W ostatnich kilku sezonach Śląsk Wrocław niczym nie przypominał drużyny, która w 2012 roku zdobywała mistrzostwo Polski. Obserwowaliśmy w zasadzie powtarzający się schemat: mizerną grę przez 2/3 sezonu, a następnie szaloną walkę o utrzymanie w lidze. Czy ten sezon okaże się dla wrocławian bardziej szczęśliwy? 

Kto będzie bronił Twierdzy Wrocław?

Polityka transferowa Śląska od lat jest powodem wielu dyskusji w środowisku piłkarskim. Niejednokrotnie klub opuszczali po sezonie najbardziej zasłużeni zawodnicy, dzięki którym wrocławska drużyna stawała na ligowym podium (lata 2011-2013), czy też wywalczyła utrzymanie (ostatnie sezony). Marian Kelemen, Sebastian Mila, Marco Paixao czy Waldemar Sobota – z tymi graczami Śląsk mógł budzić postrach i to nie tylko na polskim podwórku. Dzisiaj to już tylko historia.

Przyjrzyjmy się jednak bliżej transferom z tego okienka. Na początek złe wiadomości dla wrocławskich kibiców: z klubu odeszli Jakub Słowik, Marcin Robak, Jakub Wrąbel i Farshad Ahmadzadeh. Wszyscy regularnie grali w meczach Ekstraklasy, ponadto Słowik miał wielkie zaufanie kibiców, nawet w słabszych chwilach, a Robak to jeden z najlepszych napastników ostatniego sezonu w naszej lidze. Wymienieni zawodnicy zmienili kluby, są jednak też tacy, którzy nie przedłużyli kontraktu i pozostali bez zatrudnienia. Mowa tu chociażby o Arkadiuszu Piechu.

Śląsk zdecydował się jednak także na wzmocnienia. Klub wzmocni Matus Putnocky (wcześniej bramkarz w Lechu Poznań), a także m.in. Przemysław Płacheta, młodzieżowy reprezentant Polski. Oprócz tego do Śląska przeszło dwóch Hiszpanów, jeden Chorwat oraz kilku młodych graczy z niższych lig w Polsce. To, co rzuca się w oczy, to średnia wieku zawodników: odchodzą głównie gracze koło trzydziestki, a nowi gracze mają średnio 23 lata.

To już pewne, w nadchodzącym sezonie Wrocławianie będą musieli sobie radzić bez ligowej gwiazdy – Marcina Robaka.
Forma przed sezonem

Śląsk nieźle radził sobie w przedsezonowych sparingach. Pokonał wyżej wycenianą Zorię Ługańsk z Ukrainy 2:1. Taki sam wynik na korzyść wrocławian padł w meczu z Hajdukiem Split. W ostatnich meczach Śląska swoje debiuty zaliczyli niektórzy nowi zawodnicy drużyny.

Odzyskać zaufanie kibiców i dawną frekwencję na stadionie

Przed Śląskiem stoi teraz konkretny cel: znaleźć się w górnej połowie tabeli po pierwszej rundzie Ekstraklasy. Kibice mają dosyć oglądania rozpaczliwej walki o utrzymanie na niemalże pustym, 40-tysięcznym stadionie. We Wrocławiu wciąż są jeszcze piłkarze, którzy pamiętają piękne chwile w historii Śląska. Mowa tutaj chociażby o Mariuszu Pawelcu czy Piotrze Celebanie. To oni powinni poprowadzić zespół do wyższych celów niż rywalizacja o pozostanie w lidze.