Zapowiedź szóstej kolejki Premier League

Premier League Aston Villa

https://lastwordonsports.com/football/2020/01/09/why-aston-villas-chief-creator-jack-grealish-is-in-demand/

Poprzednia kolejka Premier League obfitowała w remisy. Czy w tej kolejce starcia też będą tak wyrównane?

Zaskoczenie na szczycie Premier League

Pierwszy mecz w tej kolejce odbędzie się w Birmingham, gdzie dotychczas niepokonana Aston Villa podejmie drużynę Bielsy. W tym spotkaniu będziemy mogli liczyć na wiele bramek, ponieważ obydwie ekipy grają bardzo otwarty, ofensywny futbol, a samo Leeds ma ogromne problemy z zachowaniem czystego konta. Starcie z zawodnikami Pawiów będzie trudnym wyzwaniem szczególnie dla defensywy Villi, która jest dotychczas najlepsza w lidze, a zawodnicy Deana Smitha stracili tylko dwie bramki we wszystkich spotkaniach. Dobrze spisuje się defensywa lidera tabeli Premier League, czyli drużyny z Goodison Park. Everton podejmie w tej kolejce drużynę Southampton, która w zeszłym tygodniu wyrwała remis w spotkaniu z Chelsea. W tym meczu nie powinno być żadnych niespodzianek (choć w te obfituje obecny sezon), głównie ze względu na kiepską postawę defensywy Soton. Niepokoić może absencja nowej gwiazdy The Toffees, Jamesa Rodrigueza, który nabawił się urazu i nie wystąpi w tym spotkaniu.

Spotkania wagi ciężkiej

Czyli mecze między Arsenalem i Leicester oraz Chelsea z Manchesterem United. Żadna z tych ekip nie przegrała pierwszego meczu tej edycji europejskich pucharów, jednak The Blues jako jedyni nie zwyciężyli swojego spotkania. Spotkanie drużyn z Londynu i Manchesteru wydaje się być wielką niewiadomą, bo choć to Chelsea jest dużo wyżej w tabeli ligowej, to drużyna Solksjaera ma dużo jakości, co pokazali we wtorkowym spotkaniu z PSG, które zwyciężyli rzutem na taśmę wynikiem 2:1. Ciężko też przewidzieć, jak zagra drużyna Lamparda, która zremisowała we wtorek z Sevillą wynikiem 0:0. Zawodnicy The Blues zagrali dość dobry mecz, jednak brakowało im skuteczności. Starcie z Czerwonymi Diabłami to też ważny test dla Timo Wernera, który musi udowodnić, że dwa gole z Southampton nie były przypadkiem. Wiele do udowodnienia ma też Mendy, który w starciu z Sevillą spisywał się dobrze. Czy da radę zatrzymać ofensywę United?

Ciekawy mecz rozegra się pewnie również na Emirates. Jest to bezpośrednie starcie ekip z miejsca 4 i 5. Leicester na początku sezonu wydawało się fenomenalne i nawiązało do formy z pierwszej połowy poprzedniego sezonu, w czym duża zasługa Jamiego Vardy’ego. Jednak od dwóch meczów Lisy zaliczają obniżkę formy, przegrywając 3:0 z West Hamem, a także 1:0 z Villą. Jednakże wczorajszy mecz w Lidze Europy zwyciężyli, pokonując Zorię 3:0, a golem popisał się nawet Kelechi Iheanacho. Swój mecz wygrał też Arsenal, który pokonał Rapid Wiedeń 2:1. Kanonierzy są w tym sezonie w fenomenalnej formie i ligowe mecze przegrali tylko z City oraz Liverpoolem, dzięki czemu zajmują piąte miejsce. Granie z zespołami z Big 6 to na pewno kamyczek do ogródka Mikela Artety, który musi nauczyć swoich zawodników walczyć jak równy z równym z największymi. Sukces Arsenalu w tym sezonie to głównie zasługa defensywy, która dzięki Gabrielowi wreszcie przestała być słabym punktem Kanonierów.

Zwycięstwa faworytów czy kolejne niespodzianki?

Pierwsze sobotnie spotkanie to starcie City z West Hamem. To bardzo dziwne spotkanie i wydaje mi się, że bardzo ciężko przewidzieć przebieg tego meczu. Pomimo wygranego meczu z Porto, City wydaje się nie być w optymalnej formie. Niektórzy wieszczą, że to ostatni sezon Pepa na stanowisku trenera, ponieważ w klubie z Manchesteru panuje coraz większy chaos. Po odejściu z drużyny Kompany’ego defensywie brakuje lidera, a dodatkowo w zeszłym sezonie z drużyny odszedł David Silva. Prawdopodobne wydaje się być również opuszczenie drużyny przez Sergio Aguero. West Ham to natomiast jedna z najbardziej enigmatycznych drużyn w tym sezonie. Sensacyjne wygrane nad Wolves i Leicester, a także remis ze Spurs sprawiają, że nikt nie wie, czego spodziewać się po drużynie Moyesa.

Wiadomo natomiast, czego spodziewać się po drużynie Sheffield. Przegranej z Liverpoolem. Może to dzielenie skóry na niedźwiedziu, jednak nawet pomimo absencji van Dijka i Alissona ciężko uwierzyć, że fatalna drużyna Chrisa Wildera podejmie rękawice z rozwścieczonym Mistrzem Anglii. W obliczu kontuzji Holendra, Klopp ma bardzo duży dylemat, jeśli chodzi o wybór środka obrony, ponieważ z nominalnych zawodników na tę pozycję zdrowy jest tylko Joe Gomez.

Wyraźnego lidera możemy też dojrzeć w spotkaniu Spurs z Burnley, które okupuje dolne rejony tabeli. O duecie Son-Kane dyskutują już wszyscy, a niektórzy nawet nazywają go najlepszym ofensywnym duetem w całej Europie. A co, jeśli do tego duetu dołączy jeden z najlepszych zawodników w historii Spurs, Gareth Bale? W ostatnim meczu rozegrał 60 minut, a jego ekipa pewnie zwyciężyła z LASK-iem. Szczególnie mocno zaimponował nowy nabytek Spurs, Carlos Vinicius, który zagrał świetne spotkanie i zanotował dwie asysty. Może to właśnie w spotkaniu z drużyną Seana Dyche’a, Mourinho da zagrać od pierwszej minuty całemu tercetowi.

Tęsknota za Stoke – West Brom w Premier League

Stoke już nie ma w lidze, na szczęście mamy dobrych kontynuatorów. A rangę spotkania tej klasy ma na pewno mecz Fulham z Crystal Palace. To derby Londynu dla koneserów. Wiele osób czeka na przełamanie Mitrovicia, w którym całą nadzieję kładzie zespół Fulham, jednak sam Serb dotychczas strzelał tylko w spotkaniu z Leeds. Czy ten mecz to zmieni? Crystal Palace zaczęło sezon bardzo dobrze, od zwycięstw nad Southampton i United, jednak później już nie było tak kolorowo. Mimo wszystko to oni są faworytem w tym starciu. Stoke już nie ma, na szczęście został West Brom, który w tej kolejce przyjeżdża do Brighton na mecz z Mewami. West Brom przez wielu był naznaczony przed sezonem jako czerwona latarnia ligi i remis z Chelsea oraz Burnley raczej nie zapewni im utrzymania. Brighton to również drużyna, która jest nisko w tabeli, jednak podopiecznym Pottera brakowało dużo szczęścia, szczególnie w meczu z Chelsea i United, gdzie zasługiwali na co najmniej jeden punkt. Faworytem wydaje się być Brighton, a szczególnie warto zwrócić uwagę na Maupaya czy Trossarda, który w tym sezonie ma już 3 punkty w klasyfikacji kanadyjskiej, a ma potencjał na dużo lepsze liczby. Spotkanie Wolves z Newcastle może być bardzo ciekawym spotkaniem. Wilki grają w tym sezonie bardzo dobrze i zajmują 6 miejsce. W tym spotkaniu to raczej oni są faworytem, jednak Newcastle tanio skóry nie sprzeda. W drużynie Srok zapanował względny ład po wielu latach i dzięki bardzo dobremu okienku transferowemu drużyna Steve’a Bruce’a może myśleć o czymś więcej niż walce o utrzymanie. Wolves również nie próżnowali na rynku transferowym i dzięki zwiększeniu głębi składu, bez kompleksów mogą myśleć o utrzymaniu miejsca w tabeli z zeszłego sezonu lub nawet powalczyć o wyższe lokaty.

Pierwszy gwizdek rozpoczynający szóstą kolejkę Premier League już dzisiaj o 21:00 w spotkaniu Leeds z Aston Villą. Oby ta kolejka przyniosła jak najwięcej emocji!

Facebooktwitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook