Rottweilery lepsze od Wilków. King musiał uznać wyższość Anwilu

Anwil Włocławek po porażce w Lublinie wrócił na właściwe tory i dał pokaz widowiskowej koszykówki w Hali Mistrzów. Mistrz Polski pokonał Kinga Szczecin 110:82. Wilki morskie zagrały dobrze w pierwszej połowie, lecz w drugiej zostały zdeklasowane przez rozpędzone Rottweilery.

W niedzielnym spotkaniu drużynę Kinga Szczecin poprowadził Łukasz Biela. Mindaugas Budzinauskas, dotychczasowy trener, wrócił na Litwę, by walczyć o zdrowie. W tym trudnym momencie gracze Anwilu pokazali solidarność z zespołem gości, wychodząc na prezentację w koszulkach z napisem “Metaxa wracaj do zdrowia”.

Spotkanie świetnie zaczął Paweł Kikowski, który już w pierwszej kwarcie rzucił 11 punktów. Podkoszowi szczecinian również dobrze wykorzystywali swoje warunki fizyczne, zatrzymując szybkie ataki Mistrzów Polski. To jednak wciąż było za mało, by wyjść na prowadzenie. Duet Simon-Ledo dawał wiele punktów na obwodzie, a liderem zespołu stał się Michał Sokołowski, który do fenomenalnej postawy w obronie dołożył skuteczną grę w ataku. Obie drużyny świetnie prezentowały się w ofensywie i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 52:46 dla gospodarzy.

Obraz gry znacząco zmienił się po przerwie. Kapitan szczecińskiej drużyny zupełnie stracił skuteczność, ale największe problemy goście mieli pod własną obręczą. Anwil po raz kolejny zaprezentował istne koszykarskie szaleństwo i widowiskowymi zagraniami rozmontowywał obronę “Wilków”. Na nic zdały się starania Bena McCauleya, który ten mecz zakończył z double-double (24 punkty i 12 zbiórek). W zespole Rottweilerów znowu błyszczał Tony Wroten, który zanotował kilka niesamowicie efektownych akcji i w ostatniej kwarcie stworzył z Rolandsem Freimanisem duet nie do zatrzymania. Ostatecznie Anwil wygrał 110:82.

Mistrzów Polski trzeba pochwalić nie tylko za show jakie zrobili, ale również za to, jak drużynowo grali. Nowych zawodników na początku sezonu można było krytykować za bardzo indywidualną, a nawet samolubną grę, lecz mecz z Kingiem z pewnością jest krokiem w dobrą stronę. Aż 7 graczy zanotowało dwucyfrową zdobycz, a na listę strzelców wpisało się aż 11 zawodników (nawet 19-letni Adam Piątek). Tym zwycięstwem Anwil chociaż częściowo zamazał złe wrażenie po przegranej w Lublinie i pokazał, że nie będzie łatwo odebrać im mistrzowskiego tytułu.

***

Anwil Włocławek – King Szczecin 110:82 (26:25, 26:21, 29:16, 29:20)

Anwil Włocławek: Chase Simon 15, Tony Wroten 14, Shawn Jones 13, Michał Sokołowski 13, Ricky Ledo 13, Rolands Freimanis 13, Chris Dowe 10, Jakub Karolak 8, Krzysztof Sulima 6, Igor Wadowski 3, Adam Piątek 2, Szymon Szewczyk 0
Trener: Igor Milicić

King Szczecin: Ben McCauley 24, Cleveland Melvin 16, Paweł Kikowski 15, Thomas Davis 6, Dustin Ware 6, Dominik Wilczek 5, Adam Łapeta 4, Mateusz Bartosz 4,Maciej Kucharek 2
Trener: Łukasz Biela

Zawodnik meczu: Tony Wroten

Fot. Sylwia Kwiatkowska

Facebook