Wojskowi atakowali, Grecy murowali. Skrót pierwszego meczu Legia – Atromitos

Przy Łazienkowskiej w końcu zobaczyliśmy zmasowaną ofensywę legionistów. Wojskowi zagrali dzisiaj swój najlepszy mecz w tegorocznych kwalifikacjach. Atromitos od początku spotkania nie wykazywał żadnej inicjatywy. Grecy skupiali się tylko na chronieniu swojej bramki. Niestety robili to skutecznie i przetrwali mecz z wynikiem 0:0.

Półka wyżej niż Gibraltar

Zespół Atromitosu to (na papierze) bardzo niewygodny rywal. Nie mają w drużynie gwiazd europejskiego formatu, lecz ich styl gry sprawia wiele problemów. Taktyka Anastasiou zakłada wykorzystywanie skrzydłowych zarówno w defensywie, jak i w ofensywie. To skutkuje płynnymi przejściami z obrony do ataku. Nie jest to klub, który znalazł się na tym etapie przez przypadek. Czwarte miejsce w lidze greckiej i wygrana z Dunajską Stredą (która wcześniej wyeliminowała Cracovię) pokazują, że Grecy mają potencjał na grę w Europie. Z pewnością większy niż poprzedni rywale Legii z Gibraltaru i Finlandii.

Piknik na połowie Atromitosu

Legioniści na początku spotkania weszli na połowę rywala i praktycznie nie opuszczali jej przez 45 minut. Najczęściej swoich szans szukali na skrzydłach, z których potem szły dośrodkowania. Już w drugiej minucie Novikovas wykreował sobie sytuację, lecz strzelił w sam środek bramki. Po pierwszych 15 minutach Legia miała 65% posiadania piłki. Niestety to nie przekładało się na liczbę sytuacji bramkowych. Warszawiacy często marnowali okazje, niedokładnie podając, bądź oddając niechlujne strzały.

Pierwsze groźne uderzenie z dystansu posłał Antolić, lecz piłka poleciała wprost w ręce Megyeri’ego. Chwilę później dobrze dośrodkował Luquinhas, jednak Kulenović nie dobiegł do piłki. Chorwat miał jeszcze jedną dobrą sytuację. Nie zdecydował się w porę na strzał i dobiegło do niego dwóch obrońców. Napastnik przewrócił się po wślizgu jednego ze stoperów i domagał się rzutu karnego. Sędzia nie odgwizdał faulu (wcześniej również puszczał grę przy podobnych interwencjach legionistów).

Kulenović, który lada moment ma odejść z Legii, był jednym z najgorszych piłkarzy warszawskiego zespołu. Często nie dobiegał do piłek lub źle je przyjmował. Na wyróżnienie zasłużył natomiast Gvilia, który w pierwszej części spotkania próbował brać ciężar gry na siebie i wykreował swoim kolegom kilka okazji pod polem karnym.

Druga połowa pod znakiem stałych fragmentów

Chwilę po wznowieniu gry Antolić nabił piłkę na rękę Madsona. Novikovas dobrze wykonał rzut wolny. Niestety piłka uderzyła w poprzeczkę po interwencji Megyeri’ego. Legia ruszyła do ataku ze zdwojoną siłą, a najwięcej piłek dostawał oczywiście Sandro Kulenović. Chorwat niestety podczas przerwy nie dopracował przyjęcia i wciąż masowo marnował podania kolegów. Gdy po dograniu Luquinhasa wyszedł na czystą pozycję i strzelił w boczną siatkę, Vukoviciowi puściły nerwy i ściągnął nastolatka z boiska.

W miejsce Kulenovicia wszedł Carlitos, co miało znaczący wpływ na grę Legii. Warszawiacy próbowali konstruować ataki krótkimi podaniami. Najbardziej waleczny był Martins, który wymusił aż cztery faule. Największą bronią Legii były stałe fragmenty gry. Carlitos oddał dwa strzały z rzutów wolnych. Pierwszy uderzył w poprzeczkę, a drugi poleciał wprost w ręce bramkarza. Dodatkowo warszawiacy mieli aż 17 rzutów rożnych! Te jednak wychodziły im wyjątkowo słabo.

W końcówce Legia czuła, że ma przewagę i starała się to udowodnić. Najlepszą sytuację w ostatnich minutach miał Luquinhas, lecz jego strzał fenomenalnie obronił Megyeri, przenosząc piłkę nad poprzeczką. Atromitos praktycznie nie stwarzał zagrożenia. Swoje okazje mieli Urgai i Farley, jednak obrońcy Wojskowych bez problemów dali sobie z nimi radę.

Mecz na plus dla Legii

Warszawiacy oczywiście mogą mieć do siebie pretensje, że spotkanie zakończyło się tylko remisem. Fakty są jednak takie, że zdominowali przeciwników we wszystkich aspektach. Nie wiem, jak wielką metamorfozę musiałby przejść grecki zespół, by w rewanżu zagrozić Legii. Atromitos grał zaskakująco słabo, bez pomysłu na konstruowanie ataków. Wojskowych od awansu dzielą tylko detale, takie jak poprawienie celowników.

 

***

Legia Warszawa 0 – 0 Atromitos Ateny

Legia Warszawa: Majecki – Vesović, Lewczuk, Jędrzejczyk, Rocha – Martins, Antolić – Novikovas, Gvilia, Luquinhas – Kulenović (66′ Carlitos)
Trener: Aleksandar Vuković

Atromitos Ateny: Megyeri – Risvanis, Khila, Goutas – Natsos, Charisis (72′ Ugrai), Umbides (61′ Farley), Madson, Katranis – Manoussos (83′ Joao Silva), Vellios
Trener: Giannis Anastasiou

Sędzia: Manuel Schüttengruber (Austria)
Żółte kartki: 30′ Charisis, 53′ Vellios, 69′ Madson, 76′ Goutas
Zawodnik meczu: Megyeri
Ocena: 3+

Facebook