Daleka wyprawa włoskich siatkarek. Polki na drugim miejscu w grupie po szalonym meczu

Żródło: Polska Siatkówka

Żródło: Polska Siatkówka

Reprezentacja polskich siatkarek rozegrała wczoraj ostatnie spotkanie w grupie Mistrzostw Europy 2019, które de facto rozgrywane są w czterech miastach: polskiej Łodzi, węgierskim Budapeszcie, słowackiej Bratysławie i tureckiej Ankarze. W ostatnim spotkaniu podopiecznym Jacka Nawrockiego przyszło się zmierzyć z reprezentacją Włoch, która w poprzednich meczach nie straciła nawet seta. Ba, w poprzednich meczach przeciwnicy (w większości przypadków) nie zdołali nawet zdobyć więcej niż 20 punktów. Wyjątkiem były Słowenki, które zdołały doprowadzić do gry na przewagi, a reprezentantki Italii wygrały seta 27-25.

Patrząc na tę statystykę, trzeba było mieć się na baczności. Pokrzepiającym był fakt, że Włoszki w każdym z tych wygranych spotkań popełniały dużo błędów własnych. Patrząc jednak na klasę rywala, trzeba było się przygotować na trudny bój i taki ów był.

Rozpocząć mecz z przytupem

Pierwsza partia to od początku popis gry Biało-Czerwonych siatkarek. Dobrze zagrywały nasze przyjmujące, dobrze spisywała się w ataku Magdalena Stysiak, a Włoszki miały problem z kończeniem swoich akcji. W ataku problemy miała nawet Paola Egonu, jedna z najlepszych atakujących tej reprezentacji. Ostatecznie Polki wygrały 25-13.

Co wicemistrzynie świata, to wicemistrzynie świata

Drugi set to już dużo lepsza gra Włoszek. Podopieczne Davide Mazzantiego zaczęły lepiej grać w bloku, lepiej atakować, a nasze siatkarki nie kończyły swych akcji. Ostatecznie to córki Cezarów wygrały 25-19 i w meczu było 1-1.

Set do zapomnienia

Trzecia partia to koncert gry Włoszek i nieporadność Polek. W ataku po naszej stronie akcji nie kończyła Malwina Smarzek-Godek, a po stronie Italii grę na swoje barki wzięły Paola Egonu oraz Miriam Sylla. Ostatecznie Włoszki wygrały 25-14 i nasza sytuacja mocno się skomplikowała.

Prawdziwą… drużynę poznaje się w biedzie

W czwartym secie polskie siatkarki przez długi czas toczyły równą walkę z podopiecznymi Davide Mazzantiego, by ostatecznie poprzez dobrą grę na zagrywce wygrać 25-21 i doprowadzić do tie-breaka, który miał rozstrzygnąć, czy zagramy z Rosją, czy z Hiszpanią.

Waleczność się opłaca

Początek tie-breaka to serie punktów z jednej i drugiej strony. Od stanu 8-7 Polki zaczęły dobrze grać w ataku, a dużą liczbę błędów własnych popełniały Włoszki. Ostatecznie to podopieczne Jacka Nawrockiego wygrały 15-12 i to one zagrają 1 września z reprezentacją Hiszpanii.

Wyprawa, jakiej się Włoszki nie spodziewały

System tego turnieju jest taki, że w 1/8 gospodarze nie mogą grać przeciwko sobie. W takim układzie Włoszki, wygrywając mecz z naszą drużyną, zostałyby w Łodzi, a tak muszą jechać na Słowację, czego się nie spodziewały.

Podsumowanie

Patrząc na dyspozycję, jaką Polki zaprezentowały w meczu z Italią, można powiedzieć, że nie brak im serca do walki. Jeżeli jednak myślimy o zdobyciu medalu na tej imprezie, musimy zdecydowanie zniwelować przestoje, jakie się z Belgią i Włochami zdarzały. Podopieczne Jacka Nawrockiego w przekroju całego sezonu udowodniły, że potrafią nawet z najtrudniejszej sytuacji wyjść obronną ręką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook