Pierwszy dzień Wimbledonu dostarczył kibicom wielu emocji. W Londynie doszło dziś do “starcia pokoleń”, a z turniejem pożegnało się kilku faworytów. Niestety w kolejnych dniach nie zobaczymy już dwóch naszych reprezentantów. Polskim kibicom humor poprawił jednak Hubert Hurkacz, który stoczył bardzo emocjonujący pojedynek.

Łatwa przeprawa… przeciwko Idze

Już w l rundzie z londyńskim turniejem pożegnała się Iga Świątek, która jako ubiegłoroczna triumfatorka juniorskiego Wimbledonu była największą nadzieją Polaków. Iga po bardzo słabej grze przegrała 0:2 ze Szwajcarką Viktoriją Golubic.
Wydawało się, że Polka miała szczęśliwe losowanie i 81. w rankingu Golubic nie sprawi jej większych problemów. Tym bardziej, że Szwajcarka na 12 wcześniejszych występów w turniejach wielkoszlemowych, zaledwie dwukrotnie przebrnęła l rundę. Stało się jednak odwrotnie – spotkanie i owszem, było jednostronne, ale dominowała w nim starsza o 9 lat reprezentantka Szwajcarii. Iga wyraźnie nie potrafiła odnaleźć się na korcie, a w całym meczu popełniła aż 50 niewymuszonych błędów. Rywalka skrzętnie wykorzystywała zagubienie Polki, a jej skuteczna gra przy siatce jeszcze bardziej deprymowała warszawiankę. Igę stać było tylko na jednorazowe przebłyski, które nie wystarczyły nawet na wygranie jednego seta. W konsekwencji Świątek zeszła z kortu pokonana po niespełna godzinie gry.

Kamil także za burtą

O ile przegrana naszej obecnie najlepszej tenisistki mogła zaskoczyć, o tyle Kamil Majchrzak nie był faworytem w swoim spotkaniu. Naprzeciw 23-letniego Polaka, który do turnieju dostał się przez kwalifikacje, stanął bowiem doświadczony, starszy o 13 lat Hiszpan – Fernando Verdasco. Mimo że nigdy nie wygrał on Wielkiego Szlema, to niejednokrotnie popsuł szyki faworytom. Dziś 37. na świecie Verdasco zagrał bardzo solidne spotkanie, nie dopuszczając do głosu reprezentanta Polski. W meczu dało się zauważyć brak ogrania Kamila z leworęcznymi zawodnikami, a także przewagę fizyczną jego rywala. Hiszpan zanotował 37 uderzeń kończących i 12 asów serwisowych. Choć Polak przegrał to starcie 0:3, pokazał się z bardzo dobrej strony. Zdołał przełamać rywala i obronić cztery piłki meczowe. Jego waleczność wkrótce może zostać nagrodzona – w wirtualnym rankingu ATP zajmuje obecnie 98. pozycję, która umożliwia występ w głównej drabince US Open bez konieczności kwalifikacji.

Do trzech razy sztuka

Na wimbledońskich kortach jako trzeci pojawił się Hubert Hurkacz, któremu udało się poprawić humor polskim kibicom. 22-latek z Wrocławia po bardzo wyrównanym pojedynku pokonał Serba Dusana Lajovica 3:1. Tym samym po raz pierwszy w karierze zagra w ll rundzie Wimbledonu.
Mimo że Polak kilkukrotnie nie wykorzystał break-pointów, a w drugiej partii się to na nim zemściło, wyszedł z tego starcia zwycięsko. Hubert przez większość czasu dominował i przejmował inicjatywę przy dłuższych wymianach. Lepiej spisywał się także przy siatce oraz popełniał mniej błędów w kluczowych fragmentach gry. Chłodna głowa i koncentracja do samego końca pozwoliła reprezentantowi Polski zejść z kortu z podniesioną głową.
Kolejnym rywalem Huberta będzie 59. w rankingu, Argentyńczyk Leonardo Mayer, który po jednostronnym pojedynku pokonał Łotysza Ernestsa Gulbisa 3:0. Będzie to drugi pojedynek obu tenisistów. Poprzednio spotkali się podczas Pucharu Davisa w 2016 roku. Wówczas Hubert przegrał jednak w trzech setach.

Pierwszy dzień – pierwsze niespodzianki

Po raz kolejny bardzo szybko z turniejem wielkoszlemowym pożegnał się 22-letni Alexander Zverev, w Londynie rozstawiony z “szóstką”. Choć Niemiec triumfował już w 10 turniejach z cyklu ATP, w największych turniejach nie radzi sobie najlepiej. Tym razem przegrał z kwalifikantem Jirim Veselym 1:3. 124. w rankingu Czech dyktował tempo całego spotkania, a wyrównana walka toczyła się tylko w pierwszym wygranym przez Zvereva secie. Później faworyt nie miał już prawie nic do powiedzenia.

Jeszcze większą sensacją była porażka Greka Stefanosa Tsitsipasa – przez wielu uważanego za “czarnego konia” turnieju. 20-latek z Grecji przegrał po ciężkiej, pięciosetowej batalii z Włochem Thomasem Fabianno, który obecnie plasuje się pod koniec pierwszej setki. W tym roku Tsitsipas w turniejach najwyższej rangi radził sobie bardzo dobrze – doszedł do półfinału Australian Open i ⅛ finału Rolanda Garrosa. Na dodatek uchodzi za jednego z najlepiej zapowiadających się tenisistów młodego pokolenia.

Emocji nie zabrakło też w turnieju pań. Po słabej grze z turniejem pożegnała się wiceliderka rankingu i dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa – Naomi Osaka. Niespełna 22-letnia Japonka przegrała 0:2 z 39. na światowych listach, reprezentantką Kazachstanu Julią Putincewą. Było to już trzecie spotkanie tych zawodniczek i we wszystkich triumfowała reprezentantka Kazachstanu.
Po wygraniu Australian Open Osaka przeprowadziła roszady w swoim sztabie szkoleniowym. Od tej pory znacznie obniżyła loty i nie może powrócić do mistrzowskiej formy.

Młodość wygrywa z doświadczeniem

Oczy kibiców były dziś zwrócone na pojedynek 39-letniej Venus Williams z zaledwie 15-letnią Cori Gauff. Spotkanie na swoją korzyść rozstrzygnęła młodsza z tenisistek, wygrywając w dwóch setach 6:4, 6:4. Jest to kolejny dowód na to, że w kobiecym tenisie prym zaczyna wieść młodość, która w ostatnim czasie odsuwa doświadczenie na dalszy plan.