Rosja vs. Reszta Świata – pojedynek na śmierć i życie

Każdy sportowiec chce być najlepszy. Każdy sportowiec marzy o złotym medalu olimpijskim. NIE każdy sportowiec wygrywa uczciwie.

Starożytność

Już wtedy ludzie zdawali sobie sprawę, że aby wygrywać, trzeba sobie „pomagać”. Starożytni Grecy na przykład jedli dane gatunki mięs, które rzekomo miały poprawiać ich formę fizyczną. Przyrządzano też MAGICZNE NAPOJE, czyli coś na kształt tego, co warzył Panoramix. Te specjalne ziołowe mikstury nie tylko podwajały siły, ale nawet dodawały odwagi i zmniejszały ból!

1865

Pierwszy udokumentowany, podkreślę udokumentowany (bo na 100 procent używane były już wcześniej), przypadek zażycia środków dopingujących. W pływaniu. W Amsterdamie. Jest to środek nieznany i nikt nie wie, co tak naprawdę się w nim znajduje, ma tylko wzmacniać organizm. Ale czy teraz, w XXI w., wiemy tak do końca, co znajduje się w tych środkach?

1896

Doping zbiera swoje pierwsze żniwo. Po jego zażyciu angielski kolarz Artur Linton umiera w  trakcie wyścigu Paris-Bordeaux. Czy ta sytuacja odstraszy sportowców od stosowania wątpliwych „pomocników” w zwyciężaniu? To chyba pytanie retoryczne…

1935

Rok przed Igrzyskami Olimpijskimi w Berlinie Niemiec Adolf Butenandt syntezuje czysty testosteron. W tym samym czasie niezależnie od niego, Austro-Węgier Ružička dokonuje dokładnie tego samego. Ciekawe, czy to zwykły przypadek? Możemy tylko snuć domysły… Zastanawia mnie tylko fakt, czy wśród sportowców III Rzeszy zdarzył się ktoś, kto nie wziął dopingu i przeżył. Ale to chyba jest już kolejne pytanie retoryczne, skoro za kilka lat, gdy już wybuchnie wojna, nazistowscy żołnierze jednostek specjalnych będą „walczyć” naszprycowani testosteronem. PS. Oboje chemicy dostaną za to odkrycie Nagrodę Nobla.

1973

Stosowanie hormonów płciowych staje się powszechne, jak zażywanie witamin. Nawet kobiety biorą testosteron. Przykładem są niemieckie pływaczki na Mistrzostwach Świata w Belgradzie, gdzie zdobywają 10 z 14 złotych medali. Ogromne gratulacje, ale jednak proponowałabym wymyślić lepszą odpowiedź na pytanie „Dlaczego zawodniczki mają takie męskie głosy?”, bo słowa w stylu „Przyjechały tu pływać, a nie śpiewać.” są w moim odczuciu dość zabawne.

1997

Heidi Krieger przechodzi operację zmiany płci – staje się Andreasem. Czemu? Gdy w wieku 14 lat została przyjęta do słynnego sportowego klubu w NRD, by trenować pchnięcie kulą, nie mogła oczekiwać, że jej życie zmieni się w koszmar. Dostawała niebieskie tabletki, które miała łykać, bo były to „witaminy”. Pigułki działały: 2 złote medale na ME, pobity rekord świata, kolejne złoto ME. Nie dało się jednak uniknąć efektów ubocznych: zarost, zanik kobiecości, problemy z oddychaniem. W wieku 24 lat jej organizm był wycieńczony jak u 75-latki! Poza fizycznością, psychika też była na skraju wytrzymałości. Pytając o toaletę, wskazywano jej męską, stając przed lustrem widziała i czuła się mężczyzną. Wpadła w depresję, chciała się zabić, jednak coś nad nią czuwało… Postanowiła zmienić płeć, dostała nowe życie. Ale pojawia się pytanie: warto ryzykować życie człowieka, by zdobyć kilka złotych czy srebrnych krążków…?

2017

W kinach ukazuje się film dokumentalny, który wstrząsa całym sportowym światem. Jest to dokument Briana Fogela, który jest jedną z głównych postaci w produkcji. To kolarz o wielkich ambicjach, wręcz nieracjonalnych, bo marzy, by zwyciężyć w szatańsko trudnym wyścigu dla amatorów (i szaleńców) kolarstwa. Wpada na pomysł, żeby sprawdzić, czy doping rzeczywiście pomaga zdobywać szczyty i czy da się wspomagać, nie wpadając w sieci programów antydopingowych. Kontaktuje się więc najpierw z Donem Catlinem, lecz tamten, nie chcąc zszargać swej nieposzlakowanej opinii, odsyła kolarza do Grigorija Rodeczenkowa. Między panami szybko pojawia się nić przyjaźni i ekspert wprowadza swego ucznia w tajemniczy świat rosyjskich intryg i przekrętów. Coś, co początkowo zaczyna się niewinnie – z ciekawości, niespodziewanie przeradza się w coś znacznie poważniejszego. Wybucha afera dopingowa, wskutek której sportowcy rosyjscy są zagrożeni wykluczeniem z IO w Rio. I takim sposobem Fogel i Rodczenkow nagle znajdują się w samym centrum światowej afery. Widz poznaje kulisy działania WADA, czyli organizacji antydopingowej, a właściwie to widzi jak ci, którzy powinni czuwać nad zasadami fair play, robią wszystko, by doping nie został wykryty (!). Udoskonalając system, udoskonalają równocześnie środki wspomagające (!!).

Paradoks? Owszem. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że Rosja (mając tutaj na myśli wszystkim znaną głowę państwa) idzie w zaparte, że są to wszystko pomówienia i oszczerstwa! Rosyjski system kontra reszta świata. Ciekawe, kto zdobędzie „złoto” w tym pojedynku…

Na takie przemyślenia naszło mnie po obejrzeniu filmu “Ikar”(2017) w reżyserii Bryana Fogela. Dotyczy on co prawda zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi sprzed czterech lat, ale problem sztucznego wspomagania jest znacznie szerszy. Warto zatem co nieco na ten temat wiedzieć.

Film polecam w 100%.

Facebook