Śląsk Wrocław – przyjazny gospodarz

Śląsk Wrocław

Wikimedia Commons

W 2012 roku Orest Lenczyk i jego Śląsk Wrocław zdobył Mistrzostwo Polski. Wydawało się, że będzie to początek drogi pełnej wielkich sukcesów. Jak się później okazało, to był tylko przebłysk, a Śląsk powoli zaczął się staczać w stronę walki o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce.

W tym sezonie Śląsk Wrocław gra nie tylko nudno (co w warunkach polskiej ligi raczej nie jest wielkim zaskoczeniem), ale przede wszystkim słabo w każdej formacji. Cztery zwycięstwa w 20 spotkaniach nie napawają optymizmem wrocławskich kibiców ani zarządzających klubem. Skutkiem tego Tadeusz Pawłowski po raz kolejny musiał odejść ze stanowiska. Sytuacja we Wrocławiu jest, delikatnie mówiąc, napięta. Tabela nie kłamie – Śląsk ma tylko punkt przewagi nad strefą spadkową. Czy to wystarczy, aby uratować Ekstraklasę dla Wrocławia?

Czym chata bogata

Wrocławianie w tym sezonie są niczym polska szlachta – zawsze gościnni, pozwalający swoim gościom na wszystko. Statystyki mówią same za siebie. W tym sezonie Śląsk przegrał 6 z 10 meczów u siebie. Oczywiście odbija się to na atmosferze na własnym obiekcie. Kibice wolą spędzać sobotnie czy niedzielne popołudnia w dosłownie każdym miejscu we Wrocławiu z wyjątkiem stadionu. Na spotkaniu z Legią były 20 084 osoby, co jest najwyższym wynikiem w tym sezonie. Jednak na spotkanie z Koroną przybyło raptem 3 tysiące. Średnio na stadionie pojawia się 9 500 widzów, a więc jego zapełnienie wynosi mniej więcej 21%. Na pewno nie jest to sytuacja godna pozazdroszczenia.

Wzmocnienia które osłabiły

Przed sezonem transfery Śląska wyglądały naprawdę obiecująco. Golla, Ahmadzadeh (pierwszy Irańczyk w polskiej lidze), Gąska, Łabojko czy Broź. Osoby z doświadczeniem w Ekstraklasie i za granicą lub młodzi z perspektywą na przyszłość. Czy te transfery wzmocniły klub? Kiedy zobaczymy statystykę, utwierdzimy się w przekonaniu, że raczej nie. Pięć goli i dwie asysty – taki wkład mieli łącznie wszyscy ci zawodnicy. Straty były równie pokaźne. Kosecki, Riera, Vacek i Kokoszka odeszli z drużyny. Jedyny transfer gotówkowy to odejście byłego skrzydłowego Legii do Turcji za 300 tysięcy euro. Z wypożyczeń wrócili Lewandowski, Mak, Jović i Rieder, natomiast karierę zakończył Madej.

Kibic płakał jak oglądał

Pierwsze spotkania w nowym sezonie nie zwiastowały katastrofy. Zwycięstwo w meczu otwarcia z Cracovią i remis z Lechią wlały nadzieję w serca kibiców Śląska. Jednak później było już tylko gorzej. Przez kolejne sześć kolejek drużyna z Wrocławia nie potrafiła wygrać spotkania, z czego w czterech z nich nie zdobyła nawet bramki. Później przełamanie i sensacyjne zwycięstwa z Piastem i Jagiellonią z bilansem bramkowym 8:1 i… kolejny kryzys. Z wyjątkiem wysokiego zwycięstwa nad Miedzią Śląsk gubił punkty na każdym możliwym stadionie, niezależnie, kto był ich rywalem.

Co przyniesie nowy rok?

Początek roku to postanowienia, nowe pomysły i wyznaczanie celów. Dla Śląska również. Dolnośląski klub musi zacząć działać, aby trybuny znowu zaczęły się zapełniać, piłkarze odnaleźli w sobie chęć do gry, a drużyna zaczęła punktować już od pierwszego spotkania w 2019 roku. Ich hasłem przewodnim na najbliższe mecze powinno być: nowy rok – nowy Śląsk.

Facebook