Unia z problemami

Mistrzowie Polski Unia Leszno muszą poradzić sobie w zbliżającym się sezonie bez Emila Sajfutdinowa. Nie wiadomo, jak zakończy się sprawa kapitana Piotra Pawlickiego, który podpisał kontrakt warszawski.  

Do siódmego maja kluby ekstraligi miały czas, by porozumieć się z zawodnikami w sprawach kontraktowych. Chodziło oczywiście o obniżenie kontraktów z powodu pandemii COVID-19. Unia Leszno, która od trzech lat nie schodzi z najwyższego stopnia podium rozgrywek, ma spory problem. W czwartek wieczorem klub wydał oświadczenie, w którym poinformował o zawarciu porozumień ze swoimi zawodnikami. Na liście nie było jednak dwóch ważnych nazwisk. Chodzi o kapitana zespołu Piotra Pawlickiego oraz Emila Sajfutdinowa. Z tym pierwszym podpisano kontrakt warszawski, co umożliwia dalsze negocjacje. Rosyjski żużlowiec również otrzymał taką propozycję, jednak na nią nie przystał.

Rano zawodnik przysłał do PGE Ekstraligi pismo, w którym informuje, że przyjął warunki przedstawione mu przez klub. Jednak Sajfutdinow wnosi o szybsze zakończenie kontraktu o rok. Obecny ma do 2022 roku. Nie wiadomo jednak, jak zareaguje na to liga. Zasady przedstawione przez federację i ligę są jasne. Jeżeli zawodnik nie zgodzi się na propozycję klubu i nie podpisze aneksu do siódmego maja, ma zakaz występów w polskiej lidze na okres trwania kontraktu. Oznacza to, że Sajfudinow nie mógłby startować w ekstralidze przez dwa lata. Nie wpłynęłoby to jednak na jego występy w rodzimej lidze, Grand Prix czy SEC. Jednak jak wiadomo największe pieniądze, jakie żużlowcy mogą zarobić, są w polskiej lidze. Zakręcając tenże kurek, Sajfudinow może mieć problemy, by utrzymać odpowiedni poziom w następnych startach.

Unia Leszno przez wspomniane problemy może mieć ogromny ból głowy. Walka o przedłużenie mistrzowskiej serii może stać się niezwykle dla nich trudna. Nawet pomimo porozumienia z większością składu. Wiele będzie też zależeć od ustaleń między klubem a Pawlickim. Wówczas strata Sajfudinowa może okazać się mniej bolesna. Jednak klub nie mógł pozwolić sobie na zbyt wielkie szastanie pieniędzmi.

– Nasz budżet wynosi 20 procent tego, co było w poprzednich latach. Jest ciężka sytuacja gospodarcza, więc ciężko jest pytać o pieniądze u naszych sponsorów – powiedział na łamach Przeglądu Sportowego Piotr Rusiecki, prezes Unii Leszno.

Facebook