Bruce Hornsby (ojciec lidera Polskiego Cukru) w swoim największym hicie śpiewał: “That’s just the way it is” i tymi słowami można podsumować niedzielny finał. Torunianie nie wykorzystali kolejnej szansy na zrewanżowanie się Anwilowi za ubiegłoroczne play-offy. Po bardzo wyrównanym starciu puchar jedzie do Włocławka.

Kiedy w finale turnieju spotykają się mistrz i wicemistrz Polski to jasne jest, że nie zabraknie emocji. Praktycznie na każdej pozycji mogliśmy zobaczyć niesamowite pojedynki, a mecz rozpoczął się od wymiany ciosów w wadze ciężkiej. Na rzuty Jonesa z półdystansu Kulig odpowiedział pick and rollem i trafieniem zza łuku. Równie wiele punktów padało z obwodu. Bardzo dobre wejście z ławki zaliczył Chase Simon, który trafił do kosza 3 razy w pierwszej kwarcie. W ciągu 10 minut doszło do aż 6 zmian prowadzenia. Toruń mógł zbudować sobie przewagę, lecz często gubił się w konstruowaniu akcji. Straty wicemistrzów Polski wykorzystali włocławianie, którzy zdobyli aż 10 punktów z kontrataków.

Podopieczni Igora Milicicia lepiej weszli w drugą kwartę. Szybko zdobyli 4 punkty, a chwilę potem dwa trafienia z dystansu dołożył Ricky Ledo. Pod drugim koszem świetnie radzili sobie jednak Hornsby i Perka. Ci dwaj zawodnicy, którzy w poprzednich dwóch spotkaniach nie odgrywali kluczowych roli, w tym meczu stanowili o sile swojego zespołu. Anwil największe problemy miał z bronieniem cornerów, co jest ich najsłabszym punktem od początku sezonu. Włocławianie przez ponad 15 minut pierwszej połowy prowadzili i do szatni zeszli, mając 7 punktów przewagi.

W drugiej połowie pod koszem niepodzielnie rządził Jones. Śmiało można powiedzieć, że był to jego najlepszy mecz w sezonie (pomimo wielu świetnych występów w ostatnich tygodniach). Rzucił nawet z dystansu, co wcześniej zdarzyło mu się tylko raz. Należy też wspomnieć o bardzo zespołowej grze Chrisa Dowe’a. Rozgrywający w całym meczu zaliczył aż 10 asyst. Anwil w kilka minut wyszedł na 13-punktowe prowadzenie, lecz drużyna Sebastiana Machowskiego nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa w tym spotkaniu. Do gry wróciła dzięki serii 4 rzutów zza łuku (Gruszecki x2, Perka, Weaver). Przed ostatnią częścią finału Anwil wygrywał 75:71.

W czwartej kwarcie zespół z Torunia wyszedł na prowadzenie dzięki świetnym akcjom Chrisa Wrighta. Na odpowiedź Anwilu nie trzeba było jednak długo czekać. Najpierw Shawn Jones efektownie skończył alley-oopa, a przy kolejnym posiadaniu Michał Sokołowski dorzucił 3 punkty. Włocławscy obrońcy skutecznie też utrudniali grę Hornsby’emu, który został zablokowany, a potem spudłował z dystansu. Na 45 sekund przed ostatnim gwizdkiem Anwil miał 5-punktową przewagę i rozegrał długą akcję, którą wykończył Jones. Toruńscy zawodnicy wiedzieli, że nie mają dużo czasu. Decydujący rzut oddał Wright, lecz pomylił się, co przekreśliło szanse Polskiego Cukru. Anwil rozegrał świetne spotkanie i wygrał 103:96. To pierwszy tryumf włocławian w Pucharze Polski od 13 lat.

***

Anwil Włocławek – Polski Cukier Toruń 103:96 (28:28, 26:19, 21:24, 28:25)

Anwil Włocławek: Shawn Jones 27, Ricky Ledo 20, Chase Simon 19, Chris Dowe 12, Michał Sokołowski 10, Krzysztof Sulima 5, Rolands Freimanis 5, Szymon Szewczyk 5, Igor Wadowski 0.
Trener: Sebastian Machowski

Polski Cukier Toruń: Keith Hornsby 21, Damian Kulig 16, Chris Wright 15, Aleksander Perka 14, Karol Gruszecki 12, Aaron Cel 8, Kyle Weaver 6, Jakub Schenk 4, Bartosz Diduszko 0, Alade Aminu 0, Mikołaj Ratajczak 0.
Trener: Igor Milicić

Zawodnik meczu: Shawn Jones

Fot. Andrzej Romański

Facebook