Czy kibiców zjednoczyć może tylko nienawiść? – przykre wnioski po zamieszkach w Białymstoku

W ten weekend w Białymstoku po raz kolejny byliśmy świadkami mieszania świata polityki i sportu. Tym razem w wykonaniu kiboli miejscowej Jagiellonii. Niestety podczas Marszu Równości na słownej przemocy się nie skończyło. W stronę przedstawicieli środowisk LGBT poza obelgami poleciały m.in. cegły i petardy.

Cicha zgoda

Problem homofobii na stadionach nie jest niczym nowym. Przerażające jest to, że władze klubów piłkarskiej ekstraklasy i zarząd ligi patrzą na ten precedens bezczynnie. Nie potrzebujemy tęczowych opasek kapitańskich (takich jakie pojawiły się w jednej z zeszłorocznych kolejek Bundesligi). Chociaż to ładny gest. Wystarczy potępiać wszystkie akty nietolerancji i słownych ataków, ale nawet tego brakuje. W zeszłym sezonie na trybunie Lechii pojawił się tekst porównujący homoseksualistów do pedofilów, a zespół z Gdańska został ukarany zaledwie 5 tysiącami zł grzywny! To mniej niż kara za odpalenie rac na trybunach. To grosze dla klubu. W ten sposób nie walczy się z kibolstwem. Oczywiście to nie jedyny przykład tego typu zachowań na polskich stadionach. Do opraw dochodzą jeszcze przyśpiewki. Na przykład „zakaz pedałowania” można usłyszeć z ust pseudokibiców częściej niż Mazurka Dąbrowskiego. Ten problem eskalował przez lata, aż doszło do aktów przemocy takich jak te w sobotę.

Kibice Jagiellonii wśród agresorów

20 lipca Internet obiegły zdjęcia z zamieszek. Wśród napastników najbardziej wyróżniały się czerwono-żółte barwy – barwy Jagiellonii, a na sercach oczywiście herb tego klubu. Dzisiaj wiemy, że część z tych „kibiców” została aresztowana. Niektórzy wciąż są poszukiwani. Poniżej przykład jednego z kiboli, który jeszcze nie został namierzony.

Poszukiwany kibic

Wybuch konfliktu

Już przed rozpoczęciem marszu doszło do wymian słownych. Na hasła „Wolność, równość, tolerancja” kibole odpowiadali „Pedały do domu”. Gdy przemarsz się rozpoczął, został obrzucony kamieniami, cegłami i petardami. Ostatecznie demonstranci zostali zmuszeni do zmienienia trasy. Kilka rannych osób trafiło do szpitala, w tym jedna policjantka.

„Zjednoczenie w słusznym celu”

Wpis z Twittera Arkadiusza Szczęsnego

W czwartek taki wpis pojawił się na Twitterze Arkadiusz Szczęsnego – kierownika zespołu Jagiellonii! Fraza mówiąca o „zjednoczeniu w słusznej sprawie” brzmi przerażająco w kontekście sobotnich wydarzeń. To był oczywiście tylko prywatny wpis, lecz z pewnością nagłośnił sprawę. Szczęsny po zamieszkach napisał, że nie pochwala tego, co się stało. Jednak czy nie można było przewidzieć, że kibice, którzy na meczach wzywają do przemocy i homofobii, w takim dniu nie będą siedzieć grzecznie w centrum miasta?

Dodatkowo, w komunikacie kibiców pada sformułowanie, że w ten weekend „wszyscy kibice mogą poruszać się w swoich barwach klubowych i nikt nie ma prawa powiedzieć złego słowa czy też podnieść ręki”. Sam fakt, że aby móc się poruszać bezpiecznie po Białymstoku, potrzebna jest zgoda kibiców, jest absurdem. To, że ktoś nie może zaatakować drugiej osoby, jest zapewniane przez prawo, nie przez kibolskie pakty, które przyznają „nietykalność” na jeden weekend w roku.

Czy to szansa na zjednoczenie kibiców lub chociaż na to, by podali sobie ręce? Nie, to tylko wspólny atak na kolejną grupę. Tym razem tę, która nie chciała walczyć lub organizować ustawek. Wśród zaatakowanych byli przecież przypadkowi przechodnie, a nawet dzieci. Tymczasem pseudokibice pewnie już za tydzień nie będą pamiętać o żadnym rozejmie i na nowo zaczną walczyć między sobą.

Wciąż czekamy na oficjalne stanowisko Jagiellonii Białystok.

Facebook