Jeszcze tydzień temu wszyscy ekscytowaliśmy się finałem Mistrzostw Świata pomiędzy Francją a Chorwacją. Było wszystko, co kibice lubią najbardziej, wspaniałe bramki, piękne parady bramkarzy, dramaturgia niczym u Alfreda Hitchocka. Niestety jak to mówią:”wszystko, co dobre, szybko się kończy”. Można powiedzieć, że życie kibiców wróciło do normy. Jednak do czasu – otóż piłkarska Lotto Ekstraklasa właśnie powróciła po dwumiesięcznej przerwie. 
   W pierwszym piątkowym meczu Miedź Legnica podejmowała na własnym boisku Pogoń Szczecin. Debiutujący w najwyższej klasie rozgrywkowej klub z Dolnego Śląska, wygrał skromnie, bo 1:0. Bramkę na wagę historycznego zwycięstwa strzelił fiński pomocnik Petteri Forsell w 90 minucie meczu. Samo spotkanie, było toczone w bardzo szybkim tempie. Portowcy mogli kilkakrotnie wyjść na prowadzenie, ale doskonale w bramce beniaminka spisywał się były bramkarz m.in GKS Bełchatów, Łukasz Sapela.
  Druga piątkowa rywalizacja odbyła się przy ul. Słonecznej w Białymstoku. Miejscowa Jagiellonia podejmowała Lechię Gdańsk. Górą okazali się piłkarze z Trójmiasta, którzy wygrali 0:1 po bramce Flávio Paixão w 10 minucie spotkania. Główny sędzia tego spotkania Łukasz Szczech, pokazał aż siedem żółtych kartek i dwie czerwone. Żółto-czerwoni, dla których był to generalny sprawdzian przed przyszłotygodniowym meczem z portugalskim Rio Ave w ramach eliminacji do fazy grupowej Ligi Europy nie zachwycili. Nie wykorzystali wielu dogodnych stworzonych przez siebie sytuacji. Najlepszą mieli w 64 minucie meczu, kiedy to piłka po strzale liteweskiego pomocnika Arvydasa Novikovasa uderzyła w słupek . Jeżeli podopopieczni Ireneusza Mamrota, nie popracują nad skutecznością, może być bardzo ciężko o dobry wynik.
     Na sobotę przewidziano trzy spotkania. W pierwszym z nich Śląsk Wrocław podejmował na własnym boisku Cracovię Kraków. Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego wygrali 3:1. Bramki dla gospodarzy strzelali Piotr Celeban w 14 minucie, Augusto w 57 minucie i Jakub Kosecki w 89 minucie. Honorowego gola dla drużyny strzelił Gerard Oliva, w 30 minucie. Dla Jakuba Koseckiego, mógł to być pożegnalny występ. Wiele na to wskazuje, że Śląsk Wrocław zamieni on na turecką Adanę Demirspor.
      Pierwszy mecz nowego sezonu jest zawsze wielką niewiadomą. Nie tylko dla trenerów, piłkarzy, ale i kibiców jak i dziennikarzy. Zarówno Śląsk Wrocław jak i piłkarze Pasów, byli obecni aktywni podczas letniego okienka transferowego, które jeszcze na dobrą sprawę będzie trwać przez blisko 5 tygodni. Do drużyny dwukrotnego mistrza Polski przyszli m.in Wojciech Golla, pozyskany z holenderskiego NEC (Nijmegen) czy też irański pomocnik Farshad Ahmadzadeh. Do klubu z Krakowa przyszli m.in bramkarz Maciej Gostomski, hiszpański pomocnik Elady oraz strzelec honorowej bramki Gerard Oliva.
     Wiadomo, nie można zbyt pochopnie wyciągać wniosków, ale widać, że piłkarze Michała Probierza mają problem w defensywie. W zeszłym sezonie, stracili aż 52 bramki. Jeszcze kontuzji Adrian Danek, który przyszedł z Sandecji Nowy Sącz. Mówi się, że Pasy, mają zdolną młodzież.. Ale może warto się zastanowić nad wzmocnieniem formacji obronnej…
   Inny zespół ze stolicy Małopolski, Wisła Kraków podejmowała na własnym boisku Arkę Gdynia. Mecz zakończył się co prawda bezbramkowym remisem, ale piłkarze Białej Gwiazdy, to spotkanie mogli wygrać spokojnie z 3:0. Dwóch doskonałych sytuacji w pierwszej połowie nie wykorzystał hiszpański pomocnik Jesus Imaz, który najpierw strzelił w bramkarza gości Pavla Steinborsa, a kilkanaście minut później, strzelił obok bramki. Najlepszą okazję na strzelenie gola, Wiślacy mieli w 63 minucie meczu, kiedy w polu karnym był faulowany Zdenek Ondrasek. Do jedenastki podszedł kapitan Rafał Boguski. Strzał był zdecydowanie za lekki, przez co Pavl Steinbors, nie miał żadnych problemów z obroną tego strzału. Już wielokrotnie Łotysz udowadniał, w polskiej lidze, że rzuty karne to on bronić potrafi. Wisła wszystkich zaskoczyła wysokim pressingiem, co naprawdę mogło się podobać.
   Ostatnie przewidziane na sobotę spotkanie to konfrontacja między Legią Warszawa, a Zagłębiem Lubin. Goście wygrali pewnie i zdecydowanie 1:3. Bramkę dla Legionistów strzelił Adam Hlousek w  37 minucie spotkania, z kolei dla Miedziowych dwukrotnie Patryk Tuszyński odpowiednio w 15 i 87 minucie oraz Filip Starzyński, który nie dał szans Arkadiuszowi Malarzowi pokonując go z rzutu karnego, sześć minut po strzeleniu pierwszej bramki. Zawodnicy Mariusza Lewandowskiego, zagrali naprawdę dobre spotkanie i kto wie, to może właśnie oni będą czarnym koniem w tym sezonie.
Można powiedzieć przewrotnie, że mamy powtórkę z rozrywki. Takim samym rezultatem, klub ze stolicy przegrał pierwsze spotkanie w ubiegłym sezonie w Zabrzu z Górnikiem. Nie jest żadnym wytłumaczeniem, że Mistrz Polski, gra w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Gra, to za duże słowo, bardziej tu pasuje kopanie piłki z irlandzkim Cork City, z którym w dwumeczu wygrali 4-0. Zastanawiam się, czy ta nasza Lotto Ekstraklasa, jest tak bardzo wyrównana, czy to Legia jest tak bardzo słaba. Odpowiedź przyjdzie za trzydzieści sześć kolejek, kiedy poznamy najlepszą drużynę w naszym kraju.
   W pierwszym niedzielnym spotkaniu Górnik Zabrze podejmował na własnym boisku Koronę Kielce. Mecz zakończył się remisem 1:1. Bramkę dla podopiecznych Marcina Brosza strzelił Daniel Smuga dwie minuty po rozpoczęciu drugiej połowy , dla którego była to pierwsza bramka w najwyższej klasie rozgrywkowej. Złocisto- Krwiści doprowadzili do wyrównania piętnaście minut później za sprawą Ivana Jukicia. Goście mogli spokojnie ten mecz wygrać, ale doskonale dysponowany tego był bramkarz Górnika Tomasz Loska, który potwierdził wysoką formę z zeszłego sezonu. Kto wie, może już wkrótce otrzyma od nowego selekcjonera Reprezentacji Polski, Jerzego Brzęczka powołanie do pierwszej drużyny. Warto tutaj zwrócić uwagę na fakt, że średnia wieku pierwszej jedenastki z Zabrza wynosiła 20,2. Widać że trener Marcin Brosz, konsekwentnie w dalszym ciągu stawia na młodych, pomimo odejścia Rafała Kurzawy i Damiana Kądziora.
Z kolei Wisła Płock przegrała na własnym boisku z Lechem Poznań 1:2. Popularny Kolejorz dwukrotnie wychodził na prowadzenie. Najpierw w 16 minucie na listę strzelców wpisał się Łukasz Trałka, a minutę przed upływem regulaminowych 90 minut, piękną bramką z przewrotki popisał się nowy nabytek Lecha poznański pomocnik Pedro Tiba. Tak naprawdę, to właśnie ta bramka była jedynym okazem tego spotkania, które ogólnie rzecz biorąc nie zachwyciło. Nafciarze, mieli kilka dogodnych sytuacji, z których wykorzystali tylko jedną w 77 minucie, kiedy to Giorgi Merebashvili pokonał Jasmina Buricia. Lech nie zachwyca w europejskich pucharach, nie zachwyca w lidze. Drugie z rzędu zwycięstwo w ostatnich sekundach spotkania. Co będzie dalej? Czas pokaże.
 W ostatnim meczu pierwszej kolejki piłkarskiej Lotto Ekstraklasy, Zagłębie Sosnowiec, przegrało z Piastem Gliwice 1:2. Bramkę dla beniaminka strzelił Vamara Sanogo, dla którego było to debiutanckie trafienie na najwyższym szczeblu rozgrywek. Popularne Piastunki odpowiedziały po bramkach Aleksandara Sedlara i po pięknym golu Tomasza Jodłowca. Więc Zagłębie swój powrót do Ekstraklasy zaczęło od porażki. Następna okazja do zwycięstwa już w sobotę, na wyjeździe z Zagłębiem Lubin. Patrząc na to, jak Miedziowi zagrali z Legią, podopiecznym Dariusza Dudka może być trudno o przywiezienie kompletu punktów.