Nevillem.” To słowa Jamiego Carraghera, które wypowiedział siedząc w studiu z legendarnym obrońcą Manchesteru United. Stoper Liverpoolu, rzucił tę uwagę raczej w celach humorystycznych, jednak odniósł się tutaj do rewolucji, jaką przeszła pozycja bocznego obrońcy. Uwaga ta może była adekwatna w realiach futbolu lat dziewięćdziesiątych, jednak dzisiaj obrońcy biegający wzdłuż całej długości boiska są jednymi z najważniejszych elementów swojej drużyny, a jednocześnie wielu z nich jest idolami dzieciaków. Sam Neville w artykule dla Sky Sports opisywał te różnice, przywołując zmianę tempa gry, jej intensywności, oraz zwiększenie obowiązków bocznych obrońców, którzy z czasem musieli wykazywać się coraz większą kreatywnością oraz dojrzałością taktyczną, gdyż to oni zaczęli definiować akcje ofensywne, dzięki wyższemu ustawieniu, które objawiło się powrotem pozycji z trzema obrońcami, tak modnej w Premier League za czasów Conte w Londynie, kiedy to nawet Wenger z jego klasycznym 4-4-2 czy 4-2-3-1, przed samym opuszczeniem Arsenalu, próbował stosować tę taktykę (z mizernym skutkiem). Sam Neville pisze o tym, jak obserwował zmianę ustawienia linii obronnej Manchesteru, która na początku jego kariery była płaska, z wyraźnie zaznaczoną pozycją libero, która dzisiaj jest już futbolowym zabytkiem, oraz bocznymi obrońcami pilnującymi pozycji, lecz wraz z upływem czasu, stawała się coraz bardziej elastyczna, z pokazującymi się do gry fullbackami. Wspomina tutaj Cafu oraz Roberto Carlosa, i określa ich jako zawodników, którzy zrewolucjonizowali tę pozycję. Trenerem, u którego boczni obrońcy grają kluczową rolę jest Pep Guardiola. Hiszpan ustawia ich na wysokości środka boiska, skąd mają największą swobodę gry, oraz wiele opcji na rozegranie piłki, co w swoim taktycznym manifeście określał jako najważniejsze Motta i co jest też podstawą gry zespołów Guardioli. W tym wariancie, aby pozostawić bocznym obrońcom jak najwięcej miejsca, defensywny pomocnik cofa się głęboko, aż do lini obrony, i taką rolę pełnił Schweinsteiger, a obecnie pełni ją Fernandinho, który z uwagi na niedobór środkowych obrońców, został na takiego przemianowany w ostatnim czasie. Hiszpan słynie z promowania wielu znakomitych fullbacków, to właśnie on sprowadził do Monachium rewelacyjnego Joshuę Kimmicha latem 2015 roku, i to on wydał ponad 100 milionów na Walkera, Mendy’ego i Danilo w jednym okienku transferowym. Jego talent do rozwijania zawodników na tej pozycji objawiał się już  w Katalonii, kiedy to do pierwszej drużyny wprowadził Sergiego Roberto, środkowego pomocnika, który z braku innych opcji został prawym obrońcą, co po latach zaowocowało zdobytym przez niego golem, który wyeliminował PSG w spektakularny sposób. Patrząc na karierę Pepa Guardioli, dostrzegam jednego zawodnika, który moim zdaniem mocno przyczynił się do ukształtowania schematów stosowanych przez hiszpańskiego szkoleniowca. Philipp Lahm to postać bardzo zasłużona dla Bayernu Monachium oraz dla całego niemieckiego futbolu, zawodnik, który był w światowej czołówce zarówno jako lewy i prawy obrońca oraz defensywny pomocnik. Poza przywołanymi przeze mnie zawodnikami, znaleźć można jeszcze wielu uniwersalnych bocznych obrońców, takich jak na przykład Daniel Wass, czyli skrzydłowy przemianowany na środkowego pomocnika, który w ostatnim czasie grał na prawej obronie w drużynie Valencii, do której wypożyczono alternatywę dla niego, czyli Alessandro Florenziego, który również w przeszłości był skrzydłowym i środkowym pomocnikiem. Valencia to bardzo unikatowy klub dla uniwersalnych bocznych obrońców, bo to oni wypromowali Jordiego Albę, Joao Cancelo czy Andresa Guardado. 

Wracając do dokonań Guardioli, to można mu przypisać również zasługi za ukształtowanie jednego z najbardziej specyficznych piłkarzy w XXI wieku, który właśnie za rządów Hiszpana przeżywał szczyt formy, Raumdautera, czyli Thomasa Mullera. Mimo faktu, że był zawodnikiem pierwszego składu już u van Gaala i gwiazdą u Heynceska, to jednak warsztat Guardioli pozwolił zdefiniować rolę Mullera na boisku, która definiuje się brakiem przypisania do konkretnej pozycji. Efekt ten możemy dostrzec na heatmapie z pewnego meczu towarzyskiego, jaki Niemcy rozegrali w 2015 roku.

Jak widać, występuje tutaj problem ze zdefiniowaniem konkretnej pozycji Mullera, którego taktyczny geniusz umożliwił sięgnięcie przez Bawarczyków po Ligę Mistrzów w roku 2013. Niejednoznaczność pozycji Mullera ułatwia mu zdobywanie pokaźnej liczby asyst, a także bramek, dzięki sprytnemu urywaniu się obrońcom w ostatniej chwili. Wiele osób podkreśla, że ciężko u Niemca znaleźć jakąś wyróżniającą umiejętność, który by go definiowała jako piłkarza i w której byłby wybitny. Często zwraca się uwagę właśnie na te zdolności, które ciężko określić, takie jak boiskowy spryt czy dojrzałość taktyczna, Po słabszym okresie, zdaje się, że Raumdauter wraca do formy pod skrzydłami Hansiego Flicka i to świetna wiadomość tak dla polskich kibiców, bo Muller w formie jest gwarantem wielu asyst, jak i dla wszystkich sympatyków futbolu, bo to zawodnik bardzo unikatowy, który może mieć duży wpływ na kształtowanie się nowego pokolenia zawodników. 

Kończąc wywód o Guardioli warto jeszcze wspomnieć o nietypowym pomyśle na obsadzania pozycji fałszywej dziewiątki. Jeśli pozycja ta nie jest aktualnie zajęta przez Messiego, czy innego typowego strikera, to trenerzy Barcelony bardzo kreatywnie podchodzą do tematu obsadzenia tej pozycji, co najpierw zaowocowało umieszczeniem Fabregasa w linii ataku, co poskutkowało przeniesieniem się niezadowolonego Hiszpana do Londynu, gdzie mógł wrócić na swoją naturalną pozycję, a w ostatnich miesiącach słyszeć można było nawet doniesienia o możliwości obsadzenia tej pozycji przez Arturo Vidala, również zawodnika ze środka pola, który, jeśli wierzyć słowom Ernesto Valverde, ma naturalny ciąg na bramkę i zmysł napastnika. Może przekonamy się o tym w najbliższym czasie, choć szczerze wątpię, aby do takich futbolowych mezaliansów dochodziło za kadencji największego wyznawcy cruyffizmu oraz purysty tiki-taki, Quique Setiena.

Zbliżając się już powoli do końca, grzechem byłoby nie wspomnieć o wielkim popularyzatorze taktyki, wyznawcy futbolu w rytmie rock’n’rolla czyli Jurgena Kloppa. Mówiąc o tym trenerze nie sposób nie wspomnieć o doskonale wszystkim znanym gegenpressingu, stosowanym w brytyjskiej i skandynawskiej piłce już w latach 60’, który wywarł ogromny wpływ na rozwój piłki nożnej. Futbol totalny, angażujący wszystkich zawodników w atak i wszystkich w obronę zagwarantował już Kloppowi Ligę Mistrzów, i wygląda na to, że zagwarantuje też tytuł mistrzowski drużynie z Liverpoolu. Tak jak i w drużynach Guardioli, tak i w Liverpoolu znajduje się wielu uniwersalnych zawodników, takich jak Henderson, który grał na boku boiska w Sunderlandzie, aby zostać pomocnikiem box-to-box w Liverpoolu, czy James Milner, który po przejściu z Manchesteru w rewelacyjny sposób zastąpił Alberto Moreno (co nie było trudnym zadaniem), na lewej stronie aż do czasu przyjścia Robertsona, jednak moim zdaniem zawodnikiem, na którym należy skupić się najbardziej, mówiąc o drużynie Liverpoolu, unikatowym w skali całej historii futbolu jest Roberto Firmino. Bobby jest kluczowym zawodnikiem w drużynie Kloppa, sprowadzonym na Anfield na niedługo przed jego przyjściem, aby grać za plecami Sturridge’a, jednak ze względu na ciągłe kontuzje Anglika, przemianowanym na strikera. Mówiąc o transferach Brazylijczyka, warto przytoczyć wszystkim już dobrze znaną i zdemontowaną legendę o tym, jakoby został sprowadzony do Hoffenheim jedynie na bazie statystyk z Football Managera. Mimo tego, że ta historia jest nieprawdziwa, to zwraca ona uwagę na świetne statystyki Firmino, zarówno te dotyczące kreowanych sytuacji, jak i akcji defensywnych. Po transferze do Niemiec w 2011 roku, Firmino był stawiany jako skrzydłowy, drugi napastnik, środkowy pomocnik, czy głównie dziesiątka i i już w drugim sezonie zdołał się przebić, strzelając siedem goli oraz notując cztery asysty. Jednak ocenianie go przez pryzmat goli jest bardzo krzywdzące, jego głównym zadaniem jest tworzenie przestrzeni dla obu skrzydłowych drużyny z Anfield, na kształt Karima Benzemy, jednak Brazylijczyk w odróżnieniu do zawodnika Realu, kładzie ogromny nacisk na grę w destrukcji, poświęcając wiele sił na naciskanie na obrońców rywala, dzięki czemu notuje na sezon średnio 49,4 wygranych pojedynków, oraz 14 odbiorów na sezon. Uważam go za wybitnego zawodnika, który jak żaden inny napastnik łączy w sobie naturę obrońcy, kreatywność pomocnika oraz umiejętności napastnika. Poniżej heatmapa Firmino z sezonu 2017/2018, robi wrażenie.

Ostatnimi zawodnikami, których chciałbym przywołać, dla zobrazowania płynności taktycznej są Saul oraz Matuidi. Dwaj gracze o skłonnościach defensywnych, którzy wiele zyskują dzięki umieszczeniu ich na boku boiska. Saul jest prawdziwie uniwersalnym zawodnikiem, Diego Simeone powtarzał, że mógłby zagrać na każdej pozycji, i w poprzednich sezonach podczas absencji niektórych obrońców, Hiszpan występował zarówno na środku, jak i boku obrony, i choć mimo tego, że jego naturalna pozycja to środek boiska, to wiele wspaniałych meczów rozegrał właśnie na boku boiska, tak jak chociażby w Lidze Mistrzów, kiedy to grając z Bayernem zdobył przepiękną po bramkę, po indywidualnym rajdzie. Umiejscowienie na boku ułatwia kontrolowanie środka boiska, przy jednoczesnym zachowaniu dużej dynamiki gry, co było kluczowe dla zwycięstwa drużyny Francji w Mistrzostwach świata w 2018 roku. Ustawiony na boku Matuidi zaliczał wiele przechwytów i czyścił boisko, co umożliwiało zarówno Kante (który pełnił identyczną rolę w Leicester, czy w Chelsea za Conte), oraz Pogbie dominację środka boiska, co zaowocowało triumfem w tych rozgrywkach. Podobną rolę pełnił dwa lata wcześniej Moussa Sissoko po drugiej stronie boiska, jednak wtedy Francja musiała ulec drużynie Portugalii w finale. 

Po zebraniu sylwetek tak wielu uniwersalnych piłkarzy dalej nie możemy jednoznacznie stwierdzić, czy zrezygnujemy kiedykolwiek z pojęcia pozycji boiskowej, jednak wierzę, że ten trend będzie coraz więcej znaczył w futbolu, a moda na uniwersalnych piłkarzy stanie się jeszcze bardziej powszechna, aż do momentu odejścia od ścisłego określania pozycji. Czy jednak będzie to użyteczne? Wątpię.

Kiedy pod koniec listopada 2018 Thiago Motta ogłosił, że formacja 2-7-2 jest przyszłością futbolu, kibice na całym świecie rozpoczęli żywą dyskusję. Szokowała definicja liczby zawodników grających w polu i maksymalne zagęszczenie środka boiska. Jednak z czasem do zbiorowej świadomości dotarł fakt, że jest to jedynie interpretacja klasycznej formacji 4-3-3, utrzymana w duchu futbolu totalnego Johana Cruyffa.

Jednak dyskusja o zmianach w podejściu do taktyki nie cichła. Głos podjął też kolejny reformator futbolu, Julian Nagelsmann, który stwierdził, że z czasem będziemy odchodzili od pojęcia pozycji na boisku. Czy trend na uniwersalność i elastyczność na stałe zdefiniuje boiskowe strategie? I czy pojęcie pozycji na murawie odejdzie do lamusa? Ciężko wyrokować w tak fundamentalnych kwestiach, jednak nowe trendy możemy dostrzec u najbardziej wpływowych trenerów w obecnym futbolu, takich jak Guardiola, Conte czy Gasperini. Motta wytrzymał na stanowisku trenera Genoi jedynie 2 miesiące, to może o czymś świadczyć. “Boczny obrońca to albo nieudany skrzydłowy, albo nieudany środkowy obrońca. Nikt nie chce być Garym Nevillem.” To słowa Jamiego Carraghera, które wypowiedział siedząc w studiu z legendarnym obrońcą Manchesteru United. Stoper Liverpoolu, rzucił tę uwagę raczej w celach humorystycznych, jednak odniósł się tutaj do rewolucji, jaką przeszła pozycja bocznego obrońcy. Uwaga ta może była adekwatna w realiach futbolu lat dziewięćdziesiątych, jednak dzisiaj obrońcy biegający wzdłuż całej długości boiska są jednymi z najważniejszych elementów swojej drużyny, a jednocześnie wielu z nich jest idolami dzieciaków. Sam Neville w artykule dla Sky Sports opisywał te różnice, przywołując zmianę tempa gry, jej intensywności, oraz zwiększenie obowiązków bocznych obrońców, którzy z czasem musieli wykazywać się coraz większą kreatywnością oraz dojrzałością taktyczną, gdyż to oni zaczęli definiować akcje ofensywne, dzięki wyższemu ustawieniu, które objawiło się powrotem pozycji z trzema obrońcami, tak modnej w Premier League za czasów Conte w Londynie, kiedy to nawet Wenger z jego klasycznym 4-4-2 czy 4-2-3-1, przed samym opuszczeniem Arsenalu, próbował stosować tę taktykę (z mizernym skutkiem). Sam Neville pisze o tym, jak obserwował zmianę ustawienia linii obronnej Manchesteru, która na początku jego kariery była płaska, z wyraźnie zaznaczoną pozycją libero, która dzisiaj jest już futbolowym zabytkiem, oraz bocznymi obrońcami pilnującymi pozycji, lecz wraz z upływem czasu, stawała się coraz bardziej elastyczna, z pokazującymi się do gry fullbackami. Wspomina tutaj Cafu oraz Roberto Carlosa, i określa ich jako zawodników, którzy zrewolucjonizowali tę pozycję. Trenerem, u którego boczni obrońcy grają kluczową rolę jest Pep Guardiola. Hiszpan ustawia ich na wysokości środka boiska, skąd mają największą swobodę gry, oraz wiele opcji na rozegranie piłki, co w swoim taktycznym manifeście określał jako najważniejsze Motta i co jest też podstawą gry zespołów Guardioli. W tym wariancie, aby pozostawić bocznym obrońcom jak najwięcej miejsca, defensywny pomocnik cofa się głęboko, aż do lini obrony, i taką rolę pełnił Schweinsteiger, a obecnie pełni ją Fernandinho, który z uwagi na niedobór środkowych obrońców, został na takiego przemianowany w ostatnim czasie. Hiszpan słynie z promowania wielu znakomitych fullbacków, to właśnie on sprowadził do Monachium rewelacyjnego Joshuę Kimmicha latem 2015 roku, i to on wydał ponad 100 milionów na Walkera, Mendy’ego i Danilo w jednym okienku transferowym. Jego talent do rozwijania zawodników na tej pozycji objawiał się już  w Katalonii, kiedy to do pierwszej drużyny wprowadził Sergiego Roberto, środkowego pomocnika, który z braku innych opcji został prawym obrońcą, co po latach zaowocowało zdobytym przez niego golem, który wyeliminował PSG w spektakularny sposób. Patrząc na karierę Pepa Guardioli, dostrzegam jednego zawodnika, który moim zdaniem mocno przyczynił się do ukształtowania schematów stosowanych przez hiszpańskiego szkoleniowca. Philipp Lahm to postać bardzo zasłużona dla Bayernu Monachium oraz dla całego niemieckiego futbolu, zawodnik, który był w światowej czołówce zarówno jako lewy i prawy obrońca oraz defensywny pomocnik. Poza przywołanymi przeze mnie zawodnikami, znaleźć można jeszcze wielu uniwersalnych bocznych obrońców, takich jak na przykład Daniel Wass, czyli skrzydłowy przemianowany na środkowego pomocnika, który w ostatnim czasie grał na prawej obronie w drużynie Valencii, do której wypożyczono alternatywę dla niego, czyli Alessandro Florenziego, który również w przeszłości był skrzydłowym i środkowym pomocnikiem. Valencia to bardzo unikatowy klub dla uniwersalnych bocznych obrońców, bo to oni wypromowali Jordiego Albę, Joao Cancelo czy Andresa Guardado. 

Wracając do dokonań Guardioli, to można mu przypisać również zasługi za ukształtowanie jednego z najbardziej specyficznych piłkarzy w XXI wieku, który właśnie za rządów Hiszpana przeżywał szczyt formy, Raumdautera, czyli Thomasa Mullera. Mimo faktu, że był zawodnikiem pierwszego składu już u van Gaala i gwiazdą u Heynceska, to jednak warsztat Guardioli pozwolił zdefiniować rolę Mullera na boisku, która definiuje się brakiem przypisania do konkretnej pozycji. Efekt ten możemy dostrzec na heatmapie z pewnego meczu towarzyskiego, jaki Niemcy rozegrali w 2015 roku.

Jak widać, występuje tutaj problem ze zdefiniowaniem konkretnej pozycji Mullera, którego taktyczny geniusz umożliwił sięgnięcie przez Bawarczyków po Ligę Mistrzów w roku 2013. Niejednoznaczność pozycji Mullera ułatwia mu zdobywanie pokaźnej liczby asyst, a także bramek, dzięki sprytnemu urywaniu się obrońcom w ostatniej chwili. Wiele osób podkreśla, że ciężko u Niemca znaleźć jakąś wyróżniającą umiejętność, który by go definiowała jako piłkarza i w której byłby wybitny. Często zwraca się uwagę właśnie na te zdolności, które ciężko określić, takie jak boiskowy spryt czy dojrzałość taktyczna, Po słabszym okresie, zdaje się, że Raumdauter wraca do formy pod skrzydłami Hansiego Flicka i to świetna wiadomość tak dla polskich kibiców, bo Muller w formie jest gwarantem wielu asyst, jak i dla wszystkich sympatyków futbolu, bo to zawodnik bardzo unikatowy, który może mieć duży wpływ na kształtowanie się nowego pokolenia zawodników. 

Kończąc wywód o Guardioli warto jeszcze wspomnieć o nietypowym pomyśle na obsadzania pozycji fałszywej dziewiątki. Jeśli pozycja ta nie jest aktualnie zajęta przez Messiego, czy innego typowego strikera, to trenerzy Barcelony bardzo kreatywnie podchodzą do tematu obsadzenia tej pozycji, co najpierw zaowocowało umieszczeniem Fabregasa w linii ataku, co poskutkowało przeniesieniem się niezadowolonego Hiszpana do Londynu, gdzie mógł wrócić na swoją naturalną pozycję, a w ostatnich miesiącach słyszeć można było nawet doniesienia o możliwości obsadzenia tej pozycji przez Arturo Vidala, również zawodnika ze środka pola, który, jeśli wierzyć słowom Ernesto Valverde, ma naturalny ciąg na bramkę i zmysł napastnika. Może przekonamy się o tym w najbliższym czasie, choć szczerze wątpię, aby do takich futbolowych mezaliansów dochodziło za kadencji największego wyznawcy cruyffizmu oraz purysty tiki-taki, Quique Setiena.

Zbliżając się już powoli do końca, grzechem byłoby nie wspomnieć o wielkim popularyzatorze taktyki, wyznawcy futbolu w rytmie rock’n’rolla czyli Jurgena Kloppa. Mówiąc o tym trenerze nie sposób nie wspomnieć o doskonale wszystkim znanym gegenpressingu, stosowanym w brytyjskiej i skandynawskiej piłce już w latach 60’, który wywarł ogromny wpływ na rozwój piłki nożnej. Futbol totalny, angażujący wszystkich zawodników w atak i wszystkich w obronę zagwarantował już Kloppowi Ligę Mistrzów, i wygląda na to, że zagwarantuje też tytuł mistrzowski drużynie z Liverpoolu. Tak jak i w drużynach Guardioli, tak i w Liverpoolu znajduje się wielu uniwersalnych zawodników, takich jak Henderson, który grał na boku boiska w Sunderlandzie, aby zostać pomocnikiem box-to-box w Liverpoolu, czy James Milner, który po przejściu z Manchesteru w rewelacyjny sposób zastąpił Alberto Moreno (co nie było trudnym zadaniem), na lewej stronie aż do czasu przyjścia Robertsona, jednak moim zdaniem zawodnikiem, na którym należy skupić się najbardziej, mówiąc o drużynie Liverpoolu, unikatowym w skali całej historii futbolu jest Roberto Firmino. Bobby jest kluczowym zawodnikiem w drużynie Kloppa, sprowadzonym na Anfield na niedługo przed jego przyjściem, aby grać za plecami Sturridge’a, jednak ze względu na ciągłe kontuzje Anglika, przemianowanym na strikera. Mówiąc o transferach Brazylijczyka, warto przytoczyć wszystkim już dobrze znaną i zdemontowaną legendę o tym, jakoby został sprowadzony do Hoffenheim jedynie na bazie statystyk z Football Managera. Mimo tego, że ta historia jest nieprawdziwa, to zwraca ona uwagę na świetne statystyki Firmino, zarówno te dotyczące kreowanych sytuacji, jak i akcji defensywnych. Po transferze do Niemiec w 2011 roku, Firmino był stawiany jako skrzydłowy, drugi napastnik, środkowy pomocnik, czy głównie dziesiątka i i już w drugim sezonie zdołał się przebić, strzelając siedem goli oraz notując cztery asysty. Jednak ocenianie go przez pryzmat goli jest bardzo krzywdzące, jego głównym zadaniem jest tworzenie przestrzeni dla obu skrzydłowych drużyny z Anfield, na kształt Karima Benzemy, jednak Brazylijczyk w odróżnieniu do zawodnika Realu, kładzie ogromny nacisk na grę w destrukcji, poświęcając wiele sił na naciskanie na obrońców rywala, dzięki czemu notuje na sezon średnio 49,4 wygranych pojedynków, oraz 14 odbiorów na sezon. Uważam go za wybitnego zawodnika, który jak żaden inny napastnik łączy w sobie naturę obrońcy, kreatywność pomocnika oraz umiejętności napastnika. Poniżej heatmapa Firmino z sezonu 2017/2018, robi wrażenie.

Ostatnimi zawodnikami, których chciałbym przywołać, dla zobrazowania płynności taktycznej są Saul oraz Matuidi. Dwaj gracze o skłonnościach defensywnych, którzy wiele zyskują dzięki umieszczeniu ich na boku boiska. Saul jest prawdziwie uniwersalnym zawodnikiem, Diego Simeone powtarzał, że mógłby zagrać na każdej pozycji, i w poprzednich sezonach podczas absencji niektórych obrońców, Hiszpan występował zarówno na środku, jak i boku obrony, i choć mimo tego, że jego naturalna pozycja to środek boiska, to wiele wspaniałych meczów rozegrał właśnie na boku boiska, tak jak chociażby w Lidze Mistrzów, kiedy to grając z Bayernem zdobył przepiękną po bramkę, po indywidualnym rajdzie. Umiejscowienie na boku ułatwia kontrolowanie środka boiska, przy jednoczesnym zachowaniu dużej dynamiki gry, co było kluczowe dla zwycięstwa drużyny Francji w Mistrzostwach świata w 2018 roku. Ustawiony na boku Matuidi zaliczał wiele przechwytów i czyścił boisko, co umożliwiało zarówno Kante (który pełnił identyczną rolę w Leicester, czy w Chelsea za Conte), oraz Pogbie dominację środka boiska, co zaowocowało triumfem w tych rozgrywkach. Podobną rolę pełnił dwa lata wcześniej Moussa Sissoko po drugiej stronie boiska, jednak wtedy Francja musiała ulec drużynie Portugalii w finale. 

Po zebraniu sylwetek tak wielu uniwersalnych piłkarzy dalej nie możemy jednoznacznie stwierdzić, czy zrezygnujemy kiedykolwiek z pojęcia pozycji boiskowej, jednak wierzę, że ten trend będzie coraz więcej znaczył w futbolu, a moda na uniwersalnych piłkarzy stanie się jeszcze bardziej powszechna, aż do momentu odejścia od ścisłego określania pozycji. Czy jednak będzie to użyteczne? Wątpię.

Rewolucja taktyczna, czyli śmierć pozycji boiskowych

Kiedy pod koniec listopada 2018 Thiago Motta ogłosił, że formacja 2-7-2 jest przyszłością futbolu, kibice na całym świecie rozpoczęli żywą dyskusję. Szokowała definicja liczby zawodników grających w polu i maksymalne zagęszczenie środka boiska. Jednak z czasem do zbiorowej świadomości dotarł fakt, że jest to jedynie interpretacja klasycznej formacji 4-3-3, utrzymana w duchu futbolu totalnego Johana Cruyffa.

Jednak dyskusja o zmianach w podejściu do taktyki nie cichła. Głos podjął też kolejny reformator futbolu, Julian Nagelsmann, który stwierdził, że z czasem będziemy odchodzili od pojęcia pozycji na boisku. Czy trend na uniwersalność i elastyczność na stałe zdefiniuje boiskowe strategie? I czy pojęcie pozycji na murawie odejdzie do lamusa? Ciężko wyrokować w tak fundamentalnych kwestiach, jednak nowe trendy możemy dostrzec u najbardziej wpływowych trenerów w obecnym futbolu, takich jak Guardiola, Conte czy Gasperini. Motta wytrzymał na stanowisku trenera Genoi jedynie 2 miesiące, to może o czymś świadczyć. “Boczny obrońca to albo nieudany skrzydłowy, albo nieudany środkowy obrońca. Nikt nie chce być Garym Nevillem.” To słowa Jamiego Carraghera, które wypowiedział siedząc w studiu z legendarnym obrońcą Manchesteru United. Stoper Liverpoolu, rzucił tę uwagę raczej w celach humorystycznych, jednak odniósł się tutaj do rewolucji, jaką przeszła pozycja bocznego obrońcy. Uwaga ta może była adekwatna w realiach futbolu lat dziewięćdziesiątych, jednak dzisiaj obrońcy biegający wzdłuż całej długości boiska są jednymi z najważniejszych elementów swojej drużyny, a jednocześnie wielu z nich jest idolami dzieciaków. Sam Neville w artykule dla Sky Sports opisywał te różnice, przywołując zmianę tempa gry, jej intensywności, oraz zwiększenie obowiązków bocznych obrońców, którzy z czasem musieli wykazywać się coraz większą kreatywnością oraz dojrzałością taktyczną, gdyż to oni zaczęli definiować akcje ofensywne, dzięki wyższemu ustawieniu, które objawiło się powrotem pozycji z trzema obrońcami, tak modnej w Premier League za czasów Conte w Londynie, kiedy to nawet Wenger z jego klasycznym 4-4-2 czy 4-2-3-1, przed samym opuszczeniem Arsenalu, próbował stosować tę taktykę (z mizernym skutkiem). Sam Neville pisze o tym, jak obserwował zmianę ustawienia linii obronnej Manchesteru, która na początku jego kariery była płaska, z wyraźnie zaznaczoną pozycją libero, która dzisiaj jest już futbolowym zabytkiem, oraz bocznymi obrońcami pilnującymi pozycji, lecz wraz z upływem czasu, stawała się coraz bardziej elastyczna, z pokazującymi się do gry fullbackami. Wspomina tutaj Cafu oraz Roberto Carlosa, i określa ich jako zawodników, którzy zrewolucjonizowali tę pozycję. Trenerem, u którego boczni obrońcy grają kluczową rolę jest Pep Guardiola. Hiszpan ustawia ich na wysokości środka boiska, skąd mają największą swobodę gry, oraz wiele opcji na rozegranie piłki, co w swoim taktycznym manifeście określał jako najważniejsze Motta i co jest też podstawą gry zespołów Guardioli. W tym wariancie, aby pozostawić bocznym obrońcom jak najwięcej miejsca, defensywny pomocnik cofa się głęboko, aż do lini obrony, i taką rolę pełnił Schweinsteiger, a obecnie pełni ją Fernandinho, który z uwagi na niedobór środkowych obrońców, został na takiego przemianowany w ostatnim czasie. Hiszpan słynie z promowania wielu znakomitych fullbacków, to właśnie on sprowadził do Monachium rewelacyjnego Joshuę Kimmicha latem 2015 roku, i to on wydał ponad 100 milionów na Walkera, Mendy’ego i Danilo w jednym okienku transferowym. Jego talent do rozwijania zawodników na tej pozycji objawiał się już  w Katalonii, kiedy to do pierwszej drużyny wprowadził Sergiego Roberto, środkowego pomocnika, który z braku innych opcji został prawym obrońcą, co po latach zaowocowało zdobytym przez niego golem, który wyeliminował PSG w spektakularny sposób. Patrząc na karierę Pepa Guardioli, dostrzegam jednego zawodnika, który moim zdaniem mocno przyczynił się do ukształtowania schematów stosowanych przez hiszpańskiego szkoleniowca. Philipp Lahm to postać bardzo zasłużona dla Bayernu Monachium oraz dla całego niemieckiego futbolu, zawodnik, który był w światowej czołówce zarówno jako lewy i prawy obrońca oraz defensywny pomocnik. Poza przywołanymi przeze mnie zawodnikami, znaleźć można jeszcze wielu uniwersalnych bocznych obrońców, takich jak na przykład Daniel Wass, czyli skrzydłowy przemianowany na środkowego pomocnika, który w ostatnim czasie grał na prawej obronie w drużynie Valencii, do której wypożyczono alternatywę dla niego, czyli Alessandro Florenziego, który również w przeszłości był skrzydłowym i środkowym pomocnikiem. Valencia to bardzo unikatowy klub dla uniwersalnych bocznych obrońców, bo to oni wypromowali Jordiego Albę, Joao Cancelo czy Andresa Guardado. 

Wracając do dokonań Guardioli, to można mu przypisać również zasługi za ukształtowanie jednego z najbardziej specyficznych piłkarzy w XXI wieku, który właśnie za rządów Hiszpana przeżywał szczyt formy, Raumdautera, czyli Thomasa Mullera. Mimo faktu, że był zawodnikiem pierwszego składu już u van Gaala i gwiazdą u Heynceska, to jednak warsztat Guardioli pozwolił zdefiniować rolę Mullera na boisku, która definiuje się brakiem przypisania do konkretnej pozycji. Efekt ten możemy dostrzec na heatmapie z pewnego meczu towarzyskiego, jaki Niemcy rozegrali w 2015 roku.

Jak widać, występuje tutaj problem ze zdefiniowaniem konkretnej pozycji Mullera, którego taktyczny geniusz umożliwił sięgnięcie przez Bawarczyków po Ligę Mistrzów w roku 2013. Niejednoznaczność pozycji Mullera ułatwia mu zdobywanie pokaźnej liczby asyst, a także bramek, dzięki sprytnemu urywaniu się obrońcom w ostatniej chwili. Wiele osób podkreśla, że ciężko u Niemca znaleźć jakąś wyróżniającą umiejętność, który by go definiowała jako piłkarza i w której byłby wybitny. Często zwraca się uwagę właśnie na te zdolności, które ciężko określić, takie jak boiskowy spryt czy dojrzałość taktyczna, Po słabszym okresie, zdaje się, że Raumdauter wraca do formy pod skrzydłami Hansiego Flicka i to świetna wiadomość tak dla polskich kibiców, bo Muller w formie jest gwarantem wielu asyst, jak i dla wszystkich sympatyków futbolu, bo to zawodnik bardzo unikatowy, który może mieć duży wpływ na kształtowanie się nowego pokolenia zawodników. 

Kończąc wywód o Guardioli warto jeszcze wspomnieć o nietypowym pomyśle na obsadzania pozycji fałszywej dziewiątki. Jeśli pozycja ta nie jest aktualnie zajęta przez Messiego, czy innego typowego strikera, to trenerzy Barcelony bardzo kreatywnie podchodzą do tematu obsadzenia tej pozycji, co najpierw zaowocowało umieszczeniem Fabregasa w linii ataku, co poskutkowało przeniesieniem się niezadowolonego Hiszpana do Londynu, gdzie mógł wrócić na swoją naturalną pozycję, a w ostatnich miesiącach słyszeć można było nawet doniesienia o możliwości obsadzenia tej pozycji przez Arturo Vidala, również zawodnika ze środka pola, który, jeśli wierzyć słowom Ernesto Valverde, ma naturalny ciąg na bramkę i zmysł napastnika. Może przekonamy się o tym w najbliższym czasie, choć szczerze wątpię, aby do takich futbolowych mezaliansów dochodziło za kadencji największego wyznawcy cruyffizmu oraz purysty tiki-taki, Quique Setiena.

Zbliżając się już powoli do końca, grzechem byłoby nie wspomnieć o wielkim popularyzatorze taktyki, wyznawcy futbolu w rytmie rock’n’rolla czyli Jurgena Kloppa. Mówiąc o tym trenerze nie sposób nie wspomnieć o doskonale wszystkim znanym gegenpressingu, stosowanym w brytyjskiej i skandynawskiej piłce już w latach 60’, który wywarł ogromny wpływ na rozwój piłki nożnej. Futbol totalny, angażujący wszystkich zawodników w atak i wszystkich w obronę zagwarantował już Kloppowi Ligę Mistrzów, i wygląda na to, że zagwarantuje też tytuł mistrzowski drużynie z Liverpoolu. Tak jak i w drużynach Guardioli, tak i w Liverpoolu znajduje się wielu uniwersalnych zawodników, takich jak Henderson, który grał na boku boiska w Sunderlandzie, aby zostać pomocnikiem box-to-box w Liverpoolu, czy James Milner, który po przejściu z Manchesteru w rewelacyjny sposób zastąpił Alberto Moreno (co nie było trudnym zadaniem), na lewej stronie aż do czasu przyjścia Robertsona, jednak moim zdaniem zawodnikiem, na którym należy skupić się najbardziej, mówiąc o drużynie Liverpoolu, unikatowym w skali całej historii futbolu jest Roberto Firmino. Bobby jest kluczowym zawodnikiem w drużynie Kloppa, sprowadzonym na Anfield na niedługo przed jego przyjściem, aby grać za plecami Sturridge’a, jednak ze względu na ciągłe kontuzje Anglika, przemianowanym na strikera. Mówiąc o transferach Brazylijczyka, warto przytoczyć wszystkim już dobrze znaną i zdemontowaną legendę o tym, jakoby został sprowadzony do Hoffenheim jedynie na bazie statystyk z Football Managera. Mimo tego, że ta historia jest nieprawdziwa, to zwraca ona uwagę na świetne statystyki Firmino, zarówno te dotyczące kreowanych sytuacji, jak i akcji defensywnych. Po transferze do Niemiec w 2011 roku, Firmino był stawiany jako skrzydłowy, drugi napastnik, środkowy pomocnik, czy głównie dziesiątka i i już w drugim sezonie zdołał się przebić, strzelając siedem goli oraz notując cztery asysty. Jednak ocenianie go przez pryzmat goli jest bardzo krzywdzące, jego głównym zadaniem jest tworzenie przestrzeni dla obu skrzydłowych drużyny z Anfield, na kształt Karima Benzemy, jednak Brazylijczyk w odróżnieniu do zawodnika Realu, kładzie ogromny nacisk na grę w destrukcji, poświęcając wiele sił na naciskanie na obrońców rywala, dzięki czemu notuje na sezon średnio 49,4 wygranych pojedynków, oraz 14 odbiorów na sezon. Uważam go za wybitnego zawodnika, który jak żaden inny napastnik łączy w sobie naturę obrońcy, kreatywność pomocnika oraz umiejętności napastnika. Poniżej heatmapa Firmino z sezonu 2017/2018, robi wrażenie.

Ostatnimi zawodnikami, których chciałbym przywołać, dla zobrazowania płynności taktycznej są Saul oraz Matuidi. Dwaj gracze o skłonnościach defensywnych, którzy wiele zyskują dzięki umieszczeniu ich na boku boiska. Saul jest prawdziwie uniwersalnym zawodnikiem, Diego Simeone powtarzał, że mógłby zagrać na każdej pozycji, i w poprzednich sezonach podczas absencji niektórych obrońców, Hiszpan występował zarówno na środku, jak i boku obrony, i choć mimo tego, że jego naturalna pozycja to środek boiska, to wiele wspaniałych meczów rozegrał właśnie na boku boiska, tak jak chociażby w Lidze Mistrzów, kiedy to grając z Bayernem zdobył przepiękną po bramkę, po indywidualnym rajdzie. Umiejscowienie na boku ułatwia kontrolowanie środka boiska, przy jednoczesnym zachowaniu dużej dynamiki gry, co było kluczowe dla zwycięstwa drużyny Francji w Mistrzostwach świata w 2018 roku. Ustawiony na boku Matuidi zaliczał wiele przechwytów i czyścił boisko, co umożliwiało zarówno Kante (który pełnił identyczną rolę w Leicester, czy w Chelsea za Conte), oraz Pogbie dominację środka boiska, co zaowocowało triumfem w tych rozgrywkach. Podobną rolę pełnił dwa lata wcześniej Moussa Sissoko po drugiej stronie boiska, jednak wtedy Francja musiała ulec drużynie Portugalii w finale. 

Po zebraniu sylwetek tak wielu uniwersalnych piłkarzy dalej nie możemy jednoznacznie stwierdzić, czy zrezygnujemy kiedykolwiek z pojęcia pozycji boiskowej, jednak wierzę, że ten trend będzie coraz więcej znaczył w futbolu, a moda na uniwersalnych piłkarzy stanie się jeszcze bardziej powszechna, aż do momentu odejścia od ścisłego określania pozycji. Czy jednak będzie to użyteczne? Wątpię.

Facebook