Słaby boks na PGE Narodowym

Wczoraj (25.05.2018) obyła się Narodowa Gala Boksu organizowana przez Marcina Najmana na PGE Narodowym. Wydarzenie, które miało wypełnić po brzegi stadion narodowy oraz wypromować polski boks w kraju i na świecie, czy to się udało?

Patriotyczny początek i karta wstępna

Rozpoczęcie gali na Stadionie Narodowym miało charakter mocno patriotyczny a przynajmniej taki miało mieć. Na samym początku odśpiewane zostały Mazurek Dąbrowskiego i “Czerwone maki na Monte Cassino”. Niestety, o tej porze stadion był praktycznie pusty. Po części artystycznej rozpoczęła się część sportowa. Pierwszą walkę stoczyła Wiktoria Łabuś z Alexą Kubicki. Walkę boksu olimpijskiego wygrała jednogłośną decyzją sędziów bardziej doświadczona Alexa, która była bardziej aktywna na nogach i zadawała więcej ciosów.

Kolejną walkę, tym razem w formule K1, stoczyli Łukasz Jarosz i Michał Wlazło. Walka zakończyła się w drugiej rundzie pięknym, wysokim kopnięciem Jarosza na szczękę oponenta. Po dwóch dość dobrych walkach organizatorzy poczęstowali nas występem zespołu Kombii, którego zadaniem miało chyba być rozładowanie emocje kibiców…

Po tym przerywniku do ringu weszli Igor Kołacin i Wendell Roche. Panowie walczyli w formule K1. Starcie przebiegło bez większych emocji i zakończyło się w 3. rundzie, po tym jak Kołacin zbyt agresywnie zaatakował swojego przeciwnika zderzając się z nim głową. Na czole zawodnika z Polski pojawiło się rozcięcie, które było wystarczającym powodem aby lekarz nie dopuścił do kontynuowania pojedynku.

Po dwóch walkach kickbokserskich nadszedł czas na walkę na zasadach MMA. Niestety, dobrze zapowiadająca się walka Piotra Hallmanna z Damienem Lapilusem zakończyła się szybciej niż się zaczęła. Zawodnik z Francji doznał kontuzji lewej nogi, po tym jak omal nie wypadł z ringu przy próbie obalenia. Mimo, że Lapilus chciał walczyć dalej, lekarz nie dopuścił go do dalszej walki. Walka ta tylko potwierdziła ze ring nie jest miejscem na walki w formule MMA.

Piąte starcie, o pas mistrzowski organizacji WKN stoczyli w formule K1 Tomasz Sarara i Tomas Mozny Walkę przypomniającą bardziej boks niż kickboxing, wygrał Sarara. Był to już trzeci pojedynek z rzędu który zakończył się decyzją lekarza. Nie dopuścił Moznego do walki z powodu głębokiego rozcięcia na czole.

Prawdziwe widowisko, czyli pojedynek Talarek – Dąbrowski

Po walce amatorskiej w formule MMA i trzech na zasadach K1, nadszedł czas na walki zawodowego boksu. Pierwszy pojedynek rozstrzygnęli między sobą Rafał Jackiewicz oraz Robert Świerzbiński. Walkę lepiej rozpoczął Świerzbiński, który atakował rywala seriami i spychał do defensywy. Jackiewicz przebudził się dopiero w trzeciej rundzie, dzięki czemu coraz częściej zaczął odpowiadać na ciosy rywala. Walkę wygrał Świerzbiński, na którego wskazało dwóch z trzech sędziów.

Następnie do ringu weszli Robert Talarek i Norbert Dąbrowski. Był to trzeci raz kiedy tych dwóch pięściarzy stanęło naprzeciwko siebie. Pierwszą walkę wygrał Dąbrowski, w rewanżowej natomiast lepszy okazał się Talarek. Starcie obu panów okazało się fenomenem i jednym z lepszych pojedynków tego roku. Pierwsza runda przebiegła dość spokojnie. Bardziej aktywny był Dąbrowski, który nie pozwalał rozwinąć się Talarkowi, mimo to ten wciąż parł do przodu. W drugiej odsłonie Talarek uaktywnił silne ciosy proste, które w konsekwencji rozbiły nos rywala. Emocjonujące były wymiany przy linach do których Talarek spychał swojego przeciwnika. W trzeciej rundzie Talarek poczuł się pewnie i nacierał na Dąbrowskiego z opuszczoną gardą. Czuć było naprawdę gęstą atmosferą pojedynku. Zbyt pewna pewność siebie nie wyszła na dobre Talarkowi ponieważ do narożnika schodził z rozciętym łukiem brwiowym.

Po gongu Dąbrowski odgryzł się rywalowi i uderzył mocnym hakiem, po którym ugięły się nogi rywala. Talarek do końca rundy nie doszedł do siebie, a do tego widoczność utrudniała mu krew spływająca z rozcięcia. W piątej rundzie Dąbrowski posłał na deski oponenta pięknym lewym uderzeniem z dołu. Ten jednak szybko wstał, by po chwili znów wylądować na plecach po lewym sierpowym Dąbrowskiego. Talarek ostatecznie dotrwał do końca rundy. Do szóstej rundy starcia wyszedł na miękkich nogach i starał się dojść do siebie, od czasu do czasu atakując sierpami. Szósta i siódma runda już bardziej wyrównane. Dąbrowski atakował ładnymi kombinacjami góra dół. Talarek przetrwał do końca pojedynku mimo ze ciężko było mu wstać do ósmej rundy. W tej jeszcze na koniec uraczyli fanów piękną wymianą ciosów pokazując tym samym wielkie serce do walki. Walkę wygrał Norbert Dąbrowski przez jednogłośną decyzję sędziów.

Kompletna klapa, czyli Najman – Bigis

Kolejną walką było starcie Marcina Najmana z Rihardsem Bigisem. Niestety temu pojedynkowi nie pomógł nawet Michael Buffer, który po raz pierwszy tego wieczoru wywołał zawodników. Walka była po prostu nudna, Najman podejmował bezskuteczne próby ataku. Bigis od czasu do czasu odpowiadał jedynie kontratakiem na ciosy Polaka posyłane w powietrze. Poza tym Łotysz nie wykazywał żadnej aktywności, nic więc dziwnego, że w swojej karierze nie wygrał ani jednej walki z przeciwnikiem z dodatnim bilansem walk. Nawet tak fatalna postawa wystarczyła, by wygrać to starcie. Najman w czwartej rundzie po prostu zrezygnował z dalszej walki pod pretekstem kontuzji barku. Walka ta bardziej przypominała stracie dwóch chłopców na podwórku, w trakcie której jeden z nich został zawołany przez mamę na obiad, wiec wszyscy rozeszli się do domów. Temu pojedynkowi nieustannie towarzyszyły gwizdy publiczności.

Rozczarowanie i obrona tytułu

Kolejna, tym razem dobrze zapowiadająca się walka, zakończyła się w kontrowersyjny sposób. Dla Izu Ugonoha był to powrót na ring od czasu dobrej – choć przegranej – walki z Dominicem Breazealem. Jego rywalem był Fred Kassi, który miał być niewygodnym rywalem dla Polaka. Nie dowiedzieliśmy się czy taki był, ponieważ nie wyszedł do trzeciej rundy. Wszyscy byli zdezorientowani decyzją Kameruńczyka tym bardziej, że nie odniósł większych obrażeń podczas pojedynku. Sam Kassi argumentował swoją decyzję bólem głowy. Po walce widzieliśmy zawiedzionego Ugonoha który pewnie nie tak wyobrażał sobie powrót na ring i wściekłego trenera Andrzeja Gmitruka. Poza kilkoma ciosami prostymi nie widzieliśmy w tej walce nic.

Następna w kolejce była walka Ewy Piątkowskiej z Marią Linberg. Polka broniła pasa federacji WBC w kategorii superpółśredniej. W tej walce mistrzyni nie potrafiła wykorzystać przewagi w zasięgu ramion, co skutkowało wymianami ze Szwedką w półdystansie. Takie ryzykowne dla obu stron wymiany ciosów przewijały się przez wszystkie rundy. Ostatecznie Ewa Piątkowska wygrała walkę niejednogłośną decyzją sędziów.

Nudna walka wieczoru z mocnym zakończeniem

” Let’s get ready to rumble!” te słowa wypowiedziane przez Michaela Buffera świadczyły o tym, że nadszedł czas na walkę wieczoru. Wystąpił w niej powracający po porażce z Adamem Kownackim, Artur Szpilka i niewalczący od dwóch lat Dominick Guinn. Tego wieczoru boks Artura Szpilki, mimo że skuteczny, okazał się po prostu nudny Polak ograniczał się jedynie do prawych prostych i kombinacji góra – dół. Guinn natomiast nie wykazywał większej aktywności i przez większość czasu tylko się bronił. Jego wyprowadzane co jakiś czas proste ciosy nie mogły zagrozić Polakowi. W ten sposób obaj przewalczyli 9 rund. W ostatniej rundzie zobaczyliśmy pierwszy, i niestety ostatni tego wieczoru knockdown po lewym sierpie “Szpili”. Amerykanin szybko wstał z kolan, a następnie przetrwał nawałnice ciosów ze strony Szpilki, który liczył na skończenie pojedynku przed czasem. Walka bez niespodzianek, skończyła się jednogłośną wygraną Artura Szpilki.

Podsumowanie gali

Narodowa Gala Boksu może pozostawiać pewien niesmak lub niedosyt. Niektóre walki zakończyły się zbyt wcześnie, inne w dość kontrowersyjny sposób. Nie można jednak zapominać o emocjonującym pojedynku Talarek vs Dąbrowski, który z całą pewnością zapadnie na długo w pamięć każdego kibica boksu. Gala ma doczekać się kontynuacji. Mimo ciężkiego początku wierzę, że w przyszłości cała impreza dobrze się rozwinie.

Facebooktwitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook