W Białymstoku liczymy na mistrzostwo

Do startu sezonu zostały zaledwie godziny. Aby umilić wam oczekiwanie postanowiliśmy porozmawiać z jednym z najbardziej rozpoznawalnych kibiców Jagiellonii  Pitero. Na którym miejscu skończy Jagiellonia? Problem z młodzieżowcem, fatalnie zorganizowana prezentacja drużyny, odejście Novikovasa – to wszystko i jeszcze więcej w naszej rozmowie. Zapraszam.

Złość po ubiegłym sezonie minęła?

– Złości wielkiej nie było. Był to pierwszy od 3 sezonów rok, kiedy zakończyliśmy ligę poza podium. W zamian za to zagraliśmy na „Narodowym”. Niestety tam też nie udało się wygrać, ale mimo wszystko zeszły sezon nie był jakiś tragiczny. Owszem było kilka chwil, kiedy można było być poirytowanym, ale byłem pogodzony z tym, że nie będziemy co roku walczyli o tytuł do ostatniej minuty sezonu i wreszcie przyjdzie ten moment, kiedy będziemy aktorami drugiego planu.

Na co stać Jagiellonię w tym sezonie?

– Ten sezon musi być wyjątkowy. Jagiellonię założono w roku 1920, a ten sezon zakończy się w roku 2020. Nie muszę chyba tłumaczyć, dlaczego nadchodząca kampania będzie miała wyjątkowy urok. Każdy liczy na piłkarzy i ich zaangażowanie. Moim zdaniem Jaga ma mocny skład. Nie wiem, czy na papierze daje nam to podium, ale wiem, że piłkarze, którzy dołączyli do składu w obecnym okienku, mogą dodać nam wiele dobrej energii, której brakowało wiosną 2019.

Który transfer najbardziej Cię jara i dlaczego jest to Mudrinski?

– Mudrinski musi mnie jarać, bo z racji swojego imienia bardzo szybko zyskał pseudonim „Ogień”. Tak już się przyjęło i zostanie. Oby ten ogień było widać na murawie, a Serb powodował pożary w szeregach obronnych przeciwników. Nigdy wcześniej Jagiellonia nie kupiła napastnika w życiowej formie, a tu nie dość, że pobiliśmy rekord transferowy, to jeszcze wzięliśmy najlepszego strzelca w historii serbskiej Superligi, przed którym jeszcze dobre 3-4 sezony grania na najwyższych obrotach.

Czy nowym graczom uda zastąpić się Novikovasa?

– Uważam, że nie można patrzeć na piłkarza pod kątem zastępstwa. Novikovas to specyficzny typ. Prezentuje unikalny styl, który często podrywał zespół do dobrej gry w ofensywie, ale z kolei miało to drugie dno. Kiedy nie miał dnia, a to zdarzało się dosyć często, to pozostali zawodnicy nie dość, że nie domagali w ataku, to jeszcze do tego dokładali babole w obronie. Teraz nie ma takiego ewidentnego gwiazdora i bardzo dobrze. To zmusi cały zespół do topowej gry, a nie na poleganiu na jednym koledze.

Kadra Jagiellonii jest silniejsza niż rok temu?

– Silniejsza raczej nie, bo wtedy mieliśmy jeszcze Sheridana, Bezjaka i Świdra, którzy na papierze tworzyli chyba najsilniejsze trio napastników w lidze. Teraz trochę przebudowaliśmy zespół, odszedł Novikovas, nie ma już Mariana Kelemena, pojawiły się nowe twarze. Trzeba poznać tę drużynę, bo jej formacja ofensywna poza Jesusem Imazem, który też nie ma wielkiego stażu w Białymstoku, będzie pewnie miała same nowe twarze względem poprzedniej kampanii.

Jak w Białymstoku kibice zareagowali na zmianę klubu przez Novikovasa? Litwin w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego mówił nawet o pogróżkach.

– Arvi jest dosyć specyficznym typem. Powiedziałbym, że on uwielbia chodzić swoimi ścieżkami. Nawet jak nie trzeba, to on i tak pójdzie pod prąd. Poprosisz go o podpis po lewej stronie zdjęcia, a ten po swojemu i tak podpisze się w przeciwnym rogu. On ma coś w sobie, żeby zawsze się wyróżnić. Doskonale wiemy, że w wywiadzie najłatwiej wyróżnić się poprzez powiedzenie jakiegoś kontrowersyjnego zdania. A jak dodamy do tego transfer do Legii, to obraz maluje się sam. I nie jest to dzieło Picasso.

Wierzysz w to, że Ireneusz Mamrot może poprowadzić klub do mistrzostwa?

– Ireneusz Mamrot jest fachowcem. Nie latał nigdy od klubu do klubu. Zarówno w Trzebnicy, jak i Głogowie jego praca trwała kilka lat. Wprowadzał tam swój autorski plan, miał czas. To nie jest szaleniec koniecznie wpasowujący się w nowe trendy. Być może w ostatnim sezonie kilka razy zaspał. Nie zareagował poprawnie, nie podjął ryzyka w trudnym momencie. Wierzył sprawdzonym rozwiązaniom. Może to dobrze, że mógł przekonać się, jak działa kryzys. Było blisko, a wyleciałby z Jagiellonii. Na pewno te wydarzenia przemyślał i na nowy sezon będzie mógł z tych doświadczeń korzystać.

Wiemy, jak wyglądała wiosna w wykonaniu Jagi. Jeśli Jagiellonia wystartuje słabo, to możemy się spodziewać zmiany na stanowisku trenerskim?

– Każdy stołek w Ekstraklasie jest gorący. W Białymstoku dodajmy do tego sezon na stulecie i otrzymujemy prosty przepis na zwolnienie. Jednakże wolałbym nie podejmować tego tematu, bo równie dobrze mogę zapytać się, czy Maurizio Sarri wyleci z Juventusu, jak po pięciu kolejkach nie będzie miał 15 punktów.

Jaka jest atmosfera wokół klubu po ostatniej prezentacji, która okazała się ogromną klapą?

– Jesteśmy wkurzeni na klub. Totalnie olano klienta, którym jest kibic kupujący bilety, gadżety. Prezentacja, pierwszy mecz na stadionie w tym sezonie. To była świetna okazja, żeby zachęcić kibica, sprzedać karnet osobie niezdecydowanej, a skończyło się fatalnie. Ale to było do przewidzenia. To nie pierwszy raz, kiedy osoby pracujące w Jagiellonii podchodzą do pewnych wydarzeń w pełni oszczędnościowo. Wydaje mi się, że im nawet nie zależy na wychodzeniu naprzeciw kibicom. Łatwiej jest wysłać 3 piłkarzy na spotkanie w okolicznych fan clubach niż pomyśleć nad dobrą organizacją eventu na stadionie.

Miejsce w pierwszej piątce to będzie sukces Jagiellonii?

– Absolutnie nie. Liczy się mistrz, choć powrót na podium nie będzie tragedią. Musimy wrócić na dobre tory, znowu być drużyną regularnie grającą w Europie. Tak się buduje markę klubu. Nawet dwie głupie rundy eliminacji mogą dużo zmienić.

Młodzieżowiec to największy problem Jagiellonii? Jak myślisz, kto będzie odgrywał tę rolę?

– Tutaj typowałbym 4 piłkarzy. Są to Przemek Mystkowski, Karol Struski, Bartek Bida i Patryk Klimala. Szczególnie jestem ciekawy Bidy, gdyż istnieją duże szanse na duet snajperski z Mudrinskim.

Co z bramkarzem? Rywalizacja na tej pozycji jest chyba najbardziej 
wyrównana. Kto ją wygra?

– Nie mam pojęcia. Pozycja bramkarza wydawała się bardzo łatwa do obstawienia. Już w styczniu mieliśmy pewność, iż Marian Kelemen odejdzie z Jagiellonii. Na wypożyczeniu nieźle prezentował się Damian Węglarz, na ławce wyczekiwał swojej szansy Grzegorz Sandomierski. Z całym szacunkiem dla obu Polaków, ale żaden z nich na pierwszy rzut oka nie wygląda mi na typową „jedynkę” w czołowym klubie Ekstraklasy. Ewidentnie brakuje tu kogoś, kto wejdzie do szatni z doświadczeniem w rywalizacji o wysokie cele. Krsevan Santini na pewno takim kimś nie jest. Ten transfer jest niezrozumiały dla każdego rozsądnie myślącego człowieka, a mimo to kontrakt został podpisany. Niby sparingi sugerują, że to właśnie Chorwat przypominający z wyglądu Gigi Buffona będzie podstawowym wyborem, ale z takim golkiperem nie widzę szansy na spokój w naszym polu karnym.

Jagiellonia pierwszy raz od kilku lat nie zagra w eliminacjach do europejskich pucharów. Czy to może wpłynąć pozytywnie na grę Jagi na początku sezonu?

– Ewidentnie. Zyskaliśmy dodatkowe 2 tygodnie przygotowań do sezonu. Wprowadziliśmy nowych zawodników, zagraliśmy kilka sparingów, przetestowaliśmy warianty. Wolę zagrać na spokojnie z Atlantasem Kłajpeda niż jechać na wyjazd do Gibraltaru i potencjalnie męczyć się na sztucznej murawie z Europa FC. Remis Legii nie jest przypadkowy. Tak właśnie wygląda budowanie drużyny na nowo. Nowi zawodnicy, nowy trener, nowy rozdział, a tu po 2 tygodniach treningów trzeba jechać na peryferia piłki nożnej i grać o stawkę. To nie kończy się dobrze, choć oczywiście Legia powinna takie mecze wygrywać choćby 1:0.

Kto najbardziej rozczaruje w Jadze?

– Oby nikt. Chyba że rozczarowaniem dla niektórych może być dobra forma Santiniego, która wyeliminuje element szydery na trybunach. Wtedy takie rozczarowanie biorę w ciemno!

Kto nas najbardziej pozytywnie zaskoczy?

– Młodzieżowiec. Nie powiem który z nich, ale wiem o potencjale tych chłopaków. Przynajmniej jeden z nich ma potencjał, żeby za rok lub 2 odejść na zachód za przynajmniej 5 milionów euro.

Kto będzie najlepszym zawodnikiem Jagi?

– 2 lata temu był nim Ivan Runje, w poprzednim sezonie Taras Romanczuk. Wypadałoby, żeby wreszcie ta nagroda trafiła do ofensywnego piłkarza. Stawiam na Jesusa Imaza.

Na którym miejscu skończy sezon Jagiellonia?

– Serce mówi nr 1, rozum nr 3.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook