Wywiad z menadżerem MF Killers – trening e-sportowca?

Wywiad z menadżerem MF Killers – Hubertem Urbańskim. O codzienności zespołu e-sportowego rozmawiał Marcin Rogiński.

Opowiedz krótko o historii drużyny.

Opowiadając o historii powstania naszego klubu, musimy cofnąć się do zeszłorocznej edycji Fify, kiedy to w końcówce sezonu dwa kluby z krótkim stażem na scenie wirtualnych klubów, mianowicie: Killers Family i MF Esport, połączyły się, tworząc MF Killers. Plan był ambitny, żeby z dwóch przeciętnych ekip stworzyć drużynę z własnymi strukturami i planami na granie w najwyższych ligach. Kwalifikacje do Polskiej Ligi Wirtualnych Klubów zakończyły się dla naszego zespołu szybkim odpadnięciem i musieliśmy zaczynać w nowej Fifie od najniższych klas rozgrywkowych, tj. 2 Liga FVPA, 2 Liga VPG. Sezon w obu federacjach zakończył się sukcesem, ponieważ już w pierwszym sezonie udało nam się wywalczyć awanse, zajmując w obu ligach 4 miejsce. W tym czasie zespół opuścił Alladyn – jeden z założycieli klubu i zaczął się dla zespołu dość rewolucyjny okres, kilka transferów i zmiana osoby odpowiedzialnej za sterowanie grą zespołu, ale trzon na kolejny sezon pozostał niezmienny. Ci, którzy wywalczyli dla zespołu awans, mieli okazję pokazać się w 1 Lidze FVPA oraz w nowo powstałej lidze EFA Poland, gdzie nasz zespół dostał zaproszenie. Okazało się, że najwyższa klasa rozgrywkowa nie była dla naszego zespołu problemem, ponieważ mimo lepszych i gorszych momentów nasza drużyna w obu ligach uplasowała się jak w poprzednim sezonie na 4 miejscu, co w przypadku ligi EFA oznaczało awans do Ligi Mistrzów. Był to wielki krok dla naszego zespołu, ponieważ pojawiła się okazja do pokazania na międzynarodowej scenie. I tutaj spokojnie można powiedzieć, że znów zaskoczyliśmy wszystkich, ponieważ nasze zmagania zakończyły się dopiero na ćwierćfinale, gdzie pokonała nas inna polska ekipa. Od razu po europejskich pucharach ruszył drugi sezon EFA Poland, w którym chcieliśmy do końca walczyć o ligowe podium. Jednak chyba naszym przekleństwem było 4 miejsce, ponieważ kolejny raz zakończyliśmy sezon tuż za podium. Plusem była kolejna okazja do międzynarodowych potyczek, gdzie wypadliśmy nieźle, bo mimo zmiany prowadzącego gry z “Rogala” na Dominika “Domal93_PL” Podlasin dopiero na 1/8 zatrzymał nas francuski zespół. Po okresie sukcesów, przed wakacjami zakończyliśmy zmagania we wszystkich ligach i później występowaliśmy już tylko w ligach wakacyjnych bez większej presji. Jednak na początku września czekało na nas chyba jak dotąd najtrudniejsze wyzwanie, jakim był występ w najlepiej obsadzonym w Europie turnieju Ligi Europy.

Jakie macie największe sukcesy?

Na scenie Wirtualnych Klubów istniejemy od roku, mimo to możemy pochwalić się większymi osiągnięciami niż większość “zaprawionych w boju” ekip. Niewątpliwie największym osiągnięciem jest ćwierćfinał w Lidze Mistrzów EFA, gdzie w 1/8 pokonaliśmy zeszłorocznego zwycięzcę z Portugalii. W drugim sezonie obecnej odsłony Fify dotarliśmy do 1/8 Finału Ligi Mistrzów EFA, co było dla nas lekkim rozczarowaniem, ponieważ apetyt rośnie w miarę jedzenia. W pierwszym sezonie FVPA 2 Ligi zajęliśmy 4 miejsce, które dało nam awans do 1 Ligi, gdzie jako beniaminek rozgrywek zajęliśmy również 4 miejsce. W lidze EFA w obu sezonach zajęliśmy 4 miejsce.

Występujecie w Lidze Europy. Brzmi “grubo”. Rzeczywiście tak jest?

Występ w Lidze Europy jako jedna z 4 drużyn w Polsce to spore osiągnięcie. Cieszymy się z tego, że FVPA Polska postanowiła nas wystawić na tak dobrze obsadzony turniej. Jest to też spełnienie ambicji, bo każdy chce grać na jak najwyższym poziomie, a międzynarodowe rozgrywki to bez wątpienia to, co weryfikuje umiejętności każdego z graczy. I tak też było w naszym przypadku. Mierzyliśmy się z zespołami z Niemiec, Francji i Rosji, które mimo zbliżonego poziomu miały w swoich szeregach zawodników z chłodniejszą głową. U nas w końcówkach spotkań brakowało spokoju i tak traciliśmy gole, które okazywały się kluczowe dla zdobyczy punktowych. Marnym pocieszeniem było to, że zgromadziliśmy najwięcej punktów z polskich ekip, bo jednak ambicje były większe. 5 punktów i bilans 1W-2R-3P nie był tym, czego oczekiwaliśmy zarówno my, jak i nasi kibice.

Jak wyglądają wasze wirtualne spotkania?

Mecze w wirtualnych klubach to spotkanie tak naprawdę 22 osób online, każdy gracz steruje pojedynczym zawodnikiem, przez co naprawdę cała drużyna musi wzajemnie kontrolować ustawienie. Mecze są umawiane z wyprzedzeniem, dlatego zespół ma czas, żeby zerknąć na poprzednie mecze rywali i przygotować sobie informacje o ich stałych fragmentach itp. Przed meczem zawsze gra się mecze rozgrzewkowe, żeby potem wejść płynnie w tryb meczowy. Wirtualna połowa w Fifie trwająca 45 minut w przełożeniu na rzeczywisty czas to 6 minut, tak że mecz trwa 12 – ale w rzeczywistości zazwyczaj jest to około 16-20 minut, bo dochodzą stałe fragmenty, wznowienia bramkarza i przerwa.

Wiele osób zastanawia się, jak wygląda trening e-sportowca. Jak to wygląda w waszym przypadku?

Treningi naszej drużyny odbywają się cztery razy w tygodniu. Każdy z zawodników ma swoje obowiązki zawodowe, jak i domowe, dlatego podstawą organizacji treningu jest optymalne określenie dyspozycji w poszczególne dni. Członkowie zespołu na dzień przed treningiem deklarują swoją dyspozycję lub niedyspozycję do gry, a kapitan drużyny wystawia kadrę treningową spośród tych osób, które są dostępne. Szeroka kadra, która w naszym przypadku obejmuje 22 e-sportowców, pozwala nam na optymalny przebieg treningów w pełnym składzie, bez obaw o braki kadrowe w dniu treningowym. Treningi odbywają się zazwyczaj między godziną 20:00 a 23:00. Bierze w nich udział jedenastu członków zespołu, którzy mają jasno określone swoje pozycje i zadania do wykonania.

Facebooktwitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook